Siwki-Oliwki

 

W drugie święto Wielkiej Nocy od niepamiętnych czasów mieszkańców Pożegowa odwiedzają Siwki – Oliwki.

Siwki to element wielkopolskiej tradycji wielkanocnej. Korowód przebierańców jest wyrazem radości z powodu zakończonego Wielkiego Postu oraz Zmartwychwstania Chrystusa. Chociaż skład i ilość przebierańców różni się w poszczególnych miejscowościach, to zawsze grupie przewodzi Siwek – postać przebrana za białego lub siwego konia.

Siwki – Oliwki tańczą, śpiewają, murzą tzn. smarują pastą od butów i robią różne psikusy. Bywa, że Siwek lub jego kompani ruszają w pogoń za przechodniami i złapanemu nieszczęśnikowi dostanie się lanie, ale skarżyć się nie wypada, bo jak mówi tradycja, razy dawane są za Boże Rany. Mieszkańcy Pożegowa lubią swoich Siwków i obdarowują  ich słodyczami i datkami.  Członkowie grupy, by popularyzować lokalną tradycję założyli Funpage Siwki Mosina. Można tam zobaczyć zdjęcia i filmy z poprzednich lat. Są nawet zdjęcia z lat 60 – tych.

W Lany Poniedziałek ulicami Pożegowa i osiedla nr 6 w Mosinie w 2015 r. przeszedł, jak co roku, korowód złożony z 10 przebierańców:  Siwek – Karol Buczkowski, Kominiarze – Mirosław Wośkowiak, Hubert Obidziński, Wojciech Włodarczak, Baba – Bartosz Siuda, Dziad – Jan Włodarczak, Michu – Artur Szalczyk, Trup – Dominik Maćkowiak, Grajek – Wojciech Paluszkiewicz, Poganiacz – Mateusz Kwaśny. Najmłodszy z nich ma 15, a najstarszy 25 lat. Weteranem w grupie jest Mirosław Wośkowiak, który z Siwkami chodzi już od dziesięciu lat. Tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie i jak zapewnili mnie Karol Buczkowski i Mateusz Kwaśny, nie zaginie, bo jest ciągle bardzo wielu chętnych. Dlatego planowane jest powiększenie grupy o jeszcze jedną postać. Stroje są własnego pomysłu, przygotowują je sami, ale doceniają pomoc pana Piotra Demutha z Mosińskiego Ośrodka Kultury.

Fot. Siwki Oliwki 2013 r. fot. Wojciech Konieczny, 2014 fot. Angelika Kwaśna

Siwki – Oliwki lata 60 –te ze zbiorów Izby Muzealnej

Koźlarze, kominiarze – to mieczewska tradycja

Dziad, baba, lajkonik, niedźwiedź, i kominiarze. Takich przebierańców spotkamy w Mieczewie, jeśli w śmigusa dyngusa wybierzemy się po południu na spacer po ulicach naszej wioski.

Nie wiadomo dokładnie skąd pochodzi ta tradycja i jak długo jest praktykowana w Mieczewie. Najstarsi mieszkańcy wsi pamiętają, że istniała od zawsze i kolejno w rolę kominiarzy wcielali się dziadkowie, ojcowie i synowie.

W poniedziałek wielkanocny Mieczewo przemierza radosna gromada przebierańców, odwiedzają kolejno wszystkie domy. Przy każdej posesji baba z dziadem tańczą i zbierają jajka lub pieniądze, na “mydło”, żeby móc się dokładnie umyć, gdyż kominiarze cali są wysmarowani sadzą. A zwyczaj mówi, że obdarowanie koźlarzy sprowadza na dom i jego mieszkańców szczęście na cały rok. Także kierowcy przejeżdżający przez Mieczewo w świąteczny poniedziałek powinni mieć przygotowane drobne, żeby móc wspomóc kominiarzy, bo samochody są przez nich zatrzymywane. Ale to tak na szczęście! 🙂

Łukasz  Sznura

Fot. M. Kaptur

0 Comments

No Comment.