Wydatki niewygasające i niezrealizowane plany

Kolejny rok z rzędu nie udało się  zrealizować wszystkich zaplanowanych zadań inwestycyjnych. Wśród niezrealizowanych zadań przeważają projekty.
Wydatki niewygasające wynikają z zawartych umów. Muszą być wykonane do 30. czerwca 2019 r.

Do ww. wydatków należy doliczyć także te związane z wyposażeniem nowej hali widowiskowo-sportowej.
Łącznie to kwota blisko 4 mln zł. W ubiegłym roku skala “niewygasów” była jeszcze większa. Nie zrealizowano aż 24% inwestycji, tj. 17 zadań na łączną kwotę 7 mln zł . Wcześniej „niewygasy” to była kwota rzędu 200 – 300 tys. zł. Skala zjawiska zwróciła w ubiegłym roku uwagę Regionalnej Izby Obrachunkowej, która je negatywnie oceniła.
Dla porównania w Komornikach nie podejmowano takiej uchwały wcale, a w Swarzędzu dotyczy to jednej inwestycji za 82 tys. zł.
Finalizowanie blisko 30 zadań z 2018 r. spowolni wykonywanie inwestycji z 2019 r, podobnie jak  realizowanie 17 inwestycji z  2017 r. utrudniło  wykonanie tegorocznych planów inwestycyjnych, dlatego radni na wczorajszej sesji długo dyskutowali na temat tego zjawiska. Zastanawiano się, jakie są przyczyny tego stanu rzeczy i jakie działania należy podjąć, by sytuacja nie powtórzyła się za rok.

Oprócz zadań niewygasających jest wiele zadań niezrealizowanych w 2018 r, które zostały zamieszczone ponownie w projekcie budżetu na 2019 r.

Na przykładzie fragmentu budżetów z czterech kolejnych lat widać, że planowanie inwestycji, a następnie ich realizacja to poważny problem. Umieszczenie w budżecie jakiegoś zadania nic nie znaczy. Niektóre zadania są w budżecie kilka lat, zanim doczekają się realizacji.
Jeżeli władze gminy (burmistrz, rada)  chcą być traktowane poważnie, muszą się zachowywać poważnie.

58 Komentarze

  1. Proszę zapoznać się z UCHWAŁĄ NR IV / 21 / 2018 RADY MIASTA I GMINY KÓRNIK z dnia 28 grudnia 2018 r. w sprawie “wydatków zamieszczonych w budżecie Miasta i Gminy Kórnik na 2018 rok niewygasających z upływem roku budżetowego”. Niewygasające wydatki to 20 pozycji na łączną kwotę około 4.333.370,00 zł.

    Popatrzmy także na UCHWAŁA NR III/18/2018 RADY MIASTA LUBOŃ w sprawie “ustalenia wykazu i planu finansowego wydatków, które nie wygasają z upływem roku budżetowego oraz ustalenia ostatecznego terminu ich dokonania”.
    Tutaj łączna kwota wydatków niewygasających z upływem 2018 roku to 4.163.504,00 złote.

    Kto cierpliwy niech przeszuka budżety pozostałych gmin powiatu poznańskiego, a dowiemy się, że nie jest to cecha tylko gminy Mosina. Temat jest z pewnością bardziej skomplikowany niż się wydaje i szkoda, że nie został podjęty w dyskusji. Podobnie jest w wielu gminach z planowanym deficytem budżetowym. Wcale nie jest tak, ze deficyt ten jest cechą wyłącznie budżetu Gminy Mosina. Dla przykładu Kórnik pokazał deficyt na koniec 2018 roku w kwocie ponad 22 mln złotych, Gmina Luboń zaś zarówno na koniec 2018 roku jak i w budżecie na 2019 rok pokazała deficyt budżetu w wysokości ponad 13 milionów zł.

    Tutaj podobnie można takie dane uzupełnić o te, publikowane przez pozostałe gminy powiatu poznańskiego po to chociażby, by wyrobić sobie pogląd na powyższy temat. Sama krytyka dla krytyki bez analizy zjawiska jest bezwartościowa.

    • Słucham właśnie nagrania z sesji budżetowej w Kórniku, gdzie w dyskusji nad projektem budżetu padają słowa, że wydatki niewygasające, czyli niewykonane w roku 2018 to dowód na to, że ilość zaplanowanych inwestycji była większa niż moce przerobowe wydziału inwestycji.
      Rozsądne planowanie powinno uwzględnić możliwości danego zespołu ludzi i albo planować realną ilość inwestycji, albo zwiększyć “moce przerobowe” referatu. Bardziej istotna od kwoty niewygasów jest ilość zadań niewygasających.

      • Budżet to suma kwot wynikających z zadań, a nie lista zadań. Zresztą na listę zadań wpływ mają wnioskodawcy, w tym niemała liczba radnych. Ilość i kwoty zadań niewygasających, podobnie jak i deficyt dotyczą wszystkich samorządów, także Mosiny. Proszę pokusić się o zestawienie takich parametrów budżetowych gmin powiatu poznańskiego jak: deficyt gminy, wielkość zadłużenia oraz kwota środków na zadania niewygasające. Warto jeszcze wskazać wielkość budżetu.
        Dopiero wówczas można będzie wyciągać wnioski dotyczące między innymi gospodarności, zdolności planistycznych czy dopasowania zadań do mocy przerobowych jednostki. Proszę także nie zapominać o specyfice dostępu do środków unijnych w latach 2016, 2017 i 2018 oraz specyfice działań jednostek dotujących rozliczających projekty wykonane oraz te w toku. Występowały tutaj olbrzymie opóźnienia w rozpatrywaniu i przyznawaniu środków, później także ich rozliczaniu. Proszę uwzględnić gwałtowny skok cen usług w roku wyborczym 2018 i problemy z rozstrzyganiem przetargów na zadania zaplanowane. Te zjawiska dotknęły wiele samorządów w Wielkopolsce. Jest dużo czynników, które wpływają na stan wykonania zadań zaplanowanych w budżecie. W najlepszej sytuacji są gminy, które nie musiały planować dużej ilości zadań angażujących znaczne środki budżetowe, nie wyłączając środków zewnętrznych.

        Kilka przykładów deficytów budżetu gmin na koniec:
        Dopiewo – 13.789.350,00 zł,
        Stęszew – 14.438.714 zł,
        Komorniki (II kw. 2018) – 12.415.519 zł,
        Tarnowo Podgórne – 27.184.301,00 zł. (wydatki niewygasające – 4.779.532,08 zł)
        Czempiń – 12.713.097,42 zł.

        Zgadzam się ze stanowiskiem, że budżet powinien być tak zaplanowany, by był realny do realizacji w okresie trwania roku budżetowego. Byłoby także ze wszech miar wskazane, by zaplanowane dochody w pełni pokrywały planowane wydatki jak i to, by wskaźniki zadłużenia były na możliwie najniższym poziomie. Tyle życzenia, ale czy realne warunki na to zawsze pozwalają?
        Nie szukając łatwego wytłumaczenia własnych błędów zróbmy porównania zaproponowanych wyżej danych pomiędzy gminami powiatu poznańskiego, by mając konkretne wyniki takich porównań móc poważnie zastanowić się nad rozwiązaniami, które zbliżą Mosinę do tych lepszych w rankingu.

        • Kwestii deficytu nie poruszałam w tekście głównym, ani w komentarzu. Skupiłam się na niewygasach. Panie Burmistrzu, podając przykłady deficytu na koniec – nie doprecyzował Pan o końcu którego roku Pan myśli. Jeśli 2018, to trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
          Ja oczywiście mogę robić najróżniejsze zestawienia, podobnie jak Pan, szkoda, że takich analiz nie robi nikt w urzędzie.
          Nie szukając łatwego wytłumaczenia własnych błędów zróbmy porównania – pisze Pan.
          No właśnie weźmy się i zróbmy 😉

          • Poczułem się mocno przewartościowanym w tej dyskusji. Apel, który Pani wystosowała na końcu swojego komentarza dotyczy władz gminy. My, mieszkańcy możemy się tylko przyglądać temu, jak władze radzą sobie z omawianą tematyką.
            Oczywiście myślałem o końcu roku 2018. Nie jest istotne czekanie na ostateczne sprawozdania z wykonania budżetów za 2018 rok choć zapewne te dane byłyby najprecyzyjniejsze. Podając wykonanie budżetu Komornik mylnie wpisałem II kwartał. Miał być III kwartał. Wiem, że nie omawiała Pani kwestii deficytu, lecz tylko sprawy wydatków niewygasających. Jednak o dobrym zarządzaniu budżetem mówią zarówno te dane jak i deficyt, zadłużenie i sposób jego obsługi, a wszystko odniesione do dochodów gminy. Z całym szacunkiem, ale ja tego nie zrobię, nawet wespół z Panią, Pani Przewodnicząca. To zadania dla burmistrza i jego urzędników oraz Rady Miejskiej poprzez jej komisje.

            • Jednak moim zdaniem 1.23 zł powinniście gdzieś znaleźć. 🙂
              Jeśli nie w budżecie, to Rada może obniżyć uposażenie burmistrza o 1.23 i powstanie oszczędność, lub podwyższyć o 1.23 i burmistrz zasponsoruje.Mam na myśli koszt apki do wprowadzanie danych do PRG.
              Dacie radę.

            • Szkoda, że się Pan wycofuje, bo zaczął Pan ambitnie. Wydawało się, że sprawia Panu przyjemność wyszukiwanie danych…

              • Bardzo cenię sobie Pani poczucie humoru.
                Moja postawa nie ma żadnego związku z tym, czy szukanie danych może sprawiać przyjemność, czy nie. Chodzi o to, że zadanie jest dla osób kompetentnych, a jednocześnie odpowiedzialnych za gminę i jej pomyślność. Jest to zadanie dla burmistrza oraz rady.

                  • Miałbym do p.Przewodniczącej pytanie.Pisała pani kiedyś, że uczestniczyła w szkoleniu na którym prelegentem był
                    p.Maciej Kiełbus.Pytanie brzmi:czy radny może zgłosić na sesji interpelację w formie ustnej?Na to samo szkolenie powoływał się jeden z dopiewskich, który powiedział, że wydaje mu się,że powinna być to forma pisemna.Ja jestem przyzwyczajony, że oni maja długie przewody myślowe, więc uważam , że zanim słowa Kiełbusa do niego dotarły, mogły ulec zniekształceniu.

                    • Ustawa o samorządzie gminnym wyraźnie ogranicza interpelację do formy pisemnej. Mec. Kiełbus był zdania, że ten punkt jest w porządku obrad zbędny. My go zapisaliśmy w statucie, więc jest obwiązujący. W okresie międzysesyjnym wpłynęło kilkanaście interpelacji. Przedstawię statystykę – ile i czego dotyczyły. Jeżeli radny będzie chciał coś na temat swojej interpelacji powiedzieć lub odnieść się do odpowiedzi, którą otrzymał, to będzie miał minutę.
                      15.47 dokonałam korekty. Omyłkowo zamiast “pisemnej” napisałam – “ustnej”. Przepraszam za wprowadzenie w błąd.

                    • Oni mają taki zapis w Regulaminie RG, który mówi, że interpelacje mogą być składane również na piśmie.
                      Moim zdaniem słowo również, przesądza o możliwości interpelacji ustnej.
                      Ten wysyp interpelacji chyba wynika z tego, że mogą być mylone z wnioskami czy zapytaniami, co na początku jest nawet zrozumiałe.

  2. Co do uchwały RM Mosina III/14/18 to nadal uważam, że powinna zostać podjęta po wycofaniu się Rady Powiatu z woli przekazania zadania Mosinie.Nie powinno być tak, że równocześnie są w obrocie dwa przeciwstawne akty prawne. Jak się Burmistrz Mieloch śpieszy, to się diabeł cieszy.

  3. Ja sporą część waszej sesji obejrzałem w celach porównawczych. Wiem jak wyglądają anty-sesje w Dopiewie i mimo wcześniejszego głosu krytycznego stwierdzam, że cywilizacja jest
    u was. Zarówno pod względem prowadzenia, organizacji prac Rady jak i aktywności radnych.Tą ostatnią można obdzielić wszystkie sesje RG Dopiewo w kadencji 2014-2018, która w stolicy patologii upłynęła pod hasłem “radni dyskusji nie podjęli”. Pan Burmistrz tylko trochę fukał zamiast odpowiadać na pytania i zapewne wolałby, by Rada
    została przećwiczona na komisjach i zero pytań na sesji. W Dopiewie radny mógł zadać pytanie jeśli to było wcześniej uzgodnione. Najczęściej zamiast pytań były wystąpienia króla lizusów w stylu” jak pan wójt wszedł na zebranie wiejskie ze swoją świtą, to wszyscy mieszkańcy byli zachwyceni”.Nawet tam kamera i kilka nowych osób w radzie daje nadzieje na zmianie.
    Na waszej sesji przypadła mi do gustu interpelacja radnego Ługawiaka związana z programem Czyste powietrze. Jako zainteresowany jestem na wstępnym etapie rozkminiania tematu.Niespecjalnie wierzę w partycypację gmin we wkładzie własnym, ale z przyjemnością się pomylę. Natomiast bardzo cenna byłaby pomoc gmin w wypełnianiu wniosków. Rzeczywiście jest tak, jak mówił jeden z radnych (chyba Kleiber), że WFOŚGiW ma zbyt mało ludzi do jego obsługi, a temat jest skomplikowany. Nie można pojechać do Poznania i tam wypełnić papierowego wniosku. Trzeba założyć konto beneficjenta na komputerze, wypełnić wniosek, wydrukować go, dostarczyć do funduszu i tam podpisać. Niewiele osób samodzielnie to ogarnie.Natomiast programy gminne -100 tys. w Mosinie , 200 tys. w Luboniu to śmiech na sali. Mój sąsiad się załapał,ale stał w nocy w kolejce. Ja mam taki dziwny zwyczaj, że w nocy śpię, więc nie miałbym szans. Śpiący w nocy są zupełnie wykluczeni z udziału w gminnych programach. Lepsze kilka milionów dla starosty, niż 500 tys. rocznie dla mieszkańców.

    • Obejrzałam nagranie z sesji w Dopiewie. Rzeczywiście dyskusji brak i ciągle wszyscy powtarzają, że na wspólnym posiedzeniu komisji było wszystko wyjaśnione. Byłam w piątek na szkoleniu dla radnych organizowanym przez Metropolię Poznań. Mecenas dr Maciej Kiełbus stwierdził, ze organizowanie takiego wspólnego posiedzenia, czyli przedsesji dla całej rady to nieporozumienie. Jeśli zsumować czas przedsesji i sesji wyjdzie tyle samo czasu, co u nas sesja z dyskusją. Więc nie o czas tutaj chodzi, ale ukrycie przed mieszkańcami informacji, do których powinni mieć dostęp.

      • Pani wypowiedź w sprawie obrad komisji rady zabrzmiało tak, jak wypowiedź pani Szydło w sprawie UE. O ile mnie pamięć nie myli była Pani gorącą zwolenniczką wspólnych posiedzeń komisji (czyli tzw. podsesji) jak i redukowania ilości komisji przez łączenie ich zadań. Czy Pani wypowiedź należy dzisiaj traktować jako próbę samokrytyki w tej sprawie?

        • Chyba jednak Pana pamięć myli. Byłam za zwołaniem wspólnego posiedzenia dwóch komisji (Inwestycji, Mienia Komunalnego i Ładu Przestrzennego oraz Komisji Ochrony Środowiska) w sprawie opiniowania projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To rozwiązanie się potem przyjęło. Byłam też za utworzeniem od nowej kadencji większych komisji o szerszym zakresie działania, ale nigdy nie byłam za wprowadzeniem posiedzeń wspólnych wszystkich komisji przed każdą sesją. Owszem kiedyś (po jakimś zjeździe przewodniczących) wspomniałam, że są takie gminy, które taka praktykę stosują.
          Żebyśmy się dobrze zrozumieli, proszę zerknąć na esesję Swarzędza:
          Porządek obrad Wspólnego Posiedzenia Komisji w dniu 23. listopada 2018 r. https://esesja.pl/28872
          Porządek obrad sesji w dniu 27 listopada https://esesja.pl/28876.
          To jest stała praktyka w Swarzędzu, Dopiewie przed każdą sesją. Takiej praktyki w Mosinie nigdy nie było.

          • Są przewodniczący którzy słuchają wykładów Kiełbusa i są tacy, którzy wolą Strażyńskiego. Co gmina to inny obyczaj.
            Ten którego mam na myśli robił już dla niego maszynkę dla głosowania na początku wieku. Efekt to między innymi uchwała 416/01 RG Dopiewo o zaliczeniu kilkuset ulic do dróg gminnych. Niewiele było wśród nich należących w 100% do gminy. Teraz kombinacje po wielkiemu cichu polegające na wypłacie odszkodowań lub nieudolne próby mające przy pomocy mpzp przemianować niektóre drogi gminne na wewnętrzne.

            • Tak po głębszym zastanowieniu stwierdzam jednak, że może to dobrze jeśli
              piątkowe szkolenie nakładało się terminem ze szkoleniem organizowanym przez cech piekarzy. Nie będę musiał uruchamiać obu pólkul po sesji RG Dopiewo.

          • Efekt jest dokładnie taki sam. Może jednak lepiej będzie, jeśli komisje tematyczne, nie rozbudowane, zajmą się szczegółowo sprawą przedkładając swoją opinie na sesji, a radni niech debatują nawet do rana, byle skutecznie. Jeśli jednak powiększona komisja zmitręży kilka godzin, a na sesji temat obrabiany jest od podstaw przez kolejne kilka godzin, to jestem za likwidacją dużych komisji, bo ich praca i tak pójdzie na marne.
            Jeszcze raz wyrażę swoją pinię: Obrady komisji łączonych lub obrady rozbudowanych komisji to w istocie to samo. Efekt bardzo podobny do spotkania wszystkich komisji, czyli do tzw. przedsesji. Rozumiem i popieram stanowisko mecenasa Kiełbusa rozszerzając je na prace komisji połączonych (dwóch lub trzech), lub komisji większych jak zaproponowała Pani na bieżącą kadencję.

            • Sprawą nadrzędną jest to że obrady są jawne. Wiadomo, że mieszkańcy nie chodzą na komisje, więc np.idea omawiania na komisji wspólnej i bloku głosowań na sesji, pojawiła się w Dopiewie, gdy pojawiły się nagrania audio. Chodziło by “tajemnice alkowy”ukryć przed opinią publiczną. Tam kilku świeżaków z opozycji musiało walczyć by wprowadzić interpelacje na sesje. Tam nikt do tego nie jest przyzwyczajony bo mieli 0 zero wniosków i interpelacji w całej poprzedniej kadencji.Odniosłem wrażenie, że słowo bip tamtejszy karbowy puka słyszał po raz pierwszy,a jest w samorządzie 20 lat lub więcej. Ze względu na kamerę się hamuje i bułkę przez bibułkę,ale jak pojawił się wniosek o protokoły z komisji, to już pokazał kawałek prawdziwej twarzy. Obejrzyj sobie Jacek koniec sesji w Puklandii, ku przestrodze.Ponieważ padło słowo efekt, to wrócę jeszcze do gminnych programów związanych z czystością powietrza. Przy 100 tys. to efekt jest podobny do wrzucenia g….do betoniarki.Jak wszyscy przeżyją taki eksperyment to cud.

              • To prawda, że mieszkańcy nie chodzą na komisje mimo, że ich obrady są jawne. Jest jednak program e-Sesja, który umożliwia śledzenie terminów obrad komisji oraz pozwala zapoznać się z tematyka obrad, a także często z niektórymi dokumentami towarzyszącymi obradom. Obrady komisji nie są w żaden sposób publikowane a w tym w szczególności brak zapisu audio z takiej komisji. Mieszkaniec mógłby wysłuchać zapisu i w ten sposób byłby w stanie wyrobić sobie zdanie o przebiegu rozpatrywania spraw oraz o zaangażowaniu poszczególnych członków komisji w jej pracę.
                Skoro brakuje zapisu z obrad komisji, to chociażby były publikowane protokóły z obrad tych komisji. Taki materiał także byłby pewnego rodzaju podsumowaniem pracy komisji i dobrym materiałem dla mieszkańca.
                Dzisiaj mieszkaniec dowiaduje się że komisja odbędzie się określonego dnia w sprawie. Niczego natomiast nie dowie się na temat pracy komisji w sprawie oraz na temat wniosków z tej pracy…

                  • Jeżeli na BIP nie ma jakiegoś protokołu, to znaczy, że nie został jeszcze sporządzony i podpisany przez przewodniczącego komisji lub został sporządzony, ale czeka na akceptację i podpis.

                    • Oczywiście @Monika ma rację. Protokóły są dostępne na BIP, a zapisy audio można podobno otrzymać w biurze rady. Niezbyt jasno wyraziłem swoją myśl, za co przepraszam. Chodziło mi o to, by ewentualny zapis audio oraz protokołów znalazły się (po opracowaniu) w zasobach e-Sesji zgromadzonych przy danej komisji. Wówczas mieszkaniec miałby wszystko z pracy danej komisji w jednym miejscu.

                    • Kolega Jacek dryfuje w dobrym kierunku.
                      Jakby ktoś Jacka podmienił.
                      Natomiast jeden z radnych komisji petycji wyraźnie myli autora skargi z mamutem i wyraźnie chciałby zapolować.

                    • Z całym szacunkiem karpiu, ale kolegami nie jesteśmy. W każdym razie nie przypominam sobie. Chyba karpia mocno przymuliło…

                    • Słuszna uwaga. Powinno być przyszły kolega.
                      Nie da się jednak ukryć, że przebywanie z karpiem na jednej stronie dobrze wpływa na impulsy między twoimi synapsami.Karpia cieszy rozwój Jacka. 🙂

                    • Wrócę jeszcze do kwestii protokołów, poruszonej przez mojego niedoszłego kolegę Jacka.
                      Chwali się, że są publikowane u was protokoły z komisji i że są dobrej jakości.To dobrze świadczy o podejściu Przewodniczącej i Rady do kwestii jawności. Dopiewskie czekają na sygnał od Zuka lub Puka Mosiny i dopóki go nie dostaną, jaskini nie opuszczą. Gdyby usg pozwalała na taką organizację prac jaką miały kiedyś grupy pruszkowska czy wołomińska, to jestem pewien, że ludzie puka byliby zachwyceni. O zgrozo, jeden z radnych opozycyjnych zgłosił interpelację i to na sesji i nie wzbudziło to entuzjazmu Przewodniczącego.
                      Natomiast to nie jest tak, że są jakieś prawne przeciwskazania do udostępnienia projektów protokołów, niezaakceptowanych przez radnych.Można tak i siak i zależy tylko
                      od wewnętrznych ustaleń. Publikacje projektów
                      nie odbierają radnym prawa do zgłaszania uwag do protokołu.Jest to jednak trochę dodatkowej
                      pracy.W przypadku protokołów z sesji, nie jest to raczej potrzebne, bo jest transmisja.

                  • Widziałem jeden protokół i jest całkiem, całkiem.
                    Kiedyś zajrzałem do lubońskich i były bardziej zdawkowe i nie oddawały przebiegu prac.
                    Chyba trochę przechwaliłem komisję petycji, bo tam jeden z członków trochę eskalował w kierunku podania skarżącego do sądu.Trochę jak Przewodniczący RG Dopiewo, który jak dowiedział się, że nauczyciele strajkują, to kazał szukać Przewodniczącemu Komisji Oświaty przygotować na nich kwity. Dobrze, że nie ma uprawnień do stawiania przed plutonem egzekucyjnym. Ten wasz wyrywny też.

      • Nie jestem politykiem, więc mogę sobie pozwolić na więcej. Taka organizacja to celowy zabieg mający na celu zamiecenie pod dywan np. ustawiania planów miejscowych, a jak nie ma nagrań, protokołów to łatwiej to ukryć. Na komisji 2 kolegów z boiska piłkarskiego w poprzedniej kadencji robiło tam radnym wodę z mózgu i po ich wypraniu na sesji, rezultat może być tylko 21 za. Wspólne posiedzenie komisji jest dozwolone, ale nie powinno zastępować sesji, która zostaje zamieniona w blok głosowań. Jacuś nie próbuj przenosić idei dopiewskich na grunt mosiński. Załaduj lepiej pukowi do bagażnika rozwiązania mosińskie i niech je zawiezie do Dopiewa. Odmóżdżenie na komisjach w Dopiewie już za parę godzin zaowocuje nowym atrakcyjnym planem z zakazem zabudowy dla mnie. To mało ważne,bo to tylko mój problem z którym sobie poradzę, ale zostanie potwierdzona zgodnośc ze Studium, co nie będzie prawdą i z uchwałą o przystąpieniu, co będzie kłamstwem. Można zresztą zajrzeć i jak łatwo się domyślić uwaga nr4 jest mojego autorstwa. Później ślepy nadzór tego nie zauważy i obywatel karp będzie musiał wyłożyć 3 stówki i ruszyć makówką, by badziewie wyeliminować z obrotu. Gdyby państwo działało , a samorząd tylko głosujący, a nie radzący, nie zamienił się w nierząd, to by się odbywało poza nim, a sądy nie były zapchane.
        Jacuś pisz samodzielnie i bez instrukcji, bo na pewno potrafisz.

        • Ja szanuję wszystkich piekarzy, ale organizacja pracy piekarni, nie powinna być przenoszona na Radę. Ja tam dostrzegam, że z ciasta (radnych)formowane są bułki i
          pieczone na komisji wspólnej i nic dziwnego, że na sesji się już nie ruszają.
          Ja takich bułek nie kupuję, bo są zakalcowate.

    • Jeśli WFOŚGiW nie radzi sobie z obsługą funduszy, to niech zatrudni taką ilość pracowników by problem ten rozwiązań. Co jeszcze mają robić urzędy gminne by wyręczyć mało wydajną administrację?
      Lansowanie programów dofinansowujących wymianę instalacji grzewczych ma swoje korzenie we władzach metropolii, głównie w osobie Starosty Poznańskiego oraz Prezydenta Poznania. Ten rodzaj dofinansowania stał się modny za sprawą głównie tych dwóch osób. Burmistrz Mosiny poprzedniej kadencji, mimo że zgodził się ostatecznie na sondażowy program związany z wymianą pieców, to jednak do końca stał na stanowisku, że ta akcja to mniej niż kropla w morzu potrzeb. Burmistrz uważał, że jest to zadanie dla państwa, a gminy mogą uczestniczyć w tym procesie zgodnie z opracowaną koncepcją, jeśli by taka powstała. O tych sprawach mówił burmistrz podczas jednej z Rad Metropolii zanim jeszcze ogłoszono program “Czyste Powietrze”. Na tej samej radzie odbyła się też bardzo ostra dyskusja na temat pomiaru zanieczyszczenia powietrza. Minął rok, a czujników według propozycji metropolii jeszcze nie zamontowano w gminach… Szkoda, bo już ponad rok temu Mosina testowała takie czujniki i była gotowa do ich zakupu i montażu.

      • Czujniki i maski twarzowe lub nie, nie zmniejszają poziomu zanieczyszczeń. Czyste powietrze(program)może spowodować realną poprawę. Starosta robi sobie tylko PR, bo jak nawet przeznaczy kilkaset tysięcy na powiat na poprawę jakości powietrza, to później wydrze dużo więcej od gmin, które nie wiem dlaczego realizują jego zadania.
        Za pieniądze z gmin wykupuje czas w TV i ględzi o swoich sukcesach. Lenin wiecznie żywy.

        • Jeszcze słów kilka o programie Czyste powietrze. Jeśli Jacek S. zna p.Ratajczak, to niech osobie powie, że ma zatrudnić więcej osób. Całościowo temat ogarnia w Poznaniu p.Robert Złotek, któremu chciałem zadać kilka pytań, ale bez sukcesu.To w Warszawie, to w Lublinie. Już myślałem , że jest jak yetti, ale chyba istnieje, bo widziałem go w TV. Na dzisiaj, z tego co wiem, to jeśli ktoś chciałby złożyć wniosek w tym roku, to odradzam. Z tego co wiem, a wiem na razie niewiele, to w tym roku rząd opodatkował dotacje i jest to chyba
          niezamierzony błąd. Wyjmujmy więc kasę od 2019. 🙂

    • Bez sensu to jest zrobić wrzutkę na sesję o pomocy dla powiatu, w sytuacji gdy obowiązuje uchwała Rady Powiatu o przekazania zadania gminie. Sesja przebiegała bardzo dobrze, ale chyba około 18 logika opuściła salę. Gdyby obydwie uchwały zostały wykonane, a po to przecież są podejmowane, to z powiatu pójdzie przelew do Mosiny, a Mosina przeleje tę samą kwotę do powiatu. Jeśli to ma sens, to ludzie masowo ruszą do bankomatów, by po wypłaceniu środków, wpłacić je na konto w banku.Daję radę spokojnie liczyć do 10 i jak wykonanie drogi 2466P kosztuje 8 baniek, a gmina i powiat dają po 3, to brakuje 2 baniek. Zawsze byłem zdania, że miejscem dla projektów uchwał pisanych na kolanie i wpływających do Rady na 2 dni przed sesją, jest RIPOK w Piotrowie Pierwszym, gmina Czempiń.Poza tym potwierdzam to co pisał @Tam, że nie można wejść na tę stronę z gugla.

        • Już Burmistrz Ryś mnie zlokalizował. Wracając do drogi 2466P, to zrozumiały jest entuzjazm radnych na progu sezonu, ale po zapięciu nart skoki mogą być jeszcze dłuższe. Mam na myśli to, że Rada przegłosowała uchwałę, zanim ludzie Burmistrza skończyli ją pisać. Jakieś wykropkowane miejsca które niewidzialna ręka uzupełni po sesji… Tak się w Polsce projektów uchwał nie przygotowuje. Tak to się robi tylko w Dopiewie, że połowa uchwały przed sesją, a resztę dokłada się po sesji. Wasz Burmistrz był tam na jednej sesji i mógł złapać wirusa. Infekcję mógł złapać też od Zuka/Puka.

    • Gminy nie mają pieniędzy na drogi, bo wykonują zadania powiatu i budują drogi powiatowe.Ja to nazywam podatkiem od Grabkowskiego. Starosta ma więcej kasy na okazywanie majestatu władzy i kupno jakiegoś pałacu lub wykonywanie zadań rządu poprzez zakup radiowozów dla Policji. Trochę publicznej kasy i jest się ponad prawem.
      Jedyną dobrą stroną tego, że Luboń nie ma drogi powiatowej jest to, że nie musi płacić haraczu. Jak to szaleństwo pomocowe się rozwinie to sołectwa będą musiały podejmować uchwały o pomocy dla gmin.

    • do Jacek S. piszesz o ,,wylansować siebie,,? Sam sobie odpowiedziałeś na jakiej zasadzie burmistrzowie tej Gminy idą na urząd!
      A ja myślałam, ze to praca, ba służba dla dobra naszych małych Ojczyzn…..
      Jakaż ta Joteyka nie na czasie, nie na lansie.

      • Co ma piernik do wiatraka?
        Dopóki będziesz sobie siedziała w domowym zaciszu pisząc anonimowo swoje przemyślenia, dopóty nie będziesz miała szans na zaistnienie w lokalnej polityce jako jeden z jej potencjalnych liderów. By zaś zaistnieć, musisz się pokazać z twarzy,imienia i nazwiska oraz powinnaś przedstawić konkretny program. Dobrze być w grupie popierającej twoje idee. Może jakaś partia?
        Jak inaczej to społeczeństwo ma ciebie dostrzec w polityce mosińskiej?
        Twierdzenie, że w “tej gminie” burmistrzowie idą na urząd poprzez lansowanie i że może to być coś złego jest z gruntu śmieszne. Nie zechcesz, to nikt ciebie nie poprze, nie wykreuje i nie wylansuje do bycia politykiem, a w przyszłości może radnym czy też burmistrzem.
        Kiedy jednak już się tak stanie, gdy znajdziesz się w jednym lub drugim organie wówczas rozpoczniesz służbę. Nadal jednak będziesz musiała nakłaniać, przekonywać, zapraszać itd lansując w ten sposób zarówno własny program jak i własną osobę w tej polityce.
        Poczytaj o tym, jak być politykiem, jakie są wymagane kryteria i jakimi predyspozycjami musi się cechować polityk.
        Czas, by wylansować siebie. Zniknie frustracja i powróci szczęście!
        Pomyślności na niwie lokalne polityki w służbie “naszych małych Ojczyzn”.

        • Jacek wytłumacz jak krowie na rowie,jakimi predyspozycjami musi cechować się polityk? Takimi jak Jarosław Kaczyński czy raczej takimi jak Grzegorz Schetyna?Może jakaś hybryda? 🙂
          Czy na szczeblu lokalnym ma być taki jak najbetonowszy z betonowych przewodniczących-Przewodniczący RG Puklandia?

            • Ja myślę, że gwiozdór przyniósł Jacy Poradnik młodego aktywisty.
              No cóż różni ludzie, mają różne preferencje.
              Mieszkańcy 2 podmosińskich wiosek nie wyobrażają sobie RM Mosina bez Waldemarów, a inni sobie bez nich jakoś radzą.Puk nie wyobraża sobie RG Puklandia bez Przewodniczącego Betoniaczyka, bo ten ma predyspozycje do prania radnym mózgów i wywabia wszelkie przejawy myślenia lepiej niż Zygmunt Chajzer plamy po burakach. W tej kadencji trafiło się 3 oporów, którzy do 3 sesji dotrwali w opozycji
              i Betoniaczyk będzie im starał się wybić opozycyjność z głowy. Na ostatniej sesji jeden z tych oporów zgłosił inicjatywę publikacji protokołów
              z puklandzkiej Rady Gminy na BIP. Betoniaczyk na to mniej więcej w ten deseń, że w gminnym czasopiśmie nie ma już miejsca na takie rzeczy. Dla puka jest więc idealny, bo można dzięki niemu ładne lody kręcić, a ja gdybym mógł, to bym go umieścił w Sevres pod Paryżem, gdzie stałby obok wzorca kilograma, jako wzór samorządowego betona.

                  • Na przykład w takim Dupiewie (obecnie Dopiewo) myślenia nie było już kiedy nazywali się Prątki i tradycja jest kultywowana.W Luboniu i Mosinie 20 planów zagospodarowania,bez uzasadnienia, by raczej nie przeszło.Ichni Przewodniczący mówił kiedyś na sesji, że projekty uchwał przygotowują wspaniali fachowcy, a następnie przechodzą one przez 2 stopniowy nadzór na komisjach rady.Poza tym, że mówi, nie ma jednak żadnych wad.

                    • Z innej beczki. Tu na tej stronie i na sesji RM Mosina była mowa o programie Czyste powietrze. Obecnie wstrzymano przyjmowanie wniosków.Podobno ma związek z koniecznością wprowadzenia zmian w systemie w związku z tym, że od 2019 roku dotacja nie będzie opodatkowana. @ Pani Ratajczakowa
                      Nie można było wcześniej?

  4. Do tych którzy planują przenieść się z Poznania do którejś z podpoznańskich Gmin : wybór gminy to jeden z punktów najistotniejszych!!! Całą resztę można sobie zorganizować by miło było mieszkać i żyć.
    Jeśli źle wybierzecie to utkniecie w zapyziałej dziurze i z każdym kolejnym rokiem mieszkania poza miastem będzie pogłębiała się wasza frustracja.
    Ja źle wybrałam….(a przed wyborami miałam jeszcze nadzieję).

      • Zawsze myślałam że drogi i ich przydatność są dla ludzi, a tu okazuje się, że droga na cmentarz jest ważniejsza jak żywy podatnik!

        • alpc@ – i to będzie pierwszy sprawdzian myślenia nowej Rady.Przy tak niewielkim ruchu na tej drodze, wystarczy jej wyrównanie i być może utwardzenie w niektórych miejscach.Zamiast monitoringu trzeba było poprawić stan tej drogi a nie fundować sobie czapurskiego big brothera !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.