Inni mają, a my nie. Dlaczego?

10 gmin powiatu poznańskiego udostępnia publicznie nie tylko wykaz gminnego mienia, ale jego rozmieszczenie w terenie. Wystarczy otworzyć najpopularniejszą e-mapę i każdy widzi, co jest w gminnych zasobach, a co stanowi własność prywatną.
Ileż to razy radni, sołtysi, mieszkańcy występowali z pytaniami o gminne nieruchomości? Ile papieru zostało zapisane odpowiedziami na nie? Ile czasu tracą urzędnicy na sprawdzanie i informowanie, w czasie, kiedy wiele informacji powinno być ogólnie dostępnych?

Z informacji udzielonych przez prezesa Geosystemu na pytanie, dlaczego w Mosinie nie funkcjonuje na e-mapie rejestr mienia, wynika, że gmina Mosina nie była zainteresowana poszerzaniem zakresu udostępnianych danych. W Mosinie spotykał się zawsze z niezrozumiałymi odmowami. Dlatego tę e-mapę Geosystem prowadzi dla Mosiny sam, na swój koszt. Jest ona niedoskonała, gdyż nie jest na bieżąco aktualizowana.
Wielu mieszkańców nie wie, że na tej mapie można wyszukać działkę po numerze, lub odwrotnie dowiedzieć się, jaki numer ma działka, która nas interesuje. Można zmierzyć długość dowolnego odcinka, lub powierzchnię działki, która nas interesuje. Można zobaczyć, czy działka jest na obszarze objętym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i po kliknięciu dowiedzieć się wszystkiego na temat planu.

Są gminy, które udostępniają więcej danych. Przykładem mogą być Pobiedziska, gdzie znajdziemy dodatkowo informacje o terenach inwestycyjnych, inwestycjach i terenach zagrożonych powodziami.






17 Komentarze

  1. Widzę na BIP zapytanie p.Przewodniczącej w sprawie GIS/SIT.
    http://bip.mosina.pl/zasoby/files/rada/kadencja2018-2023/interpelacje_i_zapytania/31-2019.pdf
    Czy mnie się wydaje, że już p.Springer to wprowadzała?
    https://geoforum.pl/news/12769/bedzie-gis-w-mosinie
    Czy mnie się wydaje, że to powinno funkcjonować najpóżniej w 2018 roku?
    Niezależnie od tego w/g moich informacji Mosina jest jedną z 8 gmin w Polsce, które nie prowadzą rejestru numeracji porządkowej. Ktoś potwierdzi, ktoś zaprzeczy?Jaka jest tego przyczyna?

    • Nie myli się Pan. To jest idee fix, plan, cel, do którego Urząd idzie, idzie i dojść nie może. W oczekiwaniu na rewolucyjne nowe rozwiązania tkwimy w przaśnej rzeczywistości. Mogę sobie pozwolić na te gorzkie słowa, bo co roku o tę sprawę pytam i z odpowiedzi nic nie wynika. Z niecierpliwością czekam na kolejną w nadziei, że pojawi się jakiś konkret.

      • Do każdego programu potrzebne są dane wsadowe.Ja nie wiem czy ten wypasiony
        system obejmuje rejestr nieruchomości gminnych, ale jak to się dopiero robi, to i po systemie pewnie hulałby na razie wiatr.Nasuwają się też pytania czy Mosina podpisała umowę z Opegieka Elbląg i czy w związku z przedłużaniem prac nad systemem, nie przepadły środki z WRPO.

  2. @karp – skargi dotyczą innego miejsca – obszaru między ul. Gromadzką a Spokojną.
    Sprawa http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/672646884F dotyczy zdegradowania części ul. Promowej http://czasmosiny.e-samorzadowiec.pl/tresc2/wyswietl/4895/ulica-promowa-w-czapurach-100-lat-temu-i-dzisiaj.
    Na skutek wyroku sądu Rada na wniosek burmistrza podjęła rok temu uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu obejmującego fragment, którego wyrok dotyczył. Jest on na etapie opiniowania przez organy uprawnione. https://esesja.pl/zalaczniki/16347/uchwala_726_176265.pdf

    • Miejsce inne, ale czy osoby również?
      Tam coś czytałem, że na potrzeby odmowy udzielenia WZ gmina twierdziła, że Promowa nie jest drogą publiczną.Odnoszę wrażenie, że w zależności od sytuacji ta sama droga może byc raz w Mosinie publiczna, a innym razem nie.
      Gdyby to byli ci sami państwo, to zradykalizowali się nie bez udziału UM Mosina. Najpierw odmowa ze względu na brak dostępu do drogi publicznej, później próba zrobienia na ich działce drogi dla kogoś innego, to już byłby powód do delikatnego wkurzenia się.

  3. Gdyby UM Mosina miał kłopot w sformułowaniu przekazu do społeczeństwa,
    w związku z nieprzekazywaniem danych o punktach adresowych, to proponuję zacząć tak: “Przepraszamy za wieloletnie zaniedbania…”.
    Pan Burmistrz powinien przemyśleć, czy odpowiedź z 2015 na pytanie Przewodniczącej RM Mosina była wyczerpująca i prawdziwa.Zawsze można ją skorygować, poprawić. Najgorsze rozwiązanie to iść w zaparte, że nie ma zaniedbań, błędów.

    • Karpiu! wydaje mi się, ze powinna wzrosnąć rola Rady i Przewodniczącej Rady. Rada jest po ty by uchwalać decyzje, a burmistrz je wykonywać. Ja gdybym była burmistrzem dla własnego bezpieczeństwa spotykałabym się z inwestorami ZAWSZE w obecności Przewodniczącej Rady, aby uniknąć pomówień i przykrych niespodzianek.
      Co o tym myślisz?????.

      • Tak jest tylko w przypadku uchwał. Za decyzje administracyjne od początku do końca odpowiada burmistrz. Byłoby przesadą gdyby burmistrz musiał w każdej sprawie zwracać się do Rady. Jednak w każdej sprawie mogącej wywołać kontrowersje, burmistrz powinien zaczerpnąć opinię rady. Rady mają przecież funkcje kontrolne, a różnie z tym bywa, bo np. w takim Dopiewie, w poprzedniej kadencji radni byli zawsze za, nawet jak nie wiedzieli za czym.W takim przypadku zwracanie się do rady traci sens.

        • To jeszcze gorzej było u nas w Mosinie w latach 2002 – 2014. Podobno większość radnych zrzekła się na korzyść burmistrza swoich uprawnień. (my ci nie będziemy przeszkadzać). Burmistrz mając większość zwolenników w Radzie podejmował dec. jednoosobowo pomimo protestów mniejszości radnych. No i mamy to co mamy.

            • Trzeba jednak szukać pozytywów.Optymistyczne jest to, że padła tylko propozycja osadzenia skarżącego w tjurmie, a nie zasypania go żwirem, w odwecie za zasypywanie skargami.

              • Skarżący powinien poszukać skuteczniejszego środka jeśli jest dalej niezadowolony.Rada też zamiast taktyki łupu-cupu,może zastosować art.239 kpa.Dlatego pomysł strzelania z armaty do skarżącego był tak samo głupi, jak niepotrzebny. Ktoś nie zrozumiał na czym polega rola komisji petycji.Na szczęście tylko jeden.

                • Kiedyś Pan napisał, że to najdłuższa skarga nowoczesnej Europy. Nikt już nie jest w stanie zliczyć, ile skarg skierował do Rady ten jeden mieszkaniec. Pierwsze skargi wpłynęły w kadencji 2010-2014 r. Miesiąc w miesiąc wpływały kolejne w ilości od 3 – 10 miesięcznie. To zjawisko trwa nadal. Nie ma nowych okoliczności sprawy, więc Rada wszystkie skargi uznaje za bezzasadne. W każdej skardze są zarzuty pod adresem całej rady, więc każda skarga jest przekazywana Wojewodzie. Wojewoda traktuje skargę jako pieniacką i nie odnosi się do nich wcale. Rada jako organ kolegialny musi to robić w formie uchwały.
                  Głosy, by sprawę oddać do sądu pojawiały się już wielokrotnie, bo skargach pojawiają się zarzuty, że Skarżący został okradziony. Zawsze byłam przeciwna takiemu rozwiązaniu.
                  Problem tkwi w projekcie planu miejscowego, w którym zaprojektowano na zabudowanej działce Skarżącego drogę wewnętrzną w taki sposób, że przecinała ją tworząc 2 mniejsze działki, z których ta druga była zbyt mała, by coś można na niej wybudować. Droga miała służyć poprawie komfortu mieszkańców sąsiedniej działki, którzy mieliby wygodniejszy dojazd. Gdyby ten plan wszedł w życie Skarżący straciłby swój grunt na drogę a część jego działki miałaby ograniczone możliwości zagospodarowania.
                  Plan nie wszedł jednak w życie, więc do ingerencji w własność Skarżącego nie doszło. W 2015 r. Rada na wniosek Burmistrza odstąpiła od sporządzania tego planu podejmując stosowną uchwałę.
                  Większość radnych stała na stanowisku, że skoro nie ma planu, nie ma podstaw do skargi.
                  Dla mnie z tej sprawy wypływają 2 zasadnicze wnioski:
                  1. Nie należy planować dróg wewnętrznych na nieruchomości prywatnej bez zgody jej właściciela. To tworzy wiele problemów.
                  2. Uporczywa powtarzanie skargi nie jest rozwiązaniem skutecznym.

                  • Całkowicie się zgadzam z Pani wnioskami.Natomiast uważam, że jeśli nie ma nowych okoliczności, to nie potrzeba uchwał i wystarczy adnotacja w aktach sprawy(art239 KPA).Mieszkańcy sąsiedniej działki mogą sobie poprawiać komfort występując do sądu o służebność.
                    Tu ktoś w UM był zbyt gorliwy w poprawie ich komfortu. To może ten ktoś powinien się pofatygować do skarżącego z flaszką i przeprosinami i to by zakończyło ten spór?Faktycznie nie doszło do naruszenia praw skarżącego i nadużywa on środka skargowego, ale trochę go rozumiałem(przynajmniej na początku), bo mnie dopiewskie też wcisnęli 2 drogi wewnętrzne do mpzp. Po unieważnieniu z jednej zrezygnowali, ale zostawili jedną o długości kilku metrów i bez parametrów.Mój plan minimum to uwalenie tej drogi, a maksimum całej uchwały+
                    jakiś tam deser. Ewentualna skarga na wójta z mojej strony byłaby niezasadna,bo rozpatrywanie skarg jest tam traktowane jak absolutorium dla wójta. Niestety pojęcie władztwa planistycznego jest w Wielkopolsce zbyt rozciągliwe, głównie ze względu na niekompetencje nadzoru. Nie spotkałem się u nas zarówno za poprzedniego, jak i obecnego Wojewody z rozstrzygnięciem nadzorczym bazującym na przekroczeniu granic tego władztwa.
                    Rysownicy harcują, a ludzie skargi piszą.

  4. Karpiu! to są skutki polityki władz Mosiny za lata 2002 r. – 2014 r. To w tym czasie pisma mieszkańców były ignorowane i wyrzucane do kosza. To w tych latach powstawały decyzje w których pomijano mieszkańców. Wszystkie przekręty kamuflowano pod hasłem ,,ROZWÓJ MOSINY,,. Nie tylko wójt Dopiewa miał takie zamiłowania do łamania prawa. Możemy mieć nadzieje, że wkrótce ta sytuacja ulegnie poprawie, a winni należycie ukarani.

  5. Odbieram to bardzo podobnie. Nie macie, bo władze uznały że nie chcecie. Pan Burmistrz myli skutki z przyczynami. Mosińska wersja to właściwie demo i jak będziecie mieli pełną, to zaginiony Lem na pewno się znajdzie. 🙂
    W Luboniu zaskoczyło mnie na plus,że kwestia własności dróg wygląda całkiem dobrze. Kwestia utwardzenia to już coś innego. W Dopiewie
    nie zaskoczyło mnie, że zaliczali prywatne działki do dróg gminnych, bo znam zamiłowanie byłego wójta do łamania prawa.W pełnej wersji nigdy nie stwierdziłem żadnych przekłamań.Aplikacja bardzo przydatna i strach waszych władz jest trochę irracjonalny. Jeśli nawet ujawnienie czegoś zaboli, to tylko raz, a potem będzie normalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.