Majówka w Dymaczewie Nowym

Majówka nad jeziorem

Kończy się majówka. W czasie ostatnich pogodnych dni nad Jeziorem Dymaczewskim odpoczywało wielu letników, sądząc po numerach rejestracyjnych w większości mieszkańców Poznania.

Jezioro Dymaczewskie – pomost przy Przystani Żeglarskiej.

Z roku na rok przybywa drewnianych domków, kamperów, przyczep, altan. Rosną płoty, wytyczane są drogi. Niektóre mają nawet nazwy, choć nie są one oficjalne, bo nie nadała ich Rada Miejska w Mosinie. Tak jak wszystko na tym terenie to oddolna inicjatywa właścicieli gruntów rolnych i dzierżawców, czasem właścicieli niewielkich działeczek.
Jezioro Dymaczewskie jest urokliwe i każdy chce być jak najbliżej wody. Niektóre domki stoją nawet 5-10 metrów od brzegu jeziora. Osadnictwo rekreacyjne na tym terenie ma długą historię. Sięga  końca lat 80-tych XX w. W pobliżu linii brzegowej domki wtopione są w zieleń, która nawet miniaturową działeczkę czyni dość urokliwą. Świeża majowa zieleń, zapach bzów i śpiew ptaków przyciągnęły setki spragnionych kontaktu z przyrodą. Wszyscy sprawnie przemieszczają się po labiryncie uliczek obstawionych  samochodami. Bar piwny oferuje wszystko, co letnikowi może się przydać, w czasie odpoczynku.

Bomba ekologiczna

Zagospodarowanie terenu przy Jeziorze Dymaczewskim jest problemem dla środowiska (brak kanalizacji, domki są niekiedy usytuowane 10 m od brzegu). Ponad tysiąc działek odprowadza ścieki do szamb, lub wprost do gruntu, co powoduje zanieczyszczenie jeziora. Ekolodzy biją na alarm, ale amatorów wypoczynku w tym miejscu to nie odstrasza. Co rok przybywa wiele nowych działek. W większości to dzierżawione za 300-600 zł rocznie poletka o powierzchni od kilkudziesięciu do 200 m2 niewyodrębnione geodezyjnie. Część użytkowników ma prąd, część korzysta z agregatów prądotwórczych. Wodę każdy ma swoją, niektórzy mają szambo, kubłów na odpady nie widziałam. Natomiast wiele worków pełnych śmieci. Na wąskiej dróżce przed płotem ktoś wystawił stary tapczan i fotele.
Czy Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych tam dociera? Co się dzieje z odpadami z tysiąca działek?

Jezioro Dymaczewskie leży w całości na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego, który od lat zwraca uwagę na ten problem. Mosina jako jedyna gmina sąsiadująca z Parkiem nie zaopiniowała w 2013 r. Planu Ochrony dla WPN, który zakładał miedzy innymi zwalczanie nielegalnej zabudowy nad jeziorami Łódzko-Dymaczewskim, ochronę przed zabudową istniejących korytarzy ekologicznych łączących Park z terenami sąsiednimi,  dopuszczenie przy granicy z WPN tylko zabudowy mieszkaniowej z zakazem zabudowy przemysłowej i wielkokubaturowych obiektów handlowych i magazynowych.

SEJMIK WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO  25 kwietnia 2016 r. podjął uchwałę w sprawie “Strategii rozwoju turystyki w województwie wielkopolskim do 2020 roku”. Wskazuje się tam na konieczność uporządkowania gospodarki ściekowej na terenach istniejącej zabudowy rekreacyjnej przez budowę sieci kanalizacyjnych odprowadzających ścieki do oczyszczalni lub przejściowo do jednego lub kilku zbiorników bezodpływowych w obrębie każdego kompleksu zabudowy rekreacyjnej (np. nielegalna zabudowa rekreacyjna nad Jeziorem Dymaczewskim).

Rysunek planu z 2003 r.

Dzika zabudowa a planowanie przestrzenne

MPZP z 20103 r.
30 sierpnia 1995 r. Rada Miejska w Mosinie na wniosek burmistrza Jana Kałuzińskiego przystąpiła do opracowania planu dla terenów między drogą do Stęszewa a Jeziorem Dymaczewskim. Głównym celem było uporządkowania “dzikiej zabudowy”.  MPZP dla tego terenu został uchwalony dopiero po 8 latach 17 lipca 2003 r.  ( str. 23)
W planie ustalono m.in. likwidację istniejącej bezprawnej zabudowy oraz rekultywację terenu, zakaz zabudowy w strefie przybrzeżnej oraz na obszarze lasów, na większości terenu ustalono zachowanie dotychczasowych funkcji – rolniczej jako łącznika ekosystemu łąkowego. Dopuszczono zabudowę jedynie w rejonie ul. Wczasowej, w rejonie hotelu Szablewski i w rejonie cmentarza ewangelickiego.  Jak informowano radnych w 2011 r. PINB prowadził postępowania w sprawie rozbiórek nielegalnej zabudowy. Wydał kilkaset decyzji o rozbiórce budynków, ale wszystkie te decyzje uchylił inspektor wojewódzki

Miejscowy plan z 2003 r. mimo że do tej pory jest planem obowiązującym niczego nie zmienił, nie tylko nie odsunął zabudowy od brzegu, ale nie zahamował rozwoju zabudowy letniskowej w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Plan wywołał opór ze strony działkowiczów.
Nie damy się przegonićmówili w 2006 dziennikarzowi i zdania nie zmienili do dziś.

Tadeusz Mocek, prezes Stowarzyszenia “nasze Dymaczewo” i radny Marian Kunaj. Fot. Robert Domżał.

Na początku 2009 r. powstało Stowarzyszenie Właścicieli i Użytkowników Terenów nad Jeziorem Dymaczewskim  NASZE DYMACZEWO, którego celem jest przekształcanie terenów rolnych i przystosowanie posiadanych gruntów do rekreacji, ochrona interesów, a także praw właścicieli i użytkowników nieruchomości położonych nad Jeziorem Dymaczewskim.

MPZP w opracowaniu
29.10.2009 r. Rada Miejska w Mosinie na wniosek radnego Mariana Kunaja przystąpiła do sporządzania kolejnego planu miejscowego dla tego terenu.
Chcemy uporządkować ten teren, ponieważ mieszkańcy nie mogą korzystać z jedynego w okolicy jeziora – mówił radny.

Tadeusz Mocek, prezes Stowarzyszenia „Nasze Dymaczewo” rozumiał potrzebę zmian. Jak szacowano wtedy było już ponad 800 działek, brakowało kanalizacji, a wąskie drogi nie zapewniały możliwości dojazdu pojazdów odbierających odpady i wozów ratunkowych.  Więcej Tutaj

Studium z 2010 r.

Fragment Studium z 2010 r. F3_ML – kolor żółtobrązowy – to obszar przeznaczony pod zabudowę rekreacyjną.

25 lutego 2010 r.  Rada Miejska w Mosinie uchwaliła Studium  uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Mosina, które prezentuje inne podejście do zabudowy letniskowej niż obowiązujący nadal plan miejscowy z 2003 r. Cały ten obszar za wyjątkiem lasu i terenu przybrzeżnego przeznacza się pod zabudowę rekreacyjną.

Projekt planu uwzględniający Studium z 2010 r. był wyłożony do publicznego wglądu w listopadzie 2013 r.

Tekst projektu planu z 2013 

Planu jednak do dzisiaj nie uchwalono.

W Prognozie oddziaływania na środowisko czytamy:

Zostają zachowane wszystkie naturalne tereny zieleni, tj. lasy, łąki, zbiorniki wodne i cieki. W projekcie przewidziano całkowitą likwidację zabudowy letniskowej w pasie o szer. około 50 m od linii brzegowej Jeziora Dymaczewskiego oraz na terenie oznaczonym symbolami 2ZL, 4ZL, 5ZL, 1ZO, 2ZO i 3ZO. Na terenach 1UT/US i 3UT/US oraz 1US i 2US ustalono nakaz odsunięcia lokalizacji obiektów co najmniej o 20 m od wschodniej linii rozgraniczającej terenu lub do wyznaczonej linii zabudowy na terenie 3UT/US. 

projekt rysunku mpzp z wyłożenia w listopadzie 2013 r.

Strefa przybrzeżna jeziora została wyłączona z zabudowy i przeznaczona pod zieleń naturalną, lasy lub rekreację plenerową. W celu ochrony wód powierzchniowych i gruntowych najważniejszym ustaleniem projektu planu jest zakaz zabudowy letniskowej na terenach oznaczonych symbolami od 1ML do 23ML i na terenie 1U do czasu lokalizacji sieci kanalizacji sanitarnej, co oznacza, iż wyprzedzająco przed zabudowaniem tych terenów muszą być wydzielone drogi i musi być zrealizowana kanalizacja sanitarna

Wypowiedź Burmistrza Jerzego Rysia z 2015 r.

Odbyliśmy spotkanie z przedstawicielami dzierżawców tych działek, ciężko było jednak dojść do porozumienia. Zaproponowałem, aby właściciele i dzierżawcy porozumieli się i zastanowili jak ten teren zgodnie z przepisami podzielić.

Warto zaznaczyć, że regulacją bardziej zainteresowani są ci, którzy mają tam domki rekreacyjne niż prawni właściciele ziemi. Rolnicy wydzierżawili przed laty niewielkie powierzchnie letnikom, ci zagospodarowali teren, pobudowali domki wypoczynkowe i tak to trwa. Tymczasem prawo wymaga regulacji, bo na razie jest to dzika zabudowa. Nic tam nie jest zgodne z przepisami.

WPN cofnął się o 50 metrów od linii brzegowej, bo to rezerwat przyrody. My też musimy coś zrobić, gmina nie może tylko zbierać tam śmieci. Rozmawiają z nami wynajmujący te działki, którzy finalnie nie mają nic do powiedzenia, bo nie są właścicielami ziemi, a właściciele nie bardzo mają ochotę tym się zajmować. Nie garną się do załatwienia tej sprawy. Chcemy im dać czas na dobre rozwiązanie. Mamy projektantów, którzy zaproponowali naprawdę dobre rozwiązania. Trudność jednak polega na tym, że są tam już cenne nasadzenia i domki, i trudno byłoby to wszystko usunąć. W Strykowie, w gminie Stęszew zrobiono plan miejscowy i dość dobrze zostało to przyjęte. Ale tam łatwiej było wyznaczyć podziały, ponieważ działki były większe. A w Dymaczewie są działki nawet mniejsze niż 100 metrów kwadratowych.

Źródło: Dzika zabudowa nad jeziorem w Dymaczewie

Od 9 lat opracowywany jest plan miejscowy. Czy i kiedy zostanie uchwalony?
Czy naprawdę nie ma sposobu, by powstrzymać nową i ucywilizować istniejącą zabudowę gruntów nad Jeziorem Dymaczewskim?

2 Komentarze

  1. Starostwo Powiatowe to ekipa służąca do robienia własnych interesów ,a nie od rozwiązywania problemów z JAKIMŚ tam jeziorem /patrz parkingi przed szpitalem w Puszczykówku czy zagarniętym przez jakieś spółeczki DOMEM zwanym dawniej PIELĘGNIAREK

  2. Skutecznośc gminy=działaniom organów państwa w sprawie Amber Gold.
    W tak złożonej sprawie od czegoś trzeba zacząc. Artykuł nie wyjaśnia jednej kwestii-jakie podatki pobiera Mosina od wydzierżawiających te grunty.
    Domyślę się, że UM Mosina jest tak miły, że pobiera podatek rolny.
    Czy będzie podobnie miły dla emeryta, któremu nie starcza na opłacenie podatku od nieruchomości i nie czerpie z działki żadnych profitów?
    Może beneficjentem procederu jest jakaś mosińska święta krowa i dlarego działania skazane są na nieskutecznośc?UM Mosina pokazał, że potrafi wspaniale współdziałac ze starostwem w lewych uzgodnieniach do lewych koncesji na wydobycie żwiru. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, by podjęli współpracę nakierowaną na dobro wspólnoty samorządowej (a nie tylko dla Indiana Jonesa) i
    by to skutkowało ściągnięciem podatku od nieruchomości za 5 lat wstecz. Ewidencja gruntów jest przecież w starostwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.