Praca w Urzędzie Miejskim

W 2018 r. w wyniku  przeprowadzonych naborów zatrudniono do pracy w Urzędzie Miejskim 10 osób (6 z terenu gminy Mosina, 2 z Puszczykowa i 2 z Lubonia)

  • 4 strażników miejskich, w tym komendant,
  • 2 osoby do referatu finansowego,
  • 1 do referatu ochrony środowiska,
  • 1 do referatu mienia komunalnego,
  • 1 do referatu inwestycji,
  • 1 informatyka.

Praca w Urzędzie Miejskim w Mosinie.
Aktualne nabory:

  • strażnik miejski – 2 etaty,
  • urzędnik ds. ewidencji ludności i działalności gospodarczej ( w tym miesiącu odeszła na emeryturę p. Ewa Kula – kierownik
    Praca w jednostkach organizacyjnych Gminy Mosina:
  • SP w Daszewicach – sekretarz szkoły, samodzielny referent,
  • Mosińska Biblioteka Publiczna – dyrektor.
    Więcej szczegółów:
    http://bip.mosina.pl/…/oferty-pracy-w-s…/nabory-2018-r..html

 

Ilu jest wszystkich urzędników? Myślę, że ok. setki. Poniżej dane sprzed półtora roku:

26 Komentarze

  1. Może pan Burmistrz powinien przyjąc 2 lub 20 osób do ochrony środowiska, bo przyjęcie jednej nie spowodowało przełomu. Mosina nadal jest wyłączona spod krajowych przepisów i dla wniosku z 17 kwietnia (inwestycja w Krośnie), jak i wcześniejszych nie publikuje kip-ów w bazaoos. Decyzje środowiskowe w żwirownictwie u was nie obowiązują, to pewnie przy innych inwestycjach też.
    Z drugiej strony do niewydawania i niepublikowania potrzeba 0 osób.
    Niepublikowac da radę sam pan Burmistrz, który postanowił trzymac kurs.
    Tymczasem w nieodległej Puklandii całkowita zmiana:
    http://dopiewo.nowoczesnagmina.pl/?a=11160
    Wójt doznał przedwyborczego olśnienia i doszedł do wniosku, że przeznaczenie działki w mpzp ma znaczenie. Przedtem próbowałem przez 4 lata tłumaczyc, że uzgodnienie żwirowni Joanka SM na gruncie przeznaczonym pod rolnictwo, to tak
    nie bardzo, a postępowanie z udziałem społeczeństwa przed raportem, to bardzo
    nie bardzo i nie odniosłem pedagogicznego sukcesu. Nagle bach, krzyknął eureka i sam dokonał epokowego odkrycia. Chyba, że Uberpuk mu pomógł.

    • Karp jesteś kopalnią wiedzy. Chcielibyśmy się z tobą skontaktować w sprawie nienależycie zabezpieczonych przed hałasem firm znajdujących się w Mosinie przy ul. Gałczyńskiego. Były tam jak sie chyba orientujesz decyzje wydawane z rażącym naruszeniem prawa przez Z.S.. Pani Gosia da Ci namiary.

        • No raport przed wydaniem decyzji dla Stora Enso chętnie bym zobaczył.
          Jeszcze chętniej informację kiedy było przeprowadzone postępowanie z udziałem społeczeństwa.
          To coś oznaczone jako OŚ.6220.4.2011.BB również.
          W uzasadnieniu decyzji środowiskowej napisano, że nikt nie złożył żadnych uwag. To ty śpisz ludu mosiński,czy UM Mosina niewyrywnie cię poinformował? Moje wątpliwości budzi kwalifikacja przedsięwzięcia, narzucona jak wynika z decyzji, przez Wojewodę. Wygląda na to, że tam nic się nie produkuje, a potrzebne są rozpuszczalniki. Ktoś je wypija?
          Teraźniejszośc wygląda tak : zarówno Stora jak i Anton chcą się rozbudowywac. Nie jest prawdą, że Stora ma na to decyzję środowiskową.
          Decyzja z 2008 roku dawno już spoczywa na decyzyjnym cmentarzu.
          Pan Burmistrz powinien przeprowadzic postępowanie środowiskowe z pełną oceną i dac społeczeństwu możliwośc składania uwag.
          Anton pod koniec grudnia zeszłego roku złożył wniosek na budowę hali magazynowej i okręgowej stacji kontroli pojazdów wraz z częścią warsztatową . Tu również p. Burmistrz powinien zrobic to samo, a wy trzymajcie ręce na pulsie, zamiast później w nocniku. Tak na moje oko
          przedsięwzięcie znowu zostało błędnie zakwalifikowane tj.par. 3 ust. 1 pkt 52. Co z § 3. 1.76? :
          http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20102131397/O/D20101397.pdf
          Pan Burmistrz odpowiada za kwalifikację i nie powinien powtarzac błędu
          p.Springer z 2008 roku.

          Teraźnijszośc

              • Z tego artykułu, który podlinkowałem może wynikac też, że Stora będzie potrzebowac pozwolenie wodno-prawne. Tu już bym nie radził staroście wydawanie kolejnego lewego, bez dec.środowiskowej. Ja zakwestionowałem jedno takie, udzielone przed laty koledze pukowi. Pozwalało na spust ścieków przemysłowych finalnie do jeziora. Na zasadzie “ręka, rękę myje kolejno posłały mnie na drzewo: starostwo, RZGW , KZGW.
                Odwołałem się od tego i decyzja Prezesa KZGW została uwalona przez WSA w Warszawie. Teraz te Wody Polskie kminią co z tym fantem zrobic. Ja im z pewnością kolejnego wysłania na drzewo nie ułatwię.
                Te zakłady powinny poważnie potraktowac wasze uwagi i zrobic wszystko, by mogły funkcjonowac i nie byc dla was utrapieniem.
                Inaczej mogą miec bardzo pod górę, zważywszy na to, że decyzje wydawane dla nich w przeszłości są bardzo wątpliwe. Powinny we własnym interesie stac się cichutkie.

                • Stora Enso otrzymała 28.12.2017 r. od Starosty decyzję odmowną w sprawie udzielenia pozwolenia wodnoprawnego na szczególne korzystanie z wód w zakresie odprowadzania ścieków wód opadowych i roztopowych do ziemi – do istniejącego zbiornika retencyjnego. Wcześniejsze pozwolenie wodnoprawne z 18.12.2007 r. wygasło z końcem 2017 r.
                  Starosta wskazał jako przyczynę odmowy fakt, że teren działania firmy Stora Enso znajduje się w strefie ochrony pośredniej ujęcia wody ustanowionej przez Dyrektora RZGW 9 sierpnia 2012 r. W rozporządzeniu zabrania się wprowadzania ścieków, w tym także oczyszczonych wód opadowych i roztopowych, do ziemi. Takie korzystanie z wód narusza także ustalenia dot. mpzp dla terenów przy ul. Gałczyńskiego i ul. Leśmiana w Mosinie – Uchwała nr XXX/237/16 Rady Miejskiej w Mosinie z dnia 28.04.2016 r.
                  Zakład, o którym mowa, działa od pół roku bez koniecznych zezwoleń.
                  Burmistrz prowadząc rozmowy z dyrektorem firmy, o których mowa https://czasmosiny2.pl/czy-w-mosinie-powstanie-zaklad-produkujacy-tekture/ nie miał wiedzy, że taka decyzja istnieje.
                  Przekazałam mu ją po ostatniej sesji.

          • Od roku 2002 tj. za panowania pani Springer podczas jakichkolwiek decyzji mieszkańców nie uznawano jako strony. Pan B. tylko pewnie sam od siebie pisał, ze były prowadzone postępowania z udziałem społeczeństwa. Stora jak pamiętam rozpoczęła działalność w listopadzie 2005 r a dec. środowiskowe wydano o ile sie nie mylę w 2007 r albo w 2008 r. Nikt z decydentow nie pytal sie czy chca miec pod oknami firmę pracującą na III zmiany. Obowiązywała zasada, POKRZYCZĄ SOBIE TROCHĘ A POTEM SIE PRZYZWYCZAJA. ZRESZTĄ PO CO SIĘ TAM BUDOWALI. (NIEKTÓRZY Z MIESZKAŃCÓW BUDOWALI SIĘ W LATACH PIĘĆDZIESIĄTYCH). Wzorem dla nas mieszkancow jest firma DECHAL z Komornik zabezpieczona 5-6 metrowymi ekranami na odcinku 150 m dla 11 Tirow. W Mosinie żaden inwestor nie jest oddzielony ekranem akustycznym od strefy mieszkaniowej. Jak wyglądają ekrany akustyczne mieszkańcy Mosiny i obecna kierowniczka ref. ochrony środowiska zobaczyli podczas remontu linii kolejowej. Namiastką ekranów są wały ziemne kiedyś 2,5 m (obecnie mniej) ale tylko na wysokości hali magazynowej. Natomiast parking dla Tirów i plac manewrowy jest siatka druciana i ostatnio płotem pełnym ale do wysokości tylko 2 m podobnie jak Stora, chyba dlatego, ze na parkingu mieści sie duze szambo i pojemnik z paliwem. Caly ten teren przemysłowy obu firm miesci sie na ujeciu wody dla aglomeracji poznańskiej. My mieszkańcy nie możemy sie nadziwić jakie instytucje odpowiedzialne za środowisko do tego dopuściły. Chyba kontrole odbywały sie tylko korespondencyjnie.

            • Ten pan co go to zdaje się zesłaliście chyba do Selektu, to chyba większy amator ode mnie. Sybir byłby dla niego lepszy.
              Z treści decyzji z 2008 r, którą opublikowała p. Kaptur wynika, że nie zaopiniował tego w RDOŚ(art.77 ooś). Zadajcie tej instytucji pytanie czy to opiniowała i czy powinna opiniowac.
              Z tym udziałem społeczeństwa to powinniście to sprawdzic do spodu, bo nie takie hop-siup. Powinno byc ogłoszenie, termin powinien byc odpowiednio długi i we właściwym momencie postępowania. Pan Burmistrz Ryś na pewno z chęcią udzieli odpowiedzi.
              Wielbłędy Baraniaka otwierają możliwości z art.76 ooś. Możecie spróbowac powiadomic GDOŚ o nieprawidłowościach i
              niech działają zgodnie z art.76. Uprzedzam, że trwa to długo i trzeba bardzo ich pilnowac i siedziec na karku. Dla mnie jedną decyzję uwalili. Najpierw SKO odrzuciła ich wniosek i już chcieli
              zrezygnowac, ale przekonałem ich, że w SKO w Poznaniu to normalka
              i trzeba spróbowac jeszcze raz. Najlepszym i najszybszym rozwiązaniem dla obu stron byłoby, gdyby firmy i strona społeczna dogadały się w zakresie rozwiązań korzystnych dla was i środowiska . Jeśli w Storze myślą logicznie, to sami powinni wystąpic z inicjatywą, bo jeśli dostali lewą decyzję środowiskową
              (brak uzgodnienia RDOŚ) to to co potem też może zostac unieważnione (pozwolenie na budowę). Nie wiem o co chodzi z tym uzgodnieniem z BB na końcu z 2011 roku. Czy to nie czasem jakaś rozbudowa, nie przewidziana nawet w lewej decyzji z 2008 roku?
              Mosina, jak to się stało, że ten wasz spec nie wykończył jeszcze Selektu? 🙂

              • To co napisała p.Kaptur o decyzji odmownej starosty jest ciekawe.
                Zastanawiam się jednak czy zrobił wreszcie postępy czy znowu zapomniał o decyzji środowiskowej jako podkładce. Nie mam tu pewności.

                • Stora w Ostrołęce była karana za pył i hałas.
                  W odpowiedzi p.Mielocha na pytania p.Kaptur uderzyło mnie to, że padają tam same ogólniki i nie ma żadnych liczb.
                  WIOS nie stwierdziło przekroczenia wartości decyzji starosty z 2006. Nie wiadomo co zawiera decyzja starosty i jakie były wyniki pomiarów. Mnie zastanawiają 2 sprawy.
                  Dlaczego starosta wydawał już w 2006 roku, a decyzja śr. i
                  budowa znacznie później? Od kiedy w końcu działa ten zakład? Jaka była podstawa prawna decyzji starosty?

                • Nie mam wątpliwości co do tego, że u was, w okresie nazwijmy go Dudkowo-Kostkowym, lody na środowisku były kręcone.Obecnie występuje dziwne zjawisko zatajania dokumentów, które mieszkańcy Stęszewa, Stęszewa, czy innych gmin mają do dyspozycji w bazaoos.
                  Radni występują o informacje, ale w odpowiedzi dostają opis
                  p.Mielocha i nie są to dokumenty źródłowe. Pamiętajcie, że jest jeszcze możliwośc wystąpienia z wnioskiem o konkretne dokumenty na podstawie ustawy ooś. Jest ten wniosek Antona
                  z grudnia. Nie wiadomo w jakim jest stadium procedury.
                  Wystąpienie o KIP może dac odpowiedź na pytanie dlaczego władza na złośc babci odmraża sobie uszy. Tam powinien byc rozdział o oddziaływaniach skumulowanych, dotyczących przedsięwzięc w okolicy. Jeśli tego nie ma i decyzja została już wydana, to jest to lewa decyzja. Jeśli nie to UM Mosina nie powinien dalej tego procedowac, tylko wezwac
                  Antona do uzupełnienia KIP o oddziaływania skumulowane (chyba art.62 ooś).
                  Wracając do decyzji z 2008 to podobne możliwości jak Gdoś ma też prokuratura i nie mam tu na myśli procedury karnej.
                  Oni mogą podważac nawet uchwały rad gmin i to bez względu na okres jaki minął od ich podjęcia. Najpierw jednak na
                  100% musi byc sprawdzone to z uzgodnieniem RDOŚ.

                • Dla mnie hałas o którym piszecie, to są takie rzeczy miękkie.
                  Teraz hałas może byc, a jak przyjedzie kontrola z WIOŚ może byc cichosza. Ja zwracam bardziej uwagę na twarde uchybienia
                  proceduralne jak np.uzgodnienie z RDOŚ czy brak postępowania
                  z udziałem społeczeństwa.

              • KARPIU NALEŻY TEZ PAMIĘTAĆ O TYM, ZE W OWYM CZASIE DYREKTOREM RODS BYŁA PANI J. RATAJCZAK. JEJ SZANOWNY MAŁŻONEK ZOSTAŁ PRZEZ PANIĄ Z.S. PRZYGARNIĘTY DO MOSINY NA ZASTĘPCĘ BURMISTRZA DS. INWESTYCJI. WSZELKIE PISMA I SKARGI MIESZKAŃCÓW OD TEGO MOMENTU (ZATRUDNIENIE) BYŁY SKAZANE NA UDUPIENIE. POJAWIŁ SIĘ DZIENNIKARZ S GLOSU WIELKOPOLSKIEGO, KTORY POCZATKOWO POMAGAL MIESZKANCOM , NO TO GO PANI ZOFIA TEZ ZATRUDNILA I PRZESZEDL NA JEJ STRONĘ. DRZWI GŁOSU WLKP. ZOSTAŁY ZATRZAŚNIĘTE PRZED NASZYM NOSEM. NIC KRYTYCZNEGO NIE CHCIELI OPUBLIKOWAC. JEDEN Z MIESZKAŃCÓW WYGRAŁ I SKO UZNALO DEC. Z.S. , ZE ZOSTAŁA WYDANA Z RAŻĄCYM NARUSZENIEM PRAWA. W ODPOWIEDZI Z.S. ZATRUDNIŁA KANCELARIE PRAWNA ZNANEGO ADWOKATA POMIMO TEGO , ZE W GMINIE BYL NA ETACIE PRAWNIK. W GMINIE POWSTAŁA SYTUACJA MY I ONI (czyli źli mieszkańcy, którzy śmią negować decyzje pani Zofii. Niestety ta sytuacja trwa do dzisiaj ponieważ nowy burmistrz nie OCZYŚCIŁ URZĘDU Z URZĘDNIKÓW WIERNYCH Z.S. (my potocznie nazywamy tych urzędników złogami). Osobną rolę odegrał tez radny przewodniczący komisji ochrony środowiska. Jest radnym do dzisiaj i zajęty jest fedrowaniem żwiru na terenie WPN więc na głupstwa nie ma czasu.

                • Tylko trudno uznac, że p.Ratajczak tu coś zawiniła, skoro nie było uzgodnienia. Jeśli przeoczyłem to w uzasadnieniu, to obiecuję się uczyc czytac od nowa. Ja mam taką opinię o jej dyrektorowaniu, że po odejściu przyroda trochę odetchnęła.Tuż po jej odejściu zetknąłem się z postępowaniem, w którym organy uznały, że oddziaływanie inwestycji wykracza poza granice działki. Za niej to zarówno zanieczyszczenia wód podziemnych, jak powietrza zamykały się w granicach działek.Ukułem sobie taką teorię, że zanieczyszczenia się p.Ratajczak boją i jak dojdą do granicy,to się cofają. Jak jej pracownicy mogli negatywnie ocenic raport, kiedy często autorami byli członkowie rady mędrców przy RDOŚ, których dyrektor powoływała. Taki kopista opracował raport dla Joanka SM, którego byłem jedynym czytelnikiem. Gdyby autor go przeczytał, to by się
                  zorientował, że wkopiował fragment innego raportu. W 2 miejscach było raz, że jest stanowisko archeologiczne a w innym miejscu, że nie ma .Spytałem RDOŚ dlaczego nie ma tego w warunkach i p.Ratajczak,że nie umiem czytac, bo stanowisko jest i jest mowa o nim w raporcie. Ja w międzyczasie to sprawdziłem i daję jej odpowiedź kompetentnego organu. Zadałem jej pytanie, że jak jest to dlaczego go nie ma i zamilkła. Później rozszerzyli kopalnię
                  o sąsiednią działkę, gdzie stanowisko było, ale zapewne przez zupełny przypadek zapomniał o nim wójt Napierała przy wydawaniu decyzji.
                  Jako jedyny przeczy

                • Kto tam jeszcze był?
                  Mecenasa to już prawie zaczynam lubic, bo wygrałem kilka spraw z jego kancelarią w WSA. Gorzej chyba z polubieniem mnie przez mecenasa, bo nikt nie lubi przegrywac z człowiekiem, który tylko przechodził koło wydziału prawa.
                  Obsługiwał wtedy Mosinę, Dopiewo, Rokietnicę i starostwo.
                  Tak przypadkowo w tych gminach występowały podobne patologie. Chętnie go zatrudniali,ze względy na kontakty w sądach i prokuraturze. Każdy wójt otoczony jego opieką mógł robic dowolne wałki i miał z prokuraturą spokój, bo był mentorem syna prokuratora rejonowego (Poznań-Grunwald i Jeżyce). WSA już nie łyka jego pism jak swoich, bo parę razy dostało po nosie od NSA za to.
                  Pan górnik jako szef waszego środowiska ma na pewno szeroką
                  wiedzę z tego zakresu i wie, że fedruje nielegalnie, bo:
                  1)brak decyzji środowiskowej,
                  2)Art.205. pgg.
                  Idą chłopaki po bandzie, bo już więcej szans na mamuta raczej nie będzie. Jaki redaktor? Chyba nie chodzi o Lewickiego piewcę Strażyńskiego?

                • Mogło byc tak, że wełniana głowa nie przesłał akt w 2008 r. do
                  RDOŚ, bo uzgodnił sprawę ustnie z panem Ratajczakiem.
                  Kłopot w tym, że ustawa nie przewiduje uzgodnień z mężem dyrektor RDOŚ.

    • To wszystko daje do myślenia. Włosy się jeżą na głowie, bo wychodzi, że wszystko to wielka lipa. Wydaje się, że urząd nie wie, albo nie chce wiedzieć. Burmistrz specjalizuje się w wyłapywaniu błędów ortograficznych, a ochrona środowiska leży i kwiczy. Proboszcz odchodzi na emeryturę. Wybrać go na burmistrza, albo karpia.

      • Jeśli mogę wybierac, to wolałbym zostac waszym proboszczem. Niektórym by się przydały wezwania do spowiedzi i wykrywacz kłamstw przed konfesjonałem.
        Wyżej popełniłem błąd(przepraszam) i odnosiłem decyzję do przepisów ustawy ooś.Nie zauważyłem, że decyzja jest tuż sprzed ustawy.
        Wtedy regulowało to Prawo ochrony środowiska-ustawa z 2001 roku.
        Uzgodnienie z RDOŚ więc odpada. Udział społeczeństwa wyglądał podobnie-czas na składanie uwag to 21 dni. Co ciekawe w decyzji z 2008 roku jest szczątkowa informacja , że nikt nie złożył uwag. To się wiąże z tym, że powinien byc raport, a wcześniej postanowienie burmistrza o jego zakresie.
        Nie ma o tym informacji w uzasadnieniu, co jest co najmniej dziwne.
        Myślę, że w 10 rocznicę Burmistrz Ryś powinien wam to udostępnic, wraz z ogłoszeniem o postępowaniu z udziałem społeczeństwa.

      • […] Ale na poważnie KARPIU NAPISZ FACHOWO ZGRABNE PISMO DO CBA ABY ZBADANO DOGŁĘBNIE WSZYSTKIE DECYZJE DLA INWESTORÓW OD ROKU 2002 DO DZISIAJ. ZOBACZYMY KTO ROBIŁ WAŁKI Z WŁASNEJ WOLI CZY NA POLECENIE PRZEŁOŻONYCH. NIECH SPRAWDZĄ DLACZEGO TAK SZKODLIWE INWESTYCJE DLA ŚRODOWISKA PRZECHODZIŁY I PRZECHODZĄ W GMINIE MOSINA LEZĄCEJ NA UJĘCIU WODY DLA AGLOMERACJI POZNAŃSKIEJ. KOPIE PISMA MOŻNA TEZ POPARTĄ TWOIMI FACHOWYMI UWAGAMI PRZESŁAĆ DO MINISTERSTWA. WIELE OSÓB ZAUWAŻYŁO TWOJA POZYTYWNĄ DZIAŁALNOŚĆ I TAK MYŚLIMY ABYŚ ZAISTNIAŁ W MOSINIE. NADCHODZĄ WYBORY. […] CO SADZISZ O TYM ABYŚ NA BIAŁYM KONIU WJECHAŁ DO MOSINY JAKO KANDYDAT MIESZKAŃCÓW. PO TYM CO PISZESZ Z FACHOWĄ WIEDZĄ MY CHCEMY TYLKO CIEBIE. POZWÓL, ŻE SIĘ ROZMARZĘ. JAKO BURMISTRZ OBSADZIŁBYŚ WRESZCIE JAKIMŚ FACHOWCEM REFERAT ŚRODOWISKA, REF. INWESTYCJI. KARPIU BYŁOBY CUDOWNIE. MOŻE DOŻYJEMY CZASU, ZE MOSINA PONOWNIE STAŁABY SIĘ PO 18 LATACH ZIELONĄ GMINĄ BEZ 300 TIRÓW DZIENNIE, ŻE OTULINA WPN NIE BĘDZIE PRZEZNACZANA POD SZKODLIWE INWESTYCJE, A UCIĄŻLIWE FIRMY BĘDĄ ODDZIELONE OD MIESZKAŃCÓW EKRANAMI AKUSTYCZNYMI. KARPIU LOS NASZEJ JESZCZE TROCHĘ ZIELONEJ GMINY W TWOICH REKACH.

        • Sorry, ale na korespondencję z CBA mnie nie namówisz. Twój cyrk i małpy w nim też twoje. Mnie zainteresował problem i napisałem co o tym sądzę.
          Działania należą do was. Ja nie mam potrzeby zaistnienia w Mosinie.
          Jak do pory prowadziłem działania obronne zmuszony wrogimi działaniami administracji (głównie dopiewskiej). Robiłem to zawsze na drodze administracyjnej, bez angażowania CBA. Zresztą na to trzeba miec dowody.

  2. Tytułem wyjaśnienia – przedstawione powyżej dane pochodzą sprzed 22 miesięcy.

    Według stanu na 31 maja 2018 roku w Urzędzie Miasta Mosina zatrudnionych jest 100 osób, a w tym: umowa na czas nieokreślony – 80 osób, umowa na czas określony – 17 osób, umowa na czas zastępstwa – 3 osoby. Liczba pełnych etatów: 94, liczba niepełnych etatów: 6. Przeciętny stan zatrudnienia w etatach: 97,25. Rozwiązanie umowy o pracę nastąpiło wobec 6 osób w tym wobec 2 osób w związku z odejściem na emeryturę.

    Faktyczna liczba osób zatrudnionych i świadczących aktualnie pracę w UM Mosina na dzień 31.05.2018 wynosi: 100 – 1 osoba (z wypowiedzeniem kończącym się 31.05.2018) – 7 osób przebywający na zwolnieniach (od 0,5 roku do 1,5 roku) chorobowych, urlopach macierzyńskich i urlopach rodzicielskich = 92 osoby w tym 3 osoby zatrudnione na czas zastępstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.