Nagrobek dla dr. Maciejewskiego

Mosina, maj 2001 r. Dr Kazimierz Maciejewski gratuluje dh. Mieczysławowi Koniecznemu  Medalu Rzeczypospolitej Polskiej.

Kazimierz Maciejewski urodził się 23 lutego 1932 r. w Miłosławiu. W 1957 r. uzyskał dyplom lekarza na poznańskiej Akademii Medycznej. Rok później już jako pediatra (po uzyskaniu specjalizacji w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym) trafił do Mosiny i pozostał w niej 43 lata,  lecząc najmłodszych mosiniaków. Przez 30 lat był jedynym pediatrą w Mosinie.  Leczył trzy pokolenia. Miał świetną pamięć.

W 1995 r. w konkursie na Wielkopolanina Roku znalazł się w ścisłej czołówce.
W 1999 r. otrzymał Medal Rzeczpospolitej Mosińskiej (I edycja) razem z Edwardem Raczyńskim i Jakubem Krauthoferem-Krotowskim.
Jego dewizą była benedyktyńska zasada – módl się i pracuj.
Zmarł 18 sierpnia 2013 r. Pochowany został na mosińskim cmentarzu. Na miejsce wiecznego spoczynku odprowadziły go tłumy wdzięcznych pacjentów.
[…]
Wśród mieszkańców powstała myśl, by ufundować Doktorowi nagrobek.
Żona dr. Maciejewskiego była wzruszona tą inicjatywą i wyraziła zgodę oraz życzenie, by był to nagrobek bardzo skromny i nie wyróżniał się spośród grobów w sąsiedztwie.
Jeżeli ze zbiórki zostaną jakieś pieniądze, prosiła, by przekazać je na rzecz potrzebujących dzieci.

Zbiórkę funduszy na budowę nagrobka dla dr. Kazimierza Maciejewskiego prowadzi Towarzystwo Miłośników Ziemi Mosińskiej.

maciejewski147

Proszę o wsparcie tej szlachetnej akcji.


 

Kiedy doktor Maciejewski odchodził na emeryturę Joanna Nowaczyk przeprowadziła z nim wywiad, który ukazał się w Biuletynie Mosińskim w lipcu 2001 r.

– Wiem, że z przyczyn losowych nie zamieszkał Pan nigdy w Mosinie…

– Mimo to z Mosiną jestem związany jak mało kto. Nie urodziłem się tutaj, ale jestem temu miastu całkowicie oddany i na słowo Mosina szybciej bije mi serce. Jestem bardzo zadowolony, że tutaj byłem, że pomogłem wielu ludziom, będę tutaj wracał.

Jako doświadczony lekarz, jakie cechy wskazałby Pan za najważniejsze w wykonywaniu tego zawodu?

– Labor pro publico bono, non pro pecunia, non pro gloria sua set pro amicis – mówi łacińskie powiedzenie. Pracuj dla dobra ogółu, nie dla swojej chwały, nie dla pieniędzy, lecz dla przyjaciół.
Lekarz musi kochać człowieka, musi działać bezinteresownie. Jeśli ktoś widzi w człowieku źródło swojego dochodu, to nie jest dobrym lekarzem. Owszem wynagrodzenie musi być, bo trzeba za coś żyć. Ale przede wszystkim lekarz musi pomagać innym bezinteresownie.
Jeżeli ktoś wymaga opieki, lekarz nie może powiedzieć – nie.
Ja nigdy nie patrzyłem na zegarek. Przemierzałem pieszo po 10, 20 kilometrów dziennie… Jakoś to przeżyłem, choć później serce dało o sobie znać. Nie wiem, czy w Polsce znalazłoby się wielu takich szaleńców, którzy poświęciliby swoje zdrowie.

– Najbardziej satysfakcjonujące momenty w pracy?

– Nie wypada mi mówić o sobie. Zawsze starałem się ludziom pomóc, na ile mi się to udawało, mogą to ocenić pacjenci. Starałem się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki. Nie miałem wybranych pacjentów – lepszych czy gorszych. Po prostu serce dyktowało, że człowiek dla człowieka powinien być przyjacielem, a nie wilkiem. Dla mnie najważniejszy jest człowiek, reszta się nie liczy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.