Nie truj siebie i innych

Otrzymałam dziś zdjęcie przedstawiające dym z komina po Pozbecie. Niby nic takiego, ale problem istnieje od dawna i mimo wielu skarżących się mieszkańców komin dymi i dymi. Zajmowałam się tą sprawą w poprzedniej kadencji. Zgłosiła ją śp. Grażyna Idziak. Zajmował się też tą sprawą radny Tomasz Żak. Straż badała problem na miejscu, ale go nie rozwiązała.
http://tiny.pl/xh8sz

komin 2

Zdjęcie od pana Jacka: Przesyłam świeże zdjęcia “zachodu słońca” w Mosinie. Zrobione komórką. W sprawie tego komina pisałem w ubiegłym roku do SM, bezskutecznie (jak widać do dziś kopci). Mimo, że komin jest doskonale widoczny z siedziby SM.

Zaczyna się wiosenno-letni sezon otwartych okien. Zamiast świeżego powietrza często wdychamy dym.
Zobacz, co Ci szkodzi http://www.niepalsmieci.pl/palenie-szkodzi.html
Rozpoczynają się prace w ogrodzie.Czy w tych warunkach wyrosną na nich zdrowe warzywa i owoce? Raczej wątpliwe.
Jeśli ktoś w Twoim sąsiedztwie dymi, zrób zdjęcie i prześlij na m.kaptur@wp.pl

Spalanie śmieci zagraża naszemu środowisku
Środowisko naturalne, w którym żyjemy jest narażone na mnóstwo zagrożeń i zanieczyszczeń. Wiele z nich wynika z ludzkiej niewiedzy lub obojętności. Zachęcamy do zapoznania się z konsekwencjami samowolnego spalania śmieci.  Oszczędźmy środowisko w którym wszyscy żyjemy!
CZY WIESZ, ŻE:

  • Paleniska domowe z powodu niskiej temperatury spalania nie są dostosowane do spalania wszystkich odpadów wytwarzanych w gospodarstwach domowych!
  • Podczas spalania odpadów wydzielają się bardzo niebezpieczne dla zdrowia i środowiska substancje takie jak: tlenek węgla, nieorganiczne związki chloru, nieorganiczne związki fluoru, tlenki azotu, dwutlenek siarki, metale ciężkie, dioksyny, furany!
  • Stężenia zanieczyszczeń wydobywających się z domowych kominów wielokrotnie przewyższają dopuszczalne stężenie tych substancji w powietrzu!
  • Toksyczne działanie zanieczyszczeń polega na powolnym, ale skutecznym uszkadzaniu narządów wewnętrznych: wątroby, płuc, nerek, rdzenia kręgowego lub kory mózgowej, są odpowiedzialne za częste występowanie nowotworów!
  • Niecałe 2 mg dioksyn może zabić 80 kilogramowego człowieka!
  • Spalając 1 kg pianki poliuretanowej (występuje np. w odzieży i obuwiu) wytwarza się 50 litrów cyjanowodoru, który w połączeniu z wodą tworzy jedną z najsilniejszych trucizn – kwas pruski!
  • Spalając 1 kg polichlorku winylu PCW wytwarzamy aż 280 litrów gazowego chlorowodoru, który z parą wodną tworzy niszczący kwas solny!
  • Kominy domów znajdują się na niedużej wysokości, co uniemożliwia wyniesienie zanieczyszczeń na duże odległości i ich rozproszenie przez wiatr. Skutkiem tego jest wzrost zanieczyszczeń w powietrzu w naszym najbliższym otoczeniu!
  • Ten kto spala odpady truje siebie i najbliższe otoczenie!
  • Według danych z raportu Komisji Europejskiej, co roku na choroby wywołane złym stanem powietrza umiera 28 000 Polaków!
  • Spalane w domowych piecach śmieci powodują osadzanie się tzw. sadzy mokrej w przewodach kominowych, którą bardzo trudno usunąć, a jej nadmiar może spowodować zapalenie się przewodu kominowego bądź nawet pożar domu!
  • Spalanie odpadów wytwarzanych w gospodarstwach domowych może odbywać się w profesjonalnych instalacjach odpowiednio zabezpieczonych i będących pod stałym nadzorem!


CZEGO NIE WOLNO SPALAĆ W PALENISKU DOMOWYM:

  • mebli zawierających substancje do konserwacji, pozostałości farb i lakierów,
  • opakowań z tworzyw sztucznych,
  • opakowań po chemikaliach,
  • przepracowanego oleju,
  • baterii,
  • farb, lakierów, klejów,
  • sprzętu AGD i RTV,
  • gumy (opon),
  • odzieży z tworzyw sztucznych, obuwia,
  • styropianu, przewodów, kabli,
  • papieru bielonego nieorganicznymi związkami chloru z kolorowym nadrukiem,
  • kolorowych gazet.

CO WOLNO SPALAĆ W PALENISKU DOMOWYM:

  • odpady korka i kory,
  • trociny, wióry, ścinki,
  • opakowania z papieru, tektury i drewna (nie barwione).

 

20 myśli na temat “Nie truj siebie i innych

  • 26/12/2015 o 00:50
    Permalink

    Przeglądając różne tematy tu umieszczone trafiłem również i na ten i z czystej ciekawości zacząłem czytać zamieszczone tu komentarze.
    Tak się składa że jestem rodowitym Daszewiczaninem, niestety tak się złożyło że od kilku lat nie mieszkam już tutaj, przez co bardzo ubolewam ponieważ ludzie w tej wsi są z reguły bardzo otwarci i sympatyczni do siebie, i pomocni gdy drugiej osobie dzieje się krzywda, ale nie o to tu się rozchodzi.
    Po przeczytaniu komentarzy zorientowałem się o którą rodzinę chodzi, osobiście znam ,,komin“ i jego właścicielkę, jako dziecko pamiętam że ci państwo zawsze palili tylko drewnem, dlatego zaszokowały mnie tutejsze wpisy, wynotowałem sobie również inne rzeczy które były jedne nieco śmieszne inne zdumiewające
    1 Pierwszy raz słyszałem stwierdzenie wypasać koty
    2 Używanie sformułowania tubylcy – dotknęło też trochę mnie, ponieważ to traktowanie tutejszych mieszkańców jak jakieś plemię osiadłe które jest tępe i niewyedukowane, a ludzie tutaj są kontaktowi i pomocni, czego brakuje mi w mieście.
    3 Przenoszenie się dymu na posesje – no dobrze, ale co człowiek może zdziałać za wiatr, ma z nim porozmawiać i poprosić by wiał w inną stronę ?
    4 Kury – ja rozumiem robienie problemu gdyby wchodziły na posesje do sąsiadów… myślę że więcej nie bd mówił na ten temat bo problem trochę wyimaginowany
    5 Zdjęcia – tu tylko odniosę się tylko do tego że mam mały bo mały kontakt z prawem i z tego co mi wiadomo aby robić jakiejś osobie zdjęcie trzeba mieć jego zgodę, w co wątpię aby państwo/pan mniejsza, przyszli do starszej pani i zapytali o zgodę – no chyba że jej nie ma na żadnym zdjęciu.

    Jak już wspominałem znam tę panią wiem że nie jest jej lekko jeśli państwo wysyłają ciągle straż miejską do niej, niepotrzebne nerwy na stare lata na pewno nie wychodzą jej na dobre, a wszyscy znamy dzisiejsze realia i wiemy że leki nie są tanie.

    podsumowując -zawsze fascynowali mnie ludzie którzy po wprowadzeniu się nie asymilują się z sąsiadami, nie ważne czy to w bloku w mieście, czy w domku na wsi, i zachowują jakby nie wiedzieli gdzie się wprowadzają i byli siłą zmuszeni do zamieszkania w danej okolicy którzy nie wiedzieli że na wsi ludzie hodują np kury… lub że zamieszkują obok świetlicy wiejskiej w której odbywają się różnego typu imprezy i przeszkadza im hałas, ja rozumiem że to przeszkadza owszem, ale podkreślam – KAŻDY WIE gdzie się wprowadza.

    przez takich ludzi to miejsce traci swoją magię którą jak dla mnie posiada, a przez takie niepotrzebne konflikty to się nie polepsza

    Odpowiedz
  • 31/05/2015 o 22:37
    Permalink

    Przepraszam, trochę wypadłem z dyskusji. Odpowiadając panu Obserwatorowi: 1.Już po zakupie działki, a zwłaszcza po otrzymaniu decyzji o pozwoleniu na budowę mojego domu doszło do poważnych zmian w konstrukcji dachów budynków moich sąsiadów co najprawdopodobniej ma istotne znaczenie w takim a nie innym rozprzestrzenianiu się dymu.
    2.Nie bardzo rozumiem dla czego oszczędność moim kosztem ma być dobra i usprawiedliwiać i uzasadniać smrodzenie.
    3.Prawa do smrodzenia , jak i innych praw obywatelskich nie nabywa się tytułem zasiedzenia. Niechęć do obcych i przywiązanie do starych nawyków nie są merytorycznymi argumentami w dyskusji.
    4.Nie jest moim hobby utrudnianie życia moim adwersarzom. Właściwie w ogóle mnie to nie interesuje. Jednakże sytuacja permanentnego zasmradzania ( z wyjątkiem niedziel)mojej posesji i ciągłe uprawianie czarnej propagandy w stosunku do mojej osoby, powoduje,że bronię się tak jak umiem.
    5.Nie wiem czy Pan zwrócił uwagę ale nie “tykam” Pana osoby, a z moimi dotychczasowymi oponentami również nie przeszliśmy na ty. Proszę się nie obrażać ale ani kur ani kotów z Panem nie pasałem.
    6. a propos poziomu… Rozumiem,że jeśli Pana zdanie zostanie skrytykowane i podważone dyskutanci nie reprezentują odpowiedniego dla Pana poziomu.
    Życzę spokojnej niedzieli. Niestety jutro na przebudzenie dawka wędzarnianego smrodu. Do wi(ę)dzenia.

    Odpowiedz
  • 31/05/2015 o 16:56
    Permalink

    “palnąć w łeb” – myślę że tym stwierdzeniem jak i wieloma innymi posunąłeś się za daleko, skoro po wielokrotnych kontrolach stwierdzono że wszystko jest w porządku to wygląda że “poszkodowanemu ” chodzi tylko żeby zatruć po prostu życie sąsiadom. Każdy ma inne hobby. Nie będę już dyskutować tu na forum, bo po wpisach i wnioskach potwora i nie tubylca wolę się nie zniżać do ich poziomu i się nie potrzebnie nie nakręcać

    Odpowiedz
  • 30/05/2015 o 15:45
    Permalink

    “Pan na zagrodzie równy wojewodzie!” jest wciąż b. aktualne jak można w wywnioskować z co niektórych komentarzy. To nic że inną rodzinę się podtruwa, niszczy się im zdrowie fizyczne i psychiczne, że ogranicza się innym wolność korzystania z własności (kodeks cywilny) i przymusza do określonych zachowań (kodeks karny) etc., syfiąc po okolicy dymem.

    – Drzewiej smrodziliśmy to i smrodzić będziemy! Tak bywało dawniej i tak być musi! Basta!
    I nikt mi nic nie powie, bo słuchać nie chcę i nie będę. Inni się mną nie przejmują to i ja się nie będę przejmować innymi – powie tubylec.

    I niemal tak jak Polska długa i szeroka, takie buracko-prostackie i jakże polskie zachowanie, ma miejsce.

    Skoro jeden Pan informuje, że nie godzi się na to aby drugi Pan po okolicy smrodził paląc w piecach, zwłaszcza że zasmrodzona jest posesja i dom tego pierwszego, i co więcej – posuwa się do takich „czynów” jak zawiadamianie „Anasza, i Kajfasza”, Straży Miejskiej, Policji i innych, to oznacza, że mu to naprawdę przeszkadza i nie jest to li tylko zawiść, złośliwość, ale akt desperacji. Że szuka pomocy, i że zrozumienia u szkodnika nie znalazł.
    Tylko kapuściane głąby tego nie zrozumieją – bo nie mają rozumu.

    A co na to zapyziała „polska szlachta zaściankowo-opłotkowa-zagrodowa”?!

    Ależ to jest zamach! Zamach na swobody obywatelskie, ja mam prawo się ogrzewać! Jak chcę!

    I dalejże, huzia na tego co wyłamał się z wielowiekowej tradycji przyzwolenia na smrodzenie i syfienie po okolicy, oraz źle pojmowanej tracyji że się nie donosi.
    A ja się pytam co miał ten człowiek zrobić, skoro sąsiad nie rozumie i zrozumieć nie chce jego desperacji? Pójść do sąsiada-syfiarza i palnąć go w twarz, albo gorzej w łeb!?

    Ludzie opamiętajcie się. Można palić – ale z głową. Przecież jak piec jest sprawny, wyregulowany i przeznaczony do określonego rodzaju paliwa, to niemal nie dymi.

    A tubylcom kryjącym się za nikiem „Anonim”, „Też z Daszewic”, „obserwator” polecam wycieczkę po okolicy i przyjrzenie się być może własnej działalności, a jak nie własnej to swoich sąsiadów. Ileż to syfu i śmieci zalega w lasach i po polach! I co Panowie powiecie, samo z wiatrem się przyniosło czy samo z ziemi wylazło albo wyrosło? Ale wy tego przecież nie widzicie bo tak bywało dawniej, tak zawsze było to się na to godzicie. Na smród z kominów też.

    Widząc co napisali poniektórzy aż chce się powiedzieć:
    K…wa, ale przecież jest XXI wiek i nie ma zgody na syf. I o tym wie każdy rozumny, szanujący przede wszystkim siebie, swoich bliskich i innych ludzi człowiek.

    Jeśliby kto miał wątpliwości to proponuję przestudiować to co nasi wybrani przez nas, dla nas i dla naszego lepszego życia a pośrednio dla lepszego wspólnego pomiędzy ludźmi sąsiedztwa, ustanowili: Ustawę o Utrzymaniu czystości w gminach, , Dz.U. 1996 Nr 132 poz. 622, Ustawę o Ochronie przyrody Dz.U. 2013 poz. 627, Regulaminutrzymania Czystości I Porządku na Terenie Gminy Mosina.

    Panu poszkodowanego syfem od sąsiada polecam lekturę Kodeksu Karnego: Art. 191 Zmuszanie do określonego zachowania, Art. 189. Pozbawienie człowieka wolności, wraz z objaśnieniami w celu skorzystania do obrony i ew. powództwo cywilne wraz z dochodzeniem odszkodowania pieniężnego.
    Jak który syfiarz dostanie dotkliwie po kieszeni i po zadzie to się będzie mocno zastanawiał na dalszą tego typu działalnością.

    Polecam zaś wszystkim uświadomienie się czym grozi zanieczyszczenie środowiska dymem wyszukując w Internecie hasła: zanieczyszczenie powietrza dym choroby.

    A Daszewickie i okoliczne kołtuny niech już siedzą cicho i niech się już nie ośmieszają.

    Odpowiedz
  • 30/05/2015 o 11:48
    Permalink

    Potworze a może ta jedna starowinka jeszcze potrzebuje CIEPŁEJ wody do sprzątania, nie przyszło ci to do głowy? Bo może jak jest ze wsi to wg ciebie powinna myć się tylko w soboty a naczynia płukać w strumyku i śpiewać przy tym kujawiaki? Palą drzewem, bo tak jest taniej po prostu nie stać ich na droższy opał- tak jak ciebie, spróbuj to zrozumieć to naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku. Z komina leci dym a co ma lecieć ? Skoro potworze jesteś tak dobrze do wszystkiego przygotowany, wszechwiedzący i dokładny to dlaczego nie sprawdziłeś wcześniej gdzie kupujesz działkę i kogo będziesz miał za sąsiadów, to przecież nie jest takie trudne. Ci ludzie tam mieszkają od urodzenia i nigdy nikomu dym z komina nie przeszkadzał. Złóż zażalenie na kierunek wiatru tylko nie wiem do kogo.I ciesz się że nie palą węglem – ale wszystko przed tobą 🙂 A skąd pewność że kury są nie szczepione ? Z tego co wiem kupują je z hodowli a tam jest obowiązek kontroli weterynaryjnej. Co do biegających luzem zwierząt – twoje też tak biegają.

    Odpowiedz
  • 28/05/2015 o 20:57
    Permalink

    potwór z Daszewic jakże trafne określenie

    Odpowiedz
  • 28/05/2015 o 14:15
    Permalink

    Tak już jest, że łatwiej zauważyć u kogoś drzazgę w oku, a nie widzieć kołka w swoim.
    Co do jednego nie mogę być obojętny. Pisze Pan, że Panu groziłem. Z tym stwierdzeniem posunął się Pan za daleko.

    Odpowiedz
  • 27/05/2015 o 15:55
    Permalink

    Również jestem wdzięczny niebiosom,że nie musi Pani wraz ze mną wdychać wędzarnianych smrodów moich sąsiadów. A dzisiaj “dali czadu”…

    Odpowiedz
  • 26/05/2015 o 22:59
    Permalink

    Panie Potworze, to łaska losu, że nie jest Pan moim sąsiadem.

    Odpowiedz
  • 26/05/2015 o 19:29
    Permalink

    Odnośnie wpisów państwa, którzy przedstawili się jako sąsiad Potwora z Daszewic i Przypadkowa.
    Pan Sąsiad… twierdzi, że wszystkie sytuacje, które opisałem i zawarte w moim wpisie są nieprawdziwe, poza faktem, że spala w kotle centralnego ogrzewania i ogrzewania wody, drewno. Nie odniósł się do tego jakie. Prawdą jest, że mokre, sosnowe, często odpadkowe. Ten fakt starannie Pan przemilczał. Do kilku innych kwestii również się Pan nie odniósł, zwłaszcza do kwestii spalania różnego rodzaju odpadów z ogrodu w improwizowanych paleniskach, których zlikwidowanie potwierdziła Straż Miejska. Nie odniósł się Pan również do spalania w palenisku w obrębie przybudówek, których kominy nie są wyprowadzone ponad poziom kalenicy otaczających budynków.
    Gwoli wyjaśnienia, nigdy nie twierdziłem, że Straż Miejska ani odpowiednie organa Gminy nie podejmują czynności w tej sprawie. Niestety są to działania nieefektywne, ponieważ smrodliwy dym z kominów na państwa posesjach z większym lub mniejszym natężeniem od lat unosi się i przedostaje się na moją posesję. Aspekt smrodu, przedostającego z Państwa posesji na moją posesję, starannie Pan pominął. Pominął Pan równie starannie absurdalność tłumaczenia konieczności dogrzewania się latem, w czasie upałów i ciągłego ogrzewania od rana do wieczora wody użytkowej dla jednej starszej pani. Ileż tej ciepłej wody może zużyć w ciągu dnia jedna staruszka? Pominął Pan również fakt, że dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym budynku, prowadzona jest działalność gospodarcza zużywająca duże ilości ciepłej wody.
    Zajął się Pan za to bardzo starannie tym, czym Państwo zajmujecie się od dłuższego czasu, czyli czarnym PR. Z Pana wpisu, można dowiedzieć się jak to biedna „mała kochająca się społeczność”, jest nie wiedzieć czemu, szykanowana przez socjopatę, obcego, przybysza z miasta. Cierpią na tym wszyscy, schorowane staruszki, uczciwi obywatele i całe społeczeństwo Gminy, pozbawione pomocy ze strony Straży Miejskiej, która musi zajmować się moimi sprawami. Owszem, jestem w konflikcie „z każdym kto mieszka w Pana pobliżu”-. Państwa urocza „mała kochająca się społeczność”, jest moim jedynym sąsiedztwem. Powód konfliktu jest dość oczywisty; Państwo zasmradzacie moją posesję a ja na to się nie zgadzam. Podobnie nie zgodziłem się na zabranie połowy mojej działki na przepompownię ścieków ( założenia do projektu sieci kanalizacji sanitarnej w Daszewicach), i na drogę dojazdową do projektowanych działek na Państwa terenie (założenia do planu zagospodarowania przestrzennego części miejscowości Daszewice) i odcinającą mnie od 2/3 mojej działki. Nie zgadzałem się i nie będę się zgadzał również na wiele innych działań, które godzą w moje interesy. Mam do tego prawo.
    Ciężko i dużo pracuję, również jestem schorowany i nie wykorzystuję tego w celach medialnych. Może Panu wydaje się to dziwne ale chciałbym móc się spokojnie wyspać, wywietrzyć i po pracy od czasu do czasu usiąść na tarasie bez smrodu nadciągającego z Państwa posesji. Nie mam czasu zajmować się Pana sprawami i nie interesują mnie one. O kontroli z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska u Państwa dowiedziałem się z oficjalnego pisma z Urzędu Miasta a o spotkaniach Pana z wiceburmistrzem i innymi osobami z Pana wpisu.
    Groził mi Pan już. Teraz w sposób zawoalowany zrobił Pan to ponownie. Pana groźby nie robią na mnie wrażenia. Nie mam układów ani w Gminie ani, nie będąc autochtonem w Sołectwie. Pana zarzuty, dotyczące tego jak prowadzę gospodarkę odpadami i ściekami wyjaśniłem Komendantowi Straży Miejskiej pisemnie, przy okazji pierwszej próby wywarcia nacisku na mnie. W piśmie tym ująłem również kwestie serwisowania pieca c.o, opłacania podatków, utylizacji odpadów zielonych z ogrodu jak również opieki weterynaryjnej nad kotami. Tak przy okazji, moje koty są szczepione wg zaleceń lekarza weterynarii. Jeśli chodzi o możliwości przenoszenia chorób nie są one większe niż w przypadku psów, które Państwo macie i wypuszczacie na zewnątrz, luzem, bez opieki. Czy Państwa biegające luzem kury są zaszczepione? Czy są monitorowane np. ze względu na salmonellozę?
    Jako dobrym chrześcijanom dziękuję Państwu za to, że przynajmniej w znaczną część niedziel Państwo nie smrodzą. W moim wpisie nie sugeruję nigdzie, że spalacie Państwo śmieci komunalne, co imputuje mi wpis Przypadkowej. Cóż, uderz w stół…

    Odpowiedz
  • 25/05/2015 o 21:34
    Permalink

    Czytając dwa ostatnie komentarze
    Widać że dobrze znają się adwersarze
    A nie można tak spokojnie pospołu
    Usiąść po ludzku do stołu
    I po prostu sprawę normalnie obgadać
    Niż się tu publicznie obkładać
    t-t

    Odpowiedz
  • 24/05/2015 o 13:53
    Permalink

    Skąd ta pewność że palone są śmieci? Przecież za wywóz śmieci płaci się nie małe pieniądze i bez sensu było by niszczyć piec paląc w nim wszystko co popadnie. Były kontrole, Ochrona Środowiska wszystko sprawdziła. Został tylko sąd, wiec dlaczego Pan nie pójdzie do Sądu i nie wywalczy swoich praw? Co do zwierząt, Pan ma koty które chodzą po innych posesjach, lasach. Nie zdaje sobie Pan sprawy ile taki kot przenosi chorób. Jakoś nikomu to nie przeszkadza.

    Odpowiedz
  • 22/05/2015 o 23:04
    Permalink

    Dzień dobry.
    Chciałem się odnieść do wpisów osoby przedstawiającej się jako „Potwór z Daszewic”.
    Jest Pan skłócony z każdym kto mieszka w Pana pobliżu. Wcześniej podczas budowy domu Pana postawa wyglądała inaczej, prosił Pan o pomoc a my jako sąsiedzi pomogliśmy Panu.
    Nie mogę pozostawić tych wpisów bez komentarza bowiem opisana sytuacja dotyczy dwóch posesji na której zamieszkuje ja oraz moja rodzina.
    Zawarte z nich informacje są nieprawdziwe. Jedno co się zgadza to to, że faktycznie palę w piecu drewnem dla celów c.o. i c.w.u.
    Według autora wpisu Straż Miejska w Mosinie i władze Gminy Mosina nie robią nic. Chciałem powiedzieć, że jest to nieprawda.
    W ostatnich latach mieliśmy kilkadziesiąt kontroli Straży Miejskiej na naszej nieruchomości.
    Za każdym razem, jeżeli strażnicy miejscy o to prosili, zostali wpuszczeni na posesje i dokonali kontroli kotłowni, pieca i paleniska. Być może nie było Pana w domu bądź nie zauważył i nie zarejestrował faktu kontroli na naszej nieruchomości oraz nie udokumentował tego faktu zdjęciem. NA marginesie chciałbym dodać, że zdjęcia są robione notorycznie z podwórka lub z okien. Chyba żadna z posesji
    w Daszewicach nie została tak obfotografowana jak nasza. Ponadto na tych posesjach zamieszkują osoby starsze i tak częste kontrole powodują zwiększoną nerwowość tych osób oraz konieczność zażywania leków uspokajających i częstsze wizyty u lekarza.
    Ale wracając do tematu. Strażnicy nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości . Ale przedstawione Panu przez Straż Miejską wyjaśnienia nie były wystarczające i dalej pisał Pan na nas do Urzędu „informacje” o zadymianiu. Chciałbym tutaj podkreślić kulturę i profesjonalizm strażników dokonujących kontroli. W związku z dalszymi mailami i aby nie zarzucił Pan Straży Miejskiej bezczynność sprawa została przekazana dalej.
    Sprawą z ramienia Urzędu zajął się radny Pan Marian Jabłoński oraz wiceburmistrz Pan Waldemar Krzyżanowski. Wiceburmistrz spotkał się z nami osobiście w sierpniu 2014 roku. My ze swojej strony złożyliśmy stosowne wyjaśnienia.
    Wiadomo mi również, że Straż Miejska przeprowadziła wywiad bezpośredni z osobami zamieszkującymi najbliższą okolicę.
    W dniu 28 sierpnia 2014 roku na wniosek Urzędu Miejskiego w Mosinie została przeprowadzona niezapowiedziana kontrola z ramienia Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Poznaniu. Cytując upoważnienie do przeprowadzenia kontroli: „Przeprowadzenie kontroli jest uzasadnione bezpośrednim zagrożeniem życia, zdrowia lub środowiska naturalnego oraz jest niezbędne dla przeciwdziałania popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia przeciwko środowisku. Kontrola obejmuje przestrzeganie przepisów i decyzji administracyjnych w zakresie ochrony środowiska”. Kontrola trwała do 12 września 2014 roku i nie stwierdziła nieprawidłowości,
    i nie zostały nałożone na nas żadne kary finansowe.
    O tej kontroli powinien Pan wiedzieć, gdyż przed posesją zaparkowany był oznakowany samochód służbowy z Inspektoratu Ochrony Środowiska. Samochód widział prawdopodobnie Pana syn, gdyż akurat przejeżdżał i widział ten samochód nie kryjąc satysfakcji, że taka kontrola pojawiła się u nas.
    Jeżeli w/w działania Urzędu uważa Pan za brak działania to nie wiem czego Pan oczekuje.
    Kiedy po tych działaniach myśleliśmy, że sprawa została zamknięta znowu zaczęła pojawiać się pod naszym domem Straż Miejska zamiast zajmować się innymi ważniejszymi sprawami.
    Pana wpis nt. spalania drewna brzmi jak praca naukowa z tego zakresu.
    Jako chrześcijanie nie jesteśmy mściwi, ale nie jesteśmy ludźmi ze stali.
    Też moglibyśmy poprosić pisemnie o sprawdzenie przez Urząd Miasta Pana postawy ekologicznej. Mieszka Pan od kilku lat w Daszewicach, ale ani razu nie widzieliśmy aby z Pana posesji były wywożone śmieci. Nie widzieliśmy również aby kiedykolwiek wywożone były od Pana nieczystości płynne. Zapewne powie Pan, że posiada przydomową oczyszczalnie ścieków. O ile mi wiadomo taką oczyszczalnie co jakiś czas też trzeba wyczyścić poprzez wywóz pozostałości, a nigdy nie widzieliśmy aby ktoś na Pana posesji dokonywał takich czynności.
    Nigdy nie interesowaliśmy się co się dzieje na sąsiednich posesjach, ale od kiedy Pan tutaj zamieszkał nauczył nas Pan tego.

    Odpowiedz
  • 20/05/2015 o 17:07
    Permalink

    Zamieścimy chyba trochę nietypowy komentarz o ochronie środowiska, działalności straży. Może jest więcej”trutych” osób i też napiszą o swoich doświadczeniach. Może wspólnie coś zmienimy.
    Od kilku lat żyjemy w „wędzarni”. Od kilku lat pukamy to drzwi straży miejskiej i Urzędu Gminy żeby ten stan rzeczy zmienić. Bezskutecznie. Przez cały rok, jesteśmy zmuszeni wdychać po wiele godzin dym i smród spalenizny wydobywający się z sąsiedniej posesji.
    Na posesji jest 6 kominów. Tak, że jest z czego dymić. Problem o dziwo narasta wraz z nastaniem wiosny i lata. Im cieplej tym bardziej nasilony dym i smród i konieczność ogrzewania się. Im jaśniej robi się na dworze, tym wcześniej zaczynamy być zadymiani.
    Dodatkowo dym nie zatruwa nas już tylko z kominów na domu ale z rur sterczących z szop, beczki, i innych organizowanych palenisk.
    Po trzech latach, (po pokazywaniu zdjęć beczki zrobionych latem o świcie, kiedy dłuższy czas zajęło nam sprawdzanie co tak śmierdzi od wieczora do rana), straż napisała, że w beczce już nie są palone śmieci. Jeszcze raz podkreślimy, że zajęło to straży 3 lata.
    Nadal jednak straż miejska, a i inni, niektórzy pracownicy „zielonej gminy Mosina” nie widzą problemu z dymem i smrodem wydobywającym się godzinami latem z kominów i z szop.
    Od kilku lat słyszymy od staży miejskiej, że nic się nie dzieje, że to „tylko starsza pani ogrzewa się „drewnem”, czasami węglem (również latem gdy na dworze panują tropikalne upały), podgrzewa wodę do mycia (cały dzień), gotuje ziemniaczki dla kurek (przecież to wieś, nie ma znaczenia że nie jest to obszar wyznaczony pod produkcję rolną).
    Dym, który wdychamy codziennie przez wiele godzin, który wciska się do domu, gryzie w gardle, wyciska łzy, powoduje kaszel to przecież według straży miejskiej (i co niektórych pracowników Gminy odpowiedzialnych za ochronę środowiska), to przecież tylko dym ze spalania drewna czyli ‘dobry” dym, ekologiczny i o co chodzi. Poza tym nikt nie ma odpowiednich narzędzi żeby coś zrobić, no i trudno zmierzyć smród i szkody wyrządzane w organizmie, stopień niewyspania i zmęczenia bo jesteś budzony o świcie przez dym i smród.
    Straż miejska nawet już nie zawsze reaguje na wezwania (sama się do tego nie raz przyznała) bo to przecież jest palone na pewno tylko drewno i o co nam chodzi, Powdychamy trochę dymu z drewna.
    Wielokrotnie nasze pytania o jakość drewna, pieca, czyszczenie komina, o pozwolenie na palenie w szopach (gdzie kominem jest metalowa rura), beczce, zaimprowizowanych na terenie posesji ogniskach pozostają bez odpowiedzi.
    Straż miejska ( i Gmina ) nie chce lub nie widzi potrzeby zmiany sytuacji, bo to według straży każdorazowo spalane jest drewno (czasami chyba kauczukowe, bo jak inaczej wytłumaczyć smród gumy?), więc co to komu szkodzi.
    Straż wie, że to drewno bez interwencji na miejscu (czyżby szklana kula lub inne tajemne moce?)
    Straży miejskiej (nie tylko im w Urzędzie gminy) wyraźnie brakuje wiedzy na temat warunków spalania drewna i innych paliw stałych i ich oddziaływania na środowisko.
    Żeby spalanie paliw stałych, (do których należy drewno ),w przydomowych piecach były jak najmniej szkodliwe i uciążliwe, należy wykorzenić pewne mity i musi być spełnionych kilka warunków:
    1)„Spalanie drewnem jest nieszkodliwe”. Nie¬stety to pozory. Skład dymu z węgla i drewna jest bar¬dzo podobny-oba dymy są tak samo szko¬dliwe, tylko nieco róż¬nią się zapachem.
    Drewno ma prze¬wagę nad węglem, tylko taką, że umiemy je odtwarzać. Na tym jego nieszkodliwość i „eko¬lo¬gicz¬ność” się koń¬czy, zwłaszcza jeżeli nie przestrzega się warunków jego palenia. Zarówno drewna jak i węgla NIE da się spa¬lić do zera, czyli CZYSTO.
    Prosimy więc straż, żeby nie powtarzać nam, że dym który nas budzi co rano i zmusza do ukrycia się w domu w ciągu dnia to tylko dym z drewna.
    2) Żeby drewno miało walory grzewcze, a jednocześnie ekologiczne, powinno być odpowiednio przygotowane, czyli składowane rok lub dwa lata na powietrzu. Można przyspieszyć ten proces poprzez suszarnię. Potem musi być odpowiednio przechowywane, a nie leżeć na dworze.
    Nie może być mokre, trzeba je chronić przed rozwojem pleśni i grzybów.

    Trudno jest mówić o ekologii i niskiej emisji spalin, gdy pali się mokrym drewnem lub śmieciami.

    Ludzie z posesji, którzy zatruwają nas codziennie, palą głównie, mokrymi, zapleśniałymi , nieokorowanymi odpadami leśnymi-sosnowymi. Przywożone i zrzucane są nie tyko pnie, ale i gałęzie, mokre, zanieczyszczone. To wszystko jest cięte i palone.

    Nie ma mowy o drzewie liściastym odpowiednio przygotowanym, przechowywanym i przeznaczonym do spalania Jest to sosna, która w większych ilościach niż inne drewno wytwarza smołę i nie powinna być używana do palenia ciągłego w piecach.

    3) W piecu nie wystarczy rozpalić i dokładać kolejne porcje drewna.
    Drewno wymaga innych warunków i spalania niż węgiel i spala się zupełnie inaczej niż węgiel
    W węglu jest ok. 30% cz꬜ci lot¬nych, a 70% cz꬜ci sta¬łej.. Drewno ma te pro¬por¬cje odwrotne. Drewno to wła¬ści¬we paliwo gazowe. Wystar¬czy zacząć je pod¬grze¬wać, a uwal¬nia gaz drzewny (mie¬sza¬ninę m.in. wodoru, tlenku węgla i metanu).
    Miarą efektywnego i prawidłowego spa¬le¬nia drewna jest moż¬li¬wość wyko¬rzy¬sta¬nia tego gazu.
    WIĘKSZOŚĆ popu¬lar¬nych kotłów w domach nie jest w sta¬nie tego wykorzystać. Dla¬tego spa¬la¬nie w nich drewna to raczej jego uty¬li¬za¬cja i tym samym wytwarzanie ogromnej ilości SMOŁY i innych ŚMIERDZACYCH I SZKODLIWYCH PÓŁPRODUKTÓW UWALNIANYCH DO ŚRODOWISKA.
    Do spalania drewna potrzebny jest kocioł ze sta¬łym dopły¬wem powie¬trza, z tem¬pe¬ra¬turą wody powy¬żej 60st.C i tem¬pe¬ra¬turą spa¬lin 150-200st.C. Takie para¬me¬try pracy kotła spra¬wią, że drewno zamienia się w cie¬pło, a nie w śmier¬dzące pół¬pro¬dukty nisz¬czące środowisko i zdrowie ludzi, którzy tak jak my, musza je wdychać na okrągło przez wiele godzin,
    Poza tym drewno powinno być spalane najlepiej w kotle dol¬nego spa¬la¬nia. Większość kotłów w przydomowych kotłowniach to kotły górnego spalania.
    Kocioł gór¬nego spa¬la¬nia nie nadaje się do spalania paliw pro¬du¬ku¬ją¬cych palne gazy, czyli właśnie drewna, gdyż nie ma w nim moż¬li¬wo¬ści ich dopa¬le¬nia. Gazy uwol¬nione są cały czas w kon¬tak¬cie z zim¬nym wymien¬ni¬kiem, przez co wychła¬dzają się i nie dopa¬lają. Uwalniają się lotne substancje i duże ilości smoły.
    Towarzyszy temu bardzo duża ilość, śmierdzącego, gryzącego dymu.
    Wielokrotnie pytano straż miejską ( i nie tylko straż) o kontrolę pieca, parametrów spalania, bez odpowiedzi.
    4 ) Pro¬ble¬mów ze spalaniem drewna jest więcej.
    Drewno raz pod¬pa¬lone pali się szybko i gwał¬tow¬nie. Błyska¬wicz¬nie uwal¬nia ener¬gię w dużych ilo¬ściach i szybko znika. Nie da się tego kon¬tro¬lo¬wać.
    Ciągłe ogra¬ni¬cze¬nie dopływu powie¬trza skut¬kuje pro¬duk¬cją smoły i ucieczką nie¬spa¬lo¬nych gazów
    Dla roz¬wią¬za¬nia tego pro¬blemu sto¬suje się bufory cie¬pła czyli duże zbior¬niki wodne wpięte w insta¬la¬cję grzew¬czą (1000 l i wię¬cej).
    Jest to bardzo dobre rozwiązanie ale bardzo drogie i wymaga miejsca.
    Nie sądzimy, żeby we wszystkich dymiących szopach na posesji zatruwającej nas dymem, były zainstalowane kotły dolnego spalania z buforami ciepła.
    5) Czyste spalanie nie zależy jedynie od drewna, klasy kotła, ale przede wszystkim od kultury palenia.

    Strażnicy chyba sami w to nie wierzą, że latem, nawet w upały trzeba się dogrzewać i palić całymi godzinami, zatruwając okolicę. Wygodniej jest powiedzieć, że nie ma zakazu ogrzewania latem.

    Wiedza o prawidłowym spalaniu paliw stałych i ich szkodliwości, jest wszędzie dostępna i można się z nią zapoznać.
    Co więcej są przepisy prawa, które to regulują, a straż miejska i Gmina chyba powinna sprawdzić czy regulacje prawne są przestrzegane.

    Nie chodzi chyba w tym wszystkim tylko o napisanie Programu Ochrony Środowiska dla Gminy Mosina na lata 2015 – 2018 ale wdrażanie go w życie.

    Odpowiedz
  • 15/05/2015 o 17:46
    Permalink

    Cóż. Właśnie jesteśmy po “interwencji” Straży Miejskiej. godz 17.17 przejazd ulicą z nawrotką i oceną zadymienia. Wizualna ocena okolicy oraz “zgłoszonego”, doskonale znanego komina. Rutyna. Nic do roboty, dymu nie widać, smrodu nie czuć( zwłaszcza na wysokości komina przy silnym wietrze). Patrol nie pofatygował się nawet by sprawdzić wiarygodność mojego zgłoszenia ( nie podjął próby olfaktorycznej oceny stany powietrza w rejonie mojej posesji). A co tam nie mam nawet do nich żalu, w końcu przyjeżdżają tu nie pierwszy raz i tak to nic nie zmienia. Śmierdzi to śmierdzi jak to na wsi. Czasem mocniej czasem słabiej. Powinienem się już przyzwyczaić. Do jutra powtórka…Za to pojutrze niedziela… jest szansa ,że w ramach święta nie będą smrodzić. Ale od poniedziałku jak zwykle.

    Odpowiedz
  • 02/05/2015 o 21:09
    Permalink

    @ Artur
    Nie wina
    tego komina,
    że straż miejska gminu
    nie może ustalić właściciela?kominu?

    Odpowiedz
  • 02/05/2015 o 17:44
    Permalink

    Rozumiem, że tak ma być. Jest komin więc musi dymić. 1)ustalić właściciela, użytkownika kominu. 2) o godz. 19:00 kiedy dymi wymusić interwencję odpowiednich służb i razem z nimi ustalić sprawcę. 3) pobrać materiał z paleniska w celu analizy substancji toksycznych. 4) kolejne kroki zmierzające do zaprzestania zatruwania środowiska

    Odpowiedz
  • 27/04/2015 o 22:21
    Permalink

    @ uber::: Chyba nie doczytałeś, Pani M K prosi o takie zdjęcia.”
    “Jeśli ktoś w Twoim sąsiedztwie dymi, zrób zdjęcie i prześlij na m.kaptur@wp.pl

    Odpowiedz
  • 27/04/2015 o 21:21
    Permalink

    jak ktoś chce to zdjęć mam więcej. wysłałem je w ubiegłym roku do tzw straży miejskiej. z komina dymi się codziennie. a notatka SM – kuriozum? kabaret?

    Odpowiedz
  • 26/04/2015 o 11:12
    Permalink

    @ Małgorzata Kaptur ::: Na załączonej fotografii dokładnie widać o jaki komin chodzi, więc podany link do notatki służbowej Straży Miejskiej tego problemu nie dotyczy i chyba ustalenie takiego sprawcy nie przysporzy wielkiego problemu naszej SM.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.