Stoi na stacji lokomotywa…

Już prawie 9 lat jestem w samorządzie i nic mnie nie powinno dziwić. Tak jednak nie jest.
Dziwi i irytuje mnie brak wiedzy u tych, którzy ją powinni posiadać, brak przygotowania do spotkania i przeciąganie prostych spraw.
Minęło pół roku obecnej kadencji, mamy trzech burmistrzów, a nadal wiele spraw kuleje.
Patrzę z bliska i widzę, że ten organizm, jakim jest urząd, nie funkcjonuje najlepiej.
Przestałam składać interpelacje, bo widzę, że brakuje tzw. mocy przerobowych. Czekam, aż ta lokomotywa ruszy z miejsca i nabierze prędkości, ale ona ciągle nie jedzie, a cała para idzie w gwizdek.

15 kwietnia przekazałam burmistrzowi moje pytania do wykonania wydatków inwestycyjnych. Jan Marciniak zrobił to jeszcze wcześniej niż ja.
Ustawa o samorządzie gminnym zobowiązuje burmistrza do udzielenia odpowiedzi w terminie 14 dni, ale my nie otrzymaliśmy odpowiedzi do tej pory.
Po miesiącu oczekiwania na informacje, otrzymałam pismo od zastępcy burmistrza Tomasza Łukowiaka, że odpowiedź zostanie udzielona 24 maja 2019 r.
Wczoraj było posiedzenie Komisji Inwestycji, na którym miała być zaopiniowana realizacja wydatków inwestycyjnych w 2018 r.
Na posiedzeniu było trzech burmistrzów, pełniąca obowiązki kierownika Joanna Pawlicka i wszyscy urzędnicy Referatu Inwestycji. Niestety na większość moich pytań z 15 kwietnia nikt nie znał odpowiedzi.
Odniosłam wrażenie, że nikt nawet nie wiedział, jakie to były pytania, a przecież, kiedy 9 osób idzie do radnych udzielać odpowiedzi na pytania do danego tematu, to wydaje się logiczne, aby przygotować się na te pytania, które już padły wcześniej. Nikomu to jednak nie przyszło do głowy.

Dowiedzieliśmy się, że przygotowanie odpowiedzi dla radnego Jana Marciniaka trwa tak długo, bo radny prosił o spis zamówień poniżej 30 tys. Euro, a tego jest dużo, a na dodatek trzeba te dane wyszukiwać – to zajęcie dla kilku osób na dłuższy czas.
Po raz kolejny przekonuję się w naszym urzędzie proste czynności, jak zrobienie zestawienia danych urastają do rangi problemu.
Nie wiem, gdzie urzędnicy tych danych szukają. Ja na ich miejscu zajrzałabym do rejestru umów, który gmina prowadzi (mam nadzieję, że robi to w Excelu). Jeżeli tak, to przygotowanie tej informacji nie powinno zająć więcej niż pół godziny.
Gdyby rejestr umów był dostępny publicznie, wszystko byłoby jasne dla zainteresowanych bez dodatkowej pracy urzędnika.
Radny nawet nie zadawałby tego pytania, bo na bieżąco mógłby sobie sprawdzić komu, za co i ile zapłaciła Gmina.
Tu fragment rejestru umów z 2018 r.:

Burmistrz Jerzy Ryś nie dotrzymał obietnicy i rejestru nie upublicznił. Obecny burmistrz też póki co tego nie zrobił.
Czego się boją włodarze?
Zapewne niewygodnych pytań.

Jedno z nich do fragmentu, który zamieściłam powyżej brzmi:

Jak to możliwe, że Gmina Mosina zawarła w 2018 r. umowę z firmą Medicomplex na usługi medycyny pracy?
Spółka ta jak wiemy jest dłużnikiem Gminy. Od 5 lat bezumownie zajmuje pomieszczenia w dawnym Ośrodku Zdrowia, nie płaci też za media.
Gmina chce dłużnika wyeksmitować, ale w tak zwanym miedzyczasie tego dłużnika nagradza reklamą na budynku i pojazdach ZUK i umowami na usługi medyczne. To dla mnie niezrozumiałe.

Na koniec coś pozytywnego – jest postęp w sprawie nowego parku. W regulaminie nie będzie już zapisu o otwieraniu parku o 6.00 i zamykaniu o 22.00 przez ZUK, aby zapobiec wtargnięciu dzików.
Okazuje się, że są furtki z samozamykaczem!!! Takie proste rozwiązanie, ale długo trwało nim na urzędników spłynęło oświecenie.
Niestety Regulamin pozostawia wiele do życzenia. Jest “przegadany”.

A mówi się, że dziki boją się światła…




89 Komentarze

  1. I co 24 minął a odpowiedzi na zapytanie Sz.P.Małgorzaty do Burmistrza nie widze na stronie urzedu Miejskiego w Mosinie.Hm chyba zle szukam?

  2. Panie były burmistrzu. Dziwi mnie Pana utyskiwanie. Zakręcił się Pan przez okres sprawowania władzy. Stracił Pan kontakt z rzeczywistością i osobami, które Pana wyniosły na piedestał. Dziś pretensje może mieć Pan tylko do siebie. W polityce nie ma kumpli, to brutalna gra. Silniejsi zjadają słabszych.

    • Teraz to już co innego, ale zdaje się, że podobną dyskusję prowadziliście w kampanii wyborczej.Dla mnie to było strzelanie goli do swojej bramki.
      Pan Mieloch musiał mieć uciechę gdy to czytał.

      • Bardzo możliwe, że uciechę miał radny i Mieloch hehe. Pokorne cielę dwie matki ssie i jak to mówią, polityka jest brutalna. Alleluja i do przodu.

    • Radny pisze, że “W polityce nie ma kumpli, to brutalna gra. Silniejsi zjadają słabszych”. Nie ma racji, bo elementem tej gry jest mieć kumpli. Jak nie masz kumpli i jesteś sam, to wtedy jesteś do odstrzału. Ma rację, że polityka to brutalna gra.
      Obecny burmistrz jako historyk stosował się zapewne do rad Niccolò Machiavellego zawartych w “Księciu”.
      “Każdy rozumie, że byłoby rzeczą dla księcia chwalebną dotrzymywać wiary i postępować w życiu szczerze, a nie podstępnie. Jednak doświadczenie naszych czasów uczy, że tacy książęta dokonali wielkich rzeczy, którzy mało przywiązywali wagi do dotrzymywania wiary, i którzy chytrze potrafili usidłać mózgi ludzkie, a w końcu wzięli przewagę nad tymi, którzy zaufali ich lojalności.
      Musicie bowiem wiedzieć, że dwa są sposoby prowadzenia walki: jeden – prawem,
      drugi – siłą; pierwszy sposób jest ludzki, drugi zwierzęcy, lecz ponieważ częstokroć pierwszy nie wystarcza, wypada uciekać się do drugiego. Dlatego książę musi umieć dobrze posługiwać się naturą zwierzęcia i człowieka.
      Książę, zmuszony umieć posługiwać się dobrze naturą zwierząt, powinien spośród nich wziąć za wzór lisa i lwa, albowiem lew nie umie unikać sideł, a lis bronić się przed wilkami. Trzeba przeto być lisem, by wiedzieć, co sidła, i lwem, by postrach budzić u wilków. Nie rozumieją się na rzeczy ci, którzy wzorują się wyłącznie na lwie. Otóż mądry pan nie może ani powinien dotrzymywać wiary, jeżeli takie dotrzymywanie przynosi mu szkodę i gdy zniknęły przyczyny, które spowodowały jego przyrzeczenie. Zapewne gdyby wszyscy ludzie byli dobrzy, ten przepis nie byłby dobry, lecz ponieważ są oni nikczemni i nie dotrzymywaliby tobie wiary, więc ty także nie jesteś obowiązany im jej dotrzymywać.
      A nigdy nie braknie księciu przyczyn prawnych, by upiększyć wiarołomstwo. Można by
      na to dać niezliczone przykłady nowoczesne i wykazać, ile traktatów pokojowych, ile
      przyrzeczeń stało się nieważnymi i próżnymi wskutek wiarołomstwa książąt, a ten wyszedł lepiej, który lepiej umiał używać natury lisa. Lecz konieczne jest umieć dobrze tę naturę upiększać i być dobrym kłamcą i obłudnikiem; ludzie tak są prości i tak naginają się do chwilowych konieczności, że ten, kto oszukuje, znajdzie zawsze takiego, który da się oszukać.
      Ze świeżych przykładów nie chcę o jednym zamilczeć. Aleksander VI nic innego nigdy nie
      czynił, jak tylko oszukiwał ludzi, o niczym też innym nie myślał, a zawsze znajdował
      sposobność, by to czynić. Nigdy żaden człowiek nie dawał bardziej stanowczych przyrzeczeń, żaden nie potwierdzał czegoś bardziej uroczystymi przysięgami, a żaden mniej nie dotrzymywał; mimo to oszustwa udawały mu się zawsze, gdyż dobrze znał tę stronę świata.”
      Mieloch jest kłamcą i obłudnikiem, bo uznał, że cel uświęca środki. Żeby ten cel osiągnąć zawierał umowy, których nie zamierzał dotrzymywać, udawał do czasu pokorne cielę, przebierał się w kostium i odgrywał teatr dla naiwnych, którzy zgodnie z przewidywaniami pozory uznali za istotę.
      Mieloch zdobył tron, ale to jest najłatwiejszy etap gry. Teraz jest poziom drugi – sprawowanie władzy. Póki co efekty mizerne.
      Burmistrz Ryś jako inżynier pewno tego dzieła nie czytał, stąd romantyczne oczekiwanie dochowania dżentelmeńskich umów.
      Smutna to historia. Żal, że stała się udziałem naszej społeczności.

      • Pisząc, że w polityce nie ma kumpli, miałem na myśli tych z innych grup politycznych. Pan Przemysław Mieloch był i jest z innej grupy politycznej niż pan Jerzy Ryś. Ten drugi okazał się zwyczajnym naiwniakiem. Miał kumpli, jednak ich odrzucił.

        • Byłem popierany przez Państwa grupę za co dziękuję, ale nie byłem i nie jestem jej członkiem. Myślałem, że było to i jest to dla Pana oczywiste.

          • W Radzie współpracował pan z radnymi lecz nie ze swojego komitetu wyborczego. Tak było całe 4 lata. Niestety. Teraz nie ma co tematu drążyć. Jest inna sytuacja.

            • Szanowny Panie radny – i vice versa. Nie ja drążę temat, ale między innymi stara się to robić Pan, jakby chciał coś powiedzieć na swoje usprawiedliwienie. Ja nie mam nic więcej do powiedzenia ponad złożone oświadczenie.

      • BRAWO BRAWO Moim jednym z wielu marzeń jest teraz się spotkać z takim człowiekiem, który napisał taką prawdę. Pierwszy raz w moim życiu się wypowiadam na tym forum, więc podpiszę się swoim imieniem i nazwiskiem, mam nadzieje ze pan/pani mnie znajdzie i będziemy się mogli spotkać osobiście. Mieszkaniec Krosna

        • Cytat: “Czytał, ale nie stosuje definicji podwójnej moralności…” Panie Ryś – łżesz Pan jak pies. Stosujesz taką właśnie moralność gdy wybrany przez jedną opcję bratasz się z jej przeciwnikami! I od tej broni sam poległeś bratku. Bowiem – jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, a nadto – Pan Bóg nierychliwy – ale sprawiedliwy. Aby do końca wiernym być temu właśnie klimatowi, dopowiem wreszcie, i ogólnie jest wiadomo, że jak Pan Bóg chce kogoś, za przewiny jego, pokarać to na sam wpierw – rozum mu odbiera. Bóg, z właściwą sobie perfekcją, swoje uczynił, a reszty dokonał ręką swego wiernego sługi i szafarza niejakiego Mielocha. Cbdo Panie inżynierze, i niech się dzieje wola Nieba – z nią się zawsze zgadzać trzeba.

            • Panie Jerzy mam pytanie w innym temacie. Wkrótce powinien się wypowiedzieć Prezes UOKIK na temat cen na bramie RIPOK.
              Czyja to była inicjatywa pana czy p.Machalskiej?

            • Panie Ryś! Ma Pan nadzieję, że poczułem ulgę. Za tak bezinteresowną troskę o moje samopoczucie z serca dziękuję! Otóż Panie Jerzy (niech mi będzie wolno w tej formie zwracać się do Pana) nie jest to takie proste, bowiem niewiele Pan zrobił bym ją odczuł. A rzeczywiście sprawa jest ważna i zadośćuczynienie należy mi się z przyczyny aż nadto oczywistej. Dziwne? Wyłuszczę to Panu – Panie Jurku. Pierwej jednak zdradzę, że ulgę poczułem z jednego powodu – został Pan za niegodziwość swoją pokarany, o czym piszę w poprzednim akapicie. Z tego co można z wpisów domniemywać władował się Pan w kłopoty dzięki swojej lekkomyślności czy głupocie. A to, że te wątpliwej wartości przymioty nie są tylko Pańską osobistą sprawą i mnie również uwierają – chcę Panu wykazać. Otóż dzięki kilku zacnym i światłym osobom – Pani Kaptur, Panom Marciniak i Kasprowicz, został Pan z niebytu kompletnego wygrzebany i jako mądry, rozważny i prawy człowiek (choć po prawdzie królik z kapelusza) na stolcu mosińskim osadzony. I co Pan nawywijał? Okazał się Pan być mądry, prawy i rozważny ale mocno INACZEJ!! Nabił Pan ludzi do których żywię największy szacunek, i za głosem których poszedłem – w butelkę. Oszukał mnie Pan! Ale też oszukał mnie Pan podwójnie i tego nie wybaczam. To drugie jest bardzo bolesne i musiałby Pan wiele zrobić bym ulgę, o którą tak się Pan troska – poczuł. Pytam Cię człowieku, pytam Cię – gdzie byłaby ta nasza mosińska ziemia, gdybyś ręka w rękę – mądrze, serdecznie i troskliwie – wespół z tymi, którzy Cię na ten szczyt wywiedli – zarządzał Gminą? To są rzeczywiście mądrzy ludzie; tyś człowieku też głupi nie jest – czemuś pobłądził? czemuś z nas błaznów durnych zrobił? Przecież chcieliśmy dobrze – to Ty sprzeniewierzyłeś się przyjaciołom, a teraz jesteśmy daleko od tego horyzontu który sobie wyobrażaliśmy. Straciliśmy czas i teraz możemy się tylko wstydzić, że jaśnie pan, w dodatku nieudacznik, jest zwykłym bez honoru na dno idącym dupkiem. A że ten dupek publiczną mosińską jest osobą tedy nam jest paskudnie i ulgi Panie Jerzy nie odczuwam. Wie Pan gdzie pierś i pięść – stuknij się, może coś zaskoczy. I wtedy odezwij się. Z czasem pewnie przebaczenie dostaniesz – ale to długa droga…

                • Co było nie wróci i szaty rozdzierać by próżno…
                  Zarówno Pan Jerzy Ryś, jak i Pan Przemysław Mieloch znają moje zdanie na ten temat. Ubolewam, że obecny burmistrz wykorzystał i porzucił byłego przełożonego. To mnie martwi, bo jeżeli nie dotrzymał umowy, o której było mi wiadomo, to ten fakt zmniejsza jego wiarygodność jako obecnego włodarza gminy.
                  Mimo takiej a nie innej oceny wydarzeń, moje relacje z obydwoma są poprawne. Proponuję zamknąć ten temat.
                  Staram się koncentrować na problemach gminy i w chwili obecnej najbardziej mnie martwi, że stoi na stacji lokomotywa…

                    • Nie ma mocnych, “cisza jak w kościole”. Czy temat jest tak mało ważny, że tak mało wokół niego dyskusji?

                    • No niezupełnie cisza. W międzyczasie p.Jerzy Ryś pozazdrościł Wióreckiemu dytyrambu, a internautom
                      nicków. Jako, że od 2 lat nie może sobie wymyślić
                      nicku, to myślę że Dytyramb będzie pasował i niech nosi
                      go godnie.

                  • Pani Małgorzato 🙂 martwi Panią , że lokomotywa stoi…czy cokolwiek może ja puścić w ruch ?
                    Atleci nie dadzą rady… a para? W gminie Mosina zdaje się para tylko w prywatne gwizdki…
                    Ech i ta duża Ojczyzna przegwizdała wybory i ta mała Ojczyzna…(,,wieczne zmartwienie,,).

                • Gość który wie co znaczy dytyramb, nie wiedział przez 4 lata, co to informacja publiczna. Odwołując się do opinii publicznej,obraża znowu internautów zarzuca wszystkim wkoło tchórzostwo.
                  Czyżby ze strachu przed panem byłym większość internautów potraktowała go łagodnie?Czy towarzyszyła mu odwaga kiedy wydawał decyzję na OSKP dla Rohra , nie egzekwując jednocześnie warunków decyzji wcześniejszych?Kto bał się Pawlaka? Kto bał się ruszyć temat lewych decyzji środowiskowych z czasów p.Springer.
                  Kto nie wykonywał swoich obowiązków i przez kilka lat nie publikował kipów w bazaooos?Jaki to kierownik jednostki odpowiadał za nieprzekazywanie danych do PRG?
                  Kto nie publikował rejestru umów? Kto dysponując siłą,urzędem,prawnikami, wykorzystywał ją do próby odebrania
                  mieszkańcom Rogalinka praw nabytych, przegrał sprawę i wygenerował nowy konflikt społeczny?
                  Coś mi dyryramb nie wyszedł.Pochlebcy i głupi doradcy którymi
                  pan burmistrz się otaczał też jakoś peanów nie piszą.

                  • Tak Karpiu, obydwaj burmistrzowie prześcigali się w robieniu ROHROWI dobrze. Poruszałeś już te sprawy. Obaj panowie, a może jeden prześcigali się w wydawaniu decyzji, aby ROHR mógł KĄPAĆ silniki tirów w pobliżu ujęcia wody. Takie decyzje w Niemczech spowodowałyby natychmiastową interwencje prokuratora, ale u nas naród spolegliwy. No ale co się odwlecze to nie uciecze. Może wreszcie WIOS stanie na wysokości zadania. Ciekawi nas też, czy Starosta był właściwie informowany, a nie wprowadzany w błąd. Jakoś w raporcie z 2006 r. nikt nic nie wspominał o rozbudowie ROHRA o stacje napraw dla tirow (bidety do mycia silników ropą) no to na jakiej podstawie wydano pozytywne decyzje w Starostwie, RDOS i Gminie.

                    • Panie karpiu, informacja dostępna jest w internecie, a Pan zbyt wiele opowiada o swoich przypadkach i walkach z przeciwnościami. To proste fakty, które prowadzą do odpowiedzi na pytanie kto? To tutaj jednak nie jest istotne. Nie krytykuję Pana, a wręcz podziwiam za wkład pracy na rzecz Mosiny. Konstruktywna krytyka jest inspirująca i o to nie można mieć do Pana pretensji. Osobiście ich nie mam do Pana, ale jak zawsze niepotrzebne są emocje.
                      Pozdrawiam.

                    • Zwykle nie włączam emocji, jak radni Dopiewa rozumu przy głosowaniach. Jak przeczytałem znowu o tych nickach,to przyznaję, że same się włączyły,bo działał pan w warunkach recydywy.Trochę też na własną szkodę.
                      Poprzednio emocje mi się włączyły, jak ludzie puka uchwalili mi mpzp przed świętami. Też niepotrzebnie, bo skargę do WSA napisałem pod wpływem emocji i popełniłem kilka błędów. Chyba jednak nie na tyle dużo, by przegrać sprawę.Zresztą muszę dać tamtejszemu wójtowi fory bo jest prawnikiem, a jak pan zapewne wie,
                      z myśleniem u nich ciężko.

                    • Tak między nami, skąd pan wie?Od króla powiatowych przekrętów?Trochę współczuje towarzystwa w jakim musiał się pan obracać.Jego też dostał pan w pakiecie w ramach umowy koalicyjnej?
                      Tak serio, to mimo krytyki uważam,że zasługuje pan dużo bardziej na posadę niż ta łajza.
                      Trochę błędów jednak było . Ja nie znam szczegółów, ale miejscowi mówią, że pan pracował, a zastępca zbijał bąki. Jeśli tak było, to też błąd kierownika jednostki.
                      Wielbłąd.
                      Człowiek się uczy całe życie i dziękuję za dytyramb.
                      Znałem tylko pean.

  3. Jerzy Ryś człowiek który rozbroił prawie cały system przeciwpożarowy w tej gminie pełnomocnikiem od tych spraw. To by dopiero Burmistrz Mieloch strzelił sobie w kolano 🙂

    • Starosta wydał zgodę na wprowadzanie octanu metylu do mosińskiego powietrza i ma się dobrze. RM Mosiny powinna podjąć uchwałę o pomocy dla starosty i zakupić mu
      zestaw Mały chemik.
      Pan Ryś powinien skontaktować się z prezesem RPK Złotoryja i wymienić informacjami na temat ustawy antykorupcyjnej.

  4. Pragnę oświadczyć, że z Panem Mielochem łączyła mnie umowa dżentelmeńska typu ‘gentlemen’s agreement’, o treści znanej większości środowiska mosińskiego, której podstawą było to, że nie będę startował w nadchodzących wyborach, a pan Przemysław Mieloch po wygranej zatrudni mnie w charakterze swego zastępcy. Umowa ta, podobnie jak umowa koalicyjna z 2014 roku nie miała charakteru pisemnego. Umowa koalicyjna została dopełniona w całości nawet wówczas, kiedy zaszły okoliczności pozwalające wątpić w konieczność jej kontynuacji. Umowa dżentelmeńska została jednak jednostronnie zerwana przez pana Przemysława Mielocha o czym pan Mieloch z oczywistych dla siebie powodów poinformował mnie tuż przed wyborami. Już wówczas otrzymałem propozycję pracy na stanowisku zastępcy prezesa spółki komunalnej, którą odrzuciłem uważając, że istniejąca umowa powinna być dotrzymana i że pan Mieloch nie miał prawa do jej jednostronnego zerwania.
    „Pacta sunt servanda” jest zasadą wyrażająca się w tym, że osoba, która zawarła w sposób ważny umowę, musi się z niej wywiązać.
    Kolejna propozycja, którą tym razem przyjąłem, dotyczyła funkcji prezesa w kolejnej spółce komunalnej. I ta koncepcja upadła z powodów formalnych. 3 marca otrzymałem informację od Burmistrza Mielocha, że przygotowuje kolejną koncepcję. O tym, jaka to propozycja dowiedziałem się od Burmistrza Mielocha podczas spotkania w UM Mosina 14 marca br. Tym razem otrzymałem propozycję objęcia stanowiska pełnomocnika zajmującego się zabezpieczeniem przeciwpożarowym. Potwierdziłem, że zgadzam się na taką propozycję i że przystąpię do konkursu ogłoszonego dla tego stanowiska pracy w UM Mosina. 15 marca o godzinie 18:31 zostałem poinformowany SMS-em wysłanym przez Burmistrza Przemysława Mielocha, że „W świetle wczorajszej rozmowy nie widzę zasadności rozpisania konkursu na stanowisko pełnomocnika zajmującego się zabezpieczeniem przeciwpożarowym.” Burmistrz zaskoczony tym, że przyjąłem przedstawioną ofertę postanowił się wycofać bez podania powodów. Krótko mówiąc uważam, że nigdy nie chciał dotrzymać umowy jak również nie chciał, bym miał szansę pracy w UM lub w którejś spółce będącej własnością Gminy.

    Osobliwością w naszej umowie było to, że regularnie pan Mieloch dopytywał mnie o to, czy nadal chcę dotrzymać zawartej umowy i za każdym razem otrzymywał moje potwierdzenie. Umowa nie przewidywała jednostronnego zerwania.

    Nie chce pisać o licznych dla mnie i mojej rodziny konsekwencjach decyzji Burmistrza Mielocha, bo moje oświadczenie nie dotyczy tych kwestii.

    • Mocne.Ta umowa pierwotna była zła, bo kto ma zagospodarowanie przestrzenne, ten ma władzę. Do zawarcia umowy dżentelmeńskiej potrzeba co najmniej dwóch dżentelmenów, a tu przynajmniej jednego zabrakło.
      “Kolejna propozycja, którą tym razem przyjąłem, dotyczyła funkcji prezesa w kolejnej spółce komunalnej. I ta koncepcja upadła z powodów formalnych.”
      Chętnie bym poznał przepis, który uniemożliwił realizację tej koncepcji.
      Nos mnie swędzi, więc może być lipa.

      • Z tym nosem to oczywista przesada. Otóż, zarówno w pierwszym przypadku (moja odmowa) jak i w drugim, zatrudnienie na stanowisku kierowniczym w spółkach podległych UM Mosina wymaga zgody Komisji Rozpatrującej Wnioski o Wyrażenie Zgody na Zatrudnianie Osób, Które Pełniły Funkcje Publiczne, ulokowanej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Komisja działa w oparciu o:
        Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.
        http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19971060679
        Nos proszę podrapać skoro swędzi. Musi to być jednak inny powód (swędzenia), bo to
        nie jest lipa.

        • Ok,nie miałem pojęcia, że w naszym kraju są jeszcze takie radzieckie komisje. Rozumiem ograniczenia jeśli chodzi o urzędujących (rady nadzorcze). To nie wszyscy zrozumieli, a jeden na pewno jeden nie.
          Muszę się w wgryźć w temat, bo w tytule jest o osobach pełniących funkcje publiczne, a z całym szacunkiem ale pan przestał pełnić.
          Ja mam swoje zastrzeżenia co do sposobu powołania zastępców w Mosinie.
          Według mnie pana zastępca się w tym zakręcił, a nie wykluczam że został zakręcony jak domek ślimaka.
          Jeden nie ustąpił, a drugi usiadł na jego fotelu. Gdyby mnie dotknęła jakaś niekorzystna decyzja podpisana przez któregoś z nich, to bym ją na tej podstawie podważał. Na szczęście nie dotknęła, a ja mam już dość folkloru dopiewskiego. Cieszę się z tych złośliwości, bo to oznaka że baźka panu pracuje. 🙂 Dzięki panu mam dwa łby, bo kiedyś mi pan poradził
          żebym poszukał głowy i ja to potraktowałem serio.Dzięki temu mam przewagę
          nad RG Prątki, która usilnie chce zrobić mi kuku, ale utrudnia jej to brak głowy.

        • Dla mnie nos to poważna sprawa, bo zwykle jak swędzi to wie co robi.
          Dopuszczam jednak do głowy interpretację p.Rysia lub zapodaną p.Rysiowi, bo “Art.7.1. Osoby wymienione w art. 1 oraz w art. 2 pkt 1–3 i 6–6c nie mogą przed upływem roku od zaprzestania zajmowania stanowiska lub pełnienia funkcji być zatrudnione lub wykonywać innych zajęć u przedsiębiorcy, jeżeli brały udział w wydaniu rozstrzygnięcia w sprawach indywidualnych dotyczących tego przedsiębiorcy; nie dotyczy to decyzji administracyjnych w sprawie ustalenia wymiaru podatków i opłat lokalnych na podstawie odrębnych przepisów, z wyjątkiem decyzji dotyczących ulg i zwolnień w tych podatkach lub opłatach.”
          W tej samej ustawie jest art.4 i zastanawia mnie jak prezes ZUK Mosina mógł być prezesem ROŚ Rokietnica i zasiadać w radach nadzorczych w Rokietnicy i Buku? Dla mnie to bardzo ciekawe zagadnienie czy były wójt
          może być prezesem spółki komunalnej i czy niemożliwość zatrudnienia byłego wójta wynika ze stanowiska komisji państwowej czy ze stanowiska prawników wciśniętych do UM Mosina przez prezesa ZUK Mosina.
          Gdybym ja we wszystko wierzył, to miałbym na działce 2 drogi wewnętrzne zapodane radnym Dopiewa przez telefon z Mosiny i kilka innych tego typu udogodnień np.nakaz otoczenia pola zielenią izolacyjną . Na razie do 5 czerwca mam jedną drogę i ją skasuję.Do praw Puka Mosiny trzeba podchodzić krytycznie.

          • Oko karpia już nie to co kiedyś, ale jeszcze widzi zmiany w ustawie wymienionej przez p.Jerzego Rysia w art.4 pkt.1 od 15 września 2019.
            Czy po zmianach Prezes ZUK będzie mógł byc Prezesem PUK, co i bez zmiany przepisów już mnie bardzo śmieszy? Czy będzie jednocześnie w Buku i Rokietnicy?

      • @karp
        Dzisiaj ten najważniejszy referat Pana zdaniem, dzierży w ręku człowiek który może zna się na turystyce. Podobnie jest z referatem Inwestycji i rozwoju gminy. Słowo rozwój jest tutaj całkiem na miejscu hehe. Drugi zastępca, który ma uprawnienia do kierowania dwoma referatami pierwszego zastępcy, wydaje się być niewykorzystany. Może być też tak, że “szarpie” robotę za zielonego, pierwszego i w części za głównego burmistrza… Może też być tak, że pierwszy zastępca się uczy, a faktycznie kieruje główny. Jakoś nie mogę tego ogarnąć. Do tego pan pisze jeszcze o tym, że tych zastępców jest trzech… Nic nie rozumiem.

        • Powierzenie czegoś osobie, którą się ocenia jako niemającą ambicji politycznych jest bezpieczne.
          Co do tych zastępców, to tak na szybko było w tym stwierdzeniu trochę ironii. Z tego co pamiętam ciąg zdarzeń był następujący: burmistrz powołuje p.Ejchorsta na zastępcę.Póżniej powołuje p. Łukowiaka na I zastępcę i p.Ejchorsta na II zastępcę. To się robi zarządzeniami, a nie zauważyłem zarządzenia o odwołaniu p.Ejchorsta- att.26 a usg.
          To się kłóci z logiką karpią, a być może z w/w przepisem. Nawet karpie są
          rybami omylnymi i jeśli się mylę, proszę mnie poprawić.

    • Jestem zszokowana tymi informacjami. Byłam przekonana, że Jerzy Ryś i Przemysław Mieloch to koledzy, którzy zgodnie współpracowali przez 4 lata i w zgodzie się rozstali. Owszem słyszałam o tej umowie, ale potem ktoś mi mówił, że Pan się rozmyślił i nie skorzystał z propozycji p. Mielocha.
      Morał z tej bajki: nie ufaj zastępcy swemu. Wiedziała to Pani Springer i kilku zastępców odwołała.

      • Otóż to, ktoś opowiada że nie chciałem przyjąć koncepcji pracy, oferowanej prze mojego zastępcę i później, przez burmistrza. W tej sprawie było wiele manipulacji i nie chciałbym, żeby nadal do tego dochodziło. Widziała pani, by tonący nie przyjął podanej mu dłoni? Tak czynią tylko samobójcy, a do takich się nie zaliczam. KOMUŚ bardzo zależy na tym, by cała tę sprawę przedstawić w innym, fałszywym świetle. Nawet nie mam ochoty tego nazywać po imieniu.

        • Ja nawet nie mam interesu, by to przedstawić w fałszywym świetle.
          Nie zarzucam nawet p.Jerzemu, że napisał nieprawdę pisząc, że przepisy uniemożliwiają byłemu burmistrzowi objęcie stanowiska w spółce komunalnej.
          Głośno sobie myślę. Są w naszym kraju przepisy, których nie rozumieją jedynie: wójt Dopiewa, 21 radnych i kierownik tamtejszego referatu wałków
          np.konieczność uzasadnienia planu miejscowego przed przegłosowaniem.
          Nie rozumieją nie dlatego że są głupi ponad normę krajową, ale dlatego że
          z tego niezrozumienia ktoś czerpie realne korzyści.
          Co do przepisu ustawy antykorupcyjnej mam spore wątpliwości i chciałbym je rozwiać. Gdyby Burmistrz Jerzy Ryś wydał decyzję korzystną dla Rohra,
          a później objął stanowisko kierownicze w spółce, to przepis zostałby naruszony. Nie mam takiej pewności w przypadku spółki komunalnej.
          Tak czy siak w ustawie jest mowa o roku wakacji. Na ten rok można powierzyć funkcje które nie podpadają pod ustawę.
          Panu Jerzemu Rysiowi ktoś coś obiecał. Dla mnie to znajome klimaty.
          Kiedyś wójt Dopiewa która wygrała wybory ze Strażyńskim obiecała mi, że będę pierwszym który zapozna się z dokumentem kontrolnym po rządach Strażyńskiego. Później zajęło mi kilka lat i konieczne było dotarcie do NSA, bym mógł przeczytać o przekrętach byłego wójta po którego urzędowaniu wyparowało wiele dokumentów z UG. Miejscowi mówili, że udały się do Palędzia i tam wyszły przez komin.

          • Nie znam waszej kuchni politycznej, więc mogę pisać tylko o wrażeniach.
            Moje są takie, że to nie pan Mieloch kręci, ale w jego interesie jest być kręconym. Człowiek który na sesji przed kamerami mówi, że inwestor
            może finansować plan miejscowy, nie jest dla mnie rozdającym karty.
            To tak na podstawie sesji rzężacej(słaba jakość nagrania).

    • “Nie chce pisać o licznych dla mnie i mojej rodziny konsekwencjach decyzji Burmistrza Mielocha” i “Widziała pani, by tonący nie przyjął podanej mu dłoni?”. Bardzo mi się to nie podoba; człowiek 4 lata sprawujący najważniejszą i najbardziej lukratywną pozycję w Gminie znajduje się w tak dramatycznej sytuacji? Albo rządzić się nie potrafi, albo kompletnie nieodpowiedzialny. W każdym bądź razie to granat, którego Mieloch nie ma zamiaru rozbroić. Pierun wie, czy ów Mieloch nie jest biczem bożym na beztroskiego niedorajdę. Byle od podmuchu Gmina nie ucierpiała!

      • O ile dobrze rozumiem wpis pana Jerzego Rysia, nie rości on pretensji o to, że tej pracy nie otrzymał. To miał w gwarancjach umowy, jaka istniała pomiędzy obydwoma panami. Pan Ryś prostuje jedynie rozsiewane pogłoski jakoby odrzucił propozycje otrzymane od pana Mielocha. Zresztą, były to propozycje bez pokrycia jak widać, skoro pan Mieloch ostatecznie wycofał się z tej ostatniej z marca, o której wspomniał pan Ryś.
        Zaskakuje mnie to w wypowiedzi Wióreckiego, że rządzenie polega między innymi na umiejętności moszczenia sobie miejsca na wszelką ewentualność. W tym dostrzega Wiórecki nieodpowiedzialność człowieka piastującego stanowisko burmistrza. Myśląc tymi kategoriami, jak i posługując się standardami p. Mielocha, burmistrz Ryś po wygranych wyborach powinien odstąpić od zatrudnienia pana Przemysława Mielocha na stanowisku swojego zastępcy. Byłoby OK, zgodnie z zaprezentowanym stanowiskiem Wióreckiego i wyznawaną filozofią przez pana Mielocha o dotrzymywaniu umów. Niepokoi mnie takie rozumowanie, ale praktyka pokazuje, że tak można postępować. A teraz o lukratywności pozycji burmistrza czy wójta gminy. Lukratywne są stanowiska zastępców, które niemal zawsze dają mniejszą odpowiedzialność, a wyższe zarobki. Zresztą, lukratywne posady to nie poziom gminy.

        • Szanowny Panie Jacku! Z wpisów p.Rysia jednoznacznie wynika, że są to prywatne kłopoty materialne. Do tych właśnie się odniosłem. Sprzeciwiam się z całej mocy podejrzewaniu byłego Burmistrza o brak umiejętności “moszczenia sobie miejsca na wszelką ewentualność”. Z pewnością taką ma, ale z niej nie skorzystał! I chwała mu za to! Chcę dopowiedzieć, by być przez Pana dobrze rozumianym, że człowiek zatrudniony na CZAS OKREŚLONY (4 lata), na całkiem godnych warunkach winien na tyle odpowiedzialnie i rozsądnie się gospodarzyć, by nie narażać siebie, i co gorsze, jak się okazuje, rodziny na konsekwencje. Niestety, głupia to sprawa, gdy najbardziej prominentny facet w Mosinie, topi się (z pewnością w wydumanym przez siebie basenie) i nikt mu ręki nie podaje. Znaczy, za chwilę będzie na dnie, a przecież 4x12x13000=624.000 (co najmniej). Trzeba “talentu” by z taką portmonetką inscenizować dramat. I tylko o to mi chodziło Drogi Panie Jacku. Ps. różnice płac nie są tak duże jak Pan sądzi – proszę na BIP sprawdzić.

        • Panie Jacku! Konkluzja należy się Panu: bezeceństwo, ale i bezczelność obu panów burmistrzów, pogarda jaką czynią wyborcom objawia się w dzieleniu skóry na niedźwiedziu. Oboje są absolutnie pewni swojej zakulisowej ustawki. Panowie, ja wiem, że motłoch to kupi – ja NIE! Nie jestem pionkiem na waszej szachownicy. Jeden już mata dostał, czas na drugiego!

            • Oprócz dramaturgii ma trochę racji. Politycy zawierają jakieś pakty
              o których suweren dowiaduje się jak coś pójdzie nie tak.
              Ja jednak leżących nie kopię.

                    • To nie tak. W tym programie sztuczka była ustawiona. Sprawa wyjaśniona. Rafalska wiedziała, że w tytce nie ma gwoździa, a pan Ząbek nieudolnie inscenizował wypadek. TVP “dała ciała” z tym numerem. Zły przykład Panie karpiu.

                    • E tam. Gdyby p.Ząbek był zastępcą, to na pewno by elegancko burmistrza uprzedził, że w tytce jest rok wakacji.Swoją drogą karpie nie mają obowiązku znać przepisów antykorupcyjnych. Samorządowcy zatrudniają jednak stadko prawniczych gap.Mec.Sigismundo ich nie uprzedził, że z wody wystaje rafa?Ta pani, która podobno przez przypadek nazywa się jak wójt Dopiewa, też nie uprzedziła?Ja nie wierzę w przypadki w przyrodzie samorządowej.

                    • Przypadki są takie, że jeśli na gminę przypada jeden mamut, to może go upolować tylko przew.kom.ochr.środ.

              • Ale tylko trochę, bo suweren wiedział o tym, że Ryś nie startuje i wspiera Mielocha. Pan mógł tego nie wiedzieć, ale mieszkańcy wiedzieli. To nie było żadną tajemnicą. Burmistrz składał takie oświadczenia. Więc jaka ustawka, jak to określił wiórecki? Wiórecki też to musiał wiedzieć, ale woli “rżnąć głupa”. Tak jest dramatyczniej.

          • Doznałem kolejnego zaskoczenia wypowiedzią Wióreckiego. Okazuje się, że jego zdaniem politycy przystępujący do wyborów niczego nie planują i nie wiedzą, jakie stanowiska będą obejmowali po wygranych wyborach. No nic tylko kulać się ze śmiechu. I takie banialuki próbuje Wiórecki wcisnąć suwerenowi sądząc, że to całkowicie ciemny lud jest. Panie Wiórecki, tak wcale nie jest i o tym Pan dobrze wiesz, jako stary wyga mosińskiej i wiórkowej polityki hehe. W polityce jest to standard, ale Pan chce wmówić ludziom, że takie postępowanie w polityce to bezeceństwo i bezczelność. Przy okazji obraża Pan suwerena nazywając go motłochem, a to już szczyt bezczelności jest i wielka obraza dla wyborców. Dane zawarte w oświadczeniach majątkowych są ogólnie znane tym, którzy się tym interesują. Nikt tego nie chowa pod stołem i można w dowolny sposób prowadzić analizy tych dokumentów. Pan zrobił to na swój, dramatyczny sposób, korzystając ze swojego prawa. Nie znaczy to jednak, że Pana wnioski są jedynie słuszne. Reasumując próbuje Pan nadać wypowiedzi Rysia całkowicie inne znaczenie niż to, zawarte w jego oświadczeniu.

          • I konkluzja dla pana, Panie Wiórecki: wygrani w wyborach do PE właśnie przygotowują się do obejmowania stanowisk. Zmiany, będące wynikiem tych wyborów następują także w okolicach rządu. Chłopaki przygotowali ustawkę, która teraz jest realizowana. Oczywiście, to bezeceństwo i bezczelność.
            No boki zrywać Panie Wiórecki.

            • Szanowny Panie Jacku S! Każdy może sobie zrywać co mu się podoba. Zrywaj Pan sobie co chcesz i ile chcesz. Ja zrywam, na ten przykład, z Panem, bo nie każdy dialog i nie z byle kim muszę prowadzić. I to by było na tyle.

  5. Może w końcu ruszy ta lokomotywa, a może zwyczajnie zabrakło węgla, a ten rosyjski nie chce się zbyt dobrze palić, a może burmistrz zajęty jest ważniejszymi sprawami, jak choćby relacją z obchodów 100 rocznicy powstania Politechniki Poznańskiej podczas której, Prezydent RP dwukrotnie nawiązał do wizyty w Mosinie…
    Swoją drogą, 40 lat temu członkiem komitetu organizacyjnego na okoliczność 60 rocznicy tejże uczelni, ale także Wydziału Budowy Maszyn był burmistrz poprzedniej kadencji, pan Jerzy Ryś. Zapewne z tego między innymi powodu oraz kilku innych, gościłby na obecnej uroczystości z udziałem Prezydenta RP, gdyby nie “przewiózł się” na dżentelmeńskiej umowie ze swoim zastępcą…
    No cóż, starszy pan zapomniał, że takie umowy zawiera się tylko z dżentelmenami.

      • Niestety nie posłuchał burmistrz mądrego karpia i nie przeciągnął za koniem zastępcy, by ten brykać przestał. Do dziś za murami UM Mosina są osoby, które to miejsce mogły zająć z niewątpliwą korzyścią dla Gminy. Jest pewne, że nie opłaca się lojalność wobec tych, którzy do takiej byli zobowiązani. Lista powodów zapewne jest całkiem spora i należało z niej skorzystać tym bardziej, że burmistrz nie musiałby się tłumaczyć ze swojej decyzji.

    • Nius dnia – prezydent 2 x wspomniał o Mosinie. Z tej notatki nie wynika, że burmistrz został zaproszony na to spotkanie. Medalu nie dostał, ale może tam był. Czy ktoś wie cos więcej na ten temat?

      • proponuję dzień w którym Prezydent RP będąc w Poznaniu wspomniał dwa razy o Mosinie ustanowić w Gminie Mosina dniem wolnym od pracy.

            • karp@- możesz tej sławy przysporzyć. Burmistrz Lubonia szuka chętnych na stanowisko komendanta Straży Miejskiej i strażników. Jako szeryf zaprowadziłbyś w mig porządek. Wiem , wiem, interesuje Cię Dupiewo, ale tam jest potrzebna wyprawa krzyżowa.

              • No z pewnością nie nagrywałbym siebie pijąc piwko na służbie. 🙂
                Priorytetem jest jednak zaniesienie kaganka oświaty do Dupiewa.
                Już kilka razy zaniosłem, ale ciągle im gaśnie.
                Następny mecz karp kontra pukowy Adrian już 5 czerwca w WSA.
                Niech wygra lepszy.

              • Obok wielu scen niesmacznych, trafiła się jedna oscarowa.
                Pani Burmistrz bierze udział w jakimś biegu, który zabezpiecza SM.
                Kiedy Burmistrz przebiega obok radiowozu,komendant mówi:”O!Pani Burmistrz! i trąca się z koleżanką butelkami.Zapewne w intencji szczęśliwego dobiegnięcia do mety.Szefowa jednak nie doceniła gestu i ich wylała.W takiej służbie czai się full of zasadzkas.

  6. Burmistrz nie ma tej charyzmy. Jest nijaki. Ma luki w pamięci. Jest lekceważony przez inwestorów choćby ROHRA. Chyba tej lokomotywie brak pary.

  7. Mnie nurtuje pytanie, kiedy rozpocznie się budowa centrum przesiadkowego w Mosinie, Pecnej i Drużynie.
    Ponoć wykonawcy wybrani, umowy podpisane a realizacji inwestycji nie widać.
    Mam nadzieję że nie czekają na listopad i grudzień kiedy warunki do prac ziemnych są “najlepsze”.

      • Tu nie ma wątpliwości, że to zostanie zrealizowane. To kilka okazji dla oficjeli do przecięcia wstęgi i wygłoszenia przemówień. W okresie letnim nikt nie otwiera węzłów przesiadkowych, bo dzieci szkolne mają wakacje.
        Starosta nie lubi przemawiać do pustego peronu i trzeba mu dziatwę dowieść.

        • “Dowiedzieliśmy się, że przygotowanie odpowiedzi dla radnego Jana Marciniaka trwa tak długo, bo radny prosił o spis zamówień poniżej 30 tys. Euro, a tego jest dużo, a na dodatek trzeba te dane wyszukiwać – to zajęcie dla kilku osób na dłuższy czas.”
          Pan Marciniak musi podwyższyć limit do 100 tys.euro,bo będzie musiał dłuuugo czekać.

            • Jak zawsze, polskie prawo jest niejednoznaczne, także w kwestii obowiązku publikowania informacji o przetargach, umowach i zamówieniach również przez zamawiających podlegających ustawie o finansach publicznych.

              http://bip-e.pl/bip/faq/5,Czy-w-BIPie-nalezy-zamieszczac-informacje-o-przetargach-umowach-i-zamowieniach-p.html
              “Ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej w art. 7 ust. l pkt l wskazuje, iż udostępnianie informacji publicznych następuje w drodze ogłaszania informacji publicznych, w tym dokumentów urzędowych, w Biuletynie Informacji Publicznej, o którym mowa w art. 8. Przepis art. 8 ust. 3 ustawy określa natomiast obowiązkowy zakres informacji udostępniany w BIP. Wśród informacji, które obligatoryjnie udostępnia się w BIP, brak jest informacji dotyczących zarówno umów o zamówienie publiczne jak i informacji o wyborze oferty najkorzystniejszej. Treść tego przepisu wskazuje jednocześnie na możliwość publikacji w BIP również innych informacji, niż informacje o charakterze obligatoryjnym. Zatem wydaje się, iż umieszczenie w BIP treści umowy o zamówienie publiczne uzależnione jest tylko i wyłącznie od woli zamawiającego. W stosunku natomiast do informacji o wyborze najkorzystniejszej oferty, możliwość taka istnieje, o ile stanowi ona informację publiczną w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ponadto przy udostępnianiu jakichkolwiek informacji publicznych pamiętać należy o ograniczeniach wynikających z art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej ( tajemnica przedsiębiorcy, prywatność osoby fizycznej, ochrona tajemnic ustawowo chronionych).”

              • Wyobrażam sobie, że gdybym złożył w Mosinie wniosek o udostępnienie informacji w Mosinie o podobnej treści jaki złożył pan Marciniak na podstawie usg,to dopiero byłaby panika. Ja egzekwuję termin 14 dniowy.Piętnastego dnia jest już bezczynność organu w zakresie udostępnienia informacji.
                Zanim w Dopiewie zaczęli mi udostępniać bez problemu, przećwiczyli wszystkie sztuczki. To że nie jest to informacja publiczna,odmowa udzielenia, żądana informacja jest audytem w myśl ustawy o finansach itp.
                http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/01C55DBAA4
                http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/D2634984D1
                Długo trwało, ale się opłaciło.Od tego czasu gmina i WSA w Poznaniu przestały robić sobie jaja traktować wypociny kancelarii Sowisło jako swoje.
                Co by było gdyby te informacje potrzebował Burmistrz Mieloch?
                Pracownik mu powie:wpadnij pan pod koniec kadencji, to przygotuję?
                Rada ma też swoje możliwości dyscyplinowania Burmistrza w takich przypadkach. Nikt nie jest w stanie zmusić radnych do przegłosowywania uchwał przekazywanych w terminie krótszym niż 7
                dni.Kiedy w kwietniu radni przegłosowali uchwałę w sprawie pomocy dotyczącą izby wytrzeźwień, to nikt im nie podał nawet informacji ile pobytów z Mosiny jest rocznie. Gdyby powiedzieli przegłosujemy, ale jak dostarczycie nam potrzebne dane, to Burmistrz zacząłby przestrzegać ustawowe terminy.

                • Niechlujstwo legislacyjne podparte niewyobrażalnym lenistwem członków komisji sejmowych, albo nawet praca pod potrzeby kolesi powodują, że tak oczywiste sprawy muszą lądować w sądach administracyjnych. Prawo jest jednak prawem i jeśli coś jest wymagalne, to tak jest i kropka, jeśli jednak wymagalne nie jest, to nie powinno się w tej sprawie spekulować.

                  Jeden gość, nieżyjący już Mieczysław Rakowski, polityk z zamierzchłej epoki powiedział: “co nie jest zabronione, jest dozwolone”.
                  Dzisiaj w podobnym duchu mówi obecny premier, a nawet Sąd Najwyższy:
                  https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/1392511,naczelny-sad-administracyjny-wzmocnil-konstytucje-biznesu.html,

  8. Za to lokomotywa bardzo ładna.
    Jeśli jest kłopot z wyciągnięciem informacji z systemu to znaczy, że system
    no GIT/no SIT jeszcze nie działa i niedziałamać. 🙂
    Jedna z radnych zadała pytanie w sprawie zaległości czynszowych w mieszkaniach komunalnych. Tu gmina też powinna powinna podpisać z tymi lokatorami umowy, które pozwolą im zarobić i zareklamować na autobusach.
    “Minęło pół roku obecnej kadencji, mamy trzech burmistrzów, a nadal wiele spraw kuleje.”
    Zgadzam się tylko w części.Osoby trzy, ale burmistrzów czterech. Pan Mieloch,pan Ejchorst powołany i nieodwołany z funkcji zastępcy, pan Łukowiak powołany na miejsce nieodwołanego pana Ejchorsta i pan Ejchorst na funkcji drugiego zastępcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.