Dialog w sprawie ujęcia wody

Skończyła się debata o wodzie. Trwała około 3 godziny. W pierwszej części były wystąpienia panelistów. Jako pierwsi głos zabrali geolodzy, którzy przedstawili unikalne walory ujęcia wody w Krajkowie. Zakończyli przesłaniem:

aby obejrzeć prezentacje kliknij w link:
http://mosina.esesja.pl/zalaczniki/44063/ochrona-ujecia-wody-prof-jan-przybylek-i-prof-jozef-gorski_396565.pdf

Potem paneliści dyskutowali między sobą, a w trzeciej części zabrali głos mieszkańcy i radni.
Całą debatę nagrali: Jan Bylczyński i Tomasz Kaczmarek z Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej:

I część debaty
II część debaty

Zaproszenie Rady Miejskiej przyjęli:

UAM Instytut Geologii
prof. dr hab. Jan Przybyłek,
prof. dr hab. Józef Górski

Aquanet:
Andrzej Kaziród – prokurent
Ireneusz Chomicki – główny geolog
Danuta Kijko – starszy specjalista ds. systemów wodno-kanalizacyjnych

Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie
Grażyna Husak-Górna – zastępca Dyrektora

Miasto Poznań:
Ziemowit Borowczak – Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej
Piotr Szczepanowski – z-ca Dyrektora Kształtowania i Ochrony Środowiska
Przemysław Surdyk – Wydział Kształtowania i Ochrony Środowiska

Komisja Dialogu Obywatelskiego ds. Ochrony Środowiska w Poznaniu
Wiesław Rygielski – przewodniczący
Marek Smolarkiewicz – członek,
Lechosław Lerczyk – członek

W debacie udział wzięli także:
Przemysław Mieloch – Burmistrz Gminy Mosina,
Tomasz Łukowiak – zastępca Burmistrza,
Adam Ejchorst – zastępca Burmistrza

Debatę poprowadził radny Marcin Ługawiak.

W debacie udział wzięli także radni Rady Miejskiej w Mosinie, Jacek Szeszuła – radny Rady Powiatu i mieszkańcy gminy Mosina.



41 Komentarze

  1. Debata miała swój dalszy ciąg i to już jest wartość dodana.Program Lustra ujęciu wody Mosina-Krajkowo był poświęcony, ale obejrzałem tylko kawałek.
    Wydaje się, że wszyscy wiosłowali dobrze i do brzegu, ale jest takie niebezpieczeństwo, że tam może stać Prezydent Jaśkowiak i potraktować kamieniami, co może zmienić kierunek wiosłowania.Zaczął urzędowanie od postraszenia, że może zwężyć drogi dojazdowe do Poznania…
    Profesor Przybyłek dobrze prawił, że prawo powinno być sprawiedliwe.
    Dwa lata na odszkodowania są do podważenia, ale to niekoniecznie musi nastąpić, jeśli będzie konsensus.
    https://poznan.tvp.pl/25257322/lustra

    • Już się przestraszyłem, że znowu spadnie to na mnie.
      Pierwszy raz o nich słyszę. Część uprawnień mają takie jak GDOŚ np.unieważnianie lewych decyzji środowiskowych. Dużo pracy przed nimi, bo w Mosinie za czasów p.Springer wydawano wyłącznie lewe decyzje środowiskowe. Wszystkie bez postanowień o nałożeniu/odstąpieniu obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.

    • “Prawem gminy jest wywoływanie planu, jednak przechodzi on przez wąskie sito kontroli – w tym wojewody. Od wszystkich decyzji przysługuje odwołanie – dodał.”
      Tak stwierdził -uczestnik debaty Ziemowit Borowczak.
      Z tym gęstym sitem kontroli to gruba przesada. Jak im ktoś czegoś na tacy nie poda, to nie zauważą ruskiego czołgu w UW. Mój plan zatrzymał się dopiero na moim sicie. Za poprzedniego Wojewody było gorzej, bo nie zauważali takich kwiatków, jak dochodowe dla niektórych Studium z 2013 roku w Dopiewie, gdzie część terenów nie miała przeznaczenia. Takie zaproszenie do korupcji, bo zwykle te dżokery zamieniały się w zabudowę i to tym gęstszą, im grubszy portfel inwestora.Jak nie miały przeznaczenia w Studium, to plany nie mogły być sprzeczne ze Studium. Od kilkunastu lat ten rzekomo gęsty nadzór pomaga w
      nieprzestrzeganiu art.32 Ustawy o planowaniu.Niech mnie pan Ziemowit nie denerwuje więcej tą bajką o sicie.

      • Karpiu, chyba i STORA będzie miała tez swój znaczny wkład w niszczeniu ujęcia
        wody z tym olbrzymim PYLENIEM, O KTÓRYM NAS NIEŚWIADOMYCH POINFORMOWAŁEŚ. cZEKAMY NA RUCH BURMISTRZA, CZY SCHOWA GŁOWĘ W PIASEK I BĘDZIE UDAWAŁ, ŻE NIC NIE WIE, czy podejmie działania kontrolne.

        • To też, ale ktoś pisał o jakimś zbiorniku na terenie jednego z zakładów, który nie jest szczelny, a raczej bezczelny i podobno po jakiejś awarii
          zamienił się on w szambo.
          Dla mnie bardziej zagadkowe jest jednak z jakiego zakładu bierze się cynk i nikiel na oczyszczalni.
          Wracając do odszkodowań, to zastanawiam się czy Mosina nie przespała podwójnie możliwości ich uzyskania. Przedtem też była strefa, a Prawo wodne z 2001 roku już mówi o odszkodowaniach.

          • Karpiu coś tam niedawno na terenie STORY zakopywano, jakiś duży zbiornik bo były potrzebne dwa dźwigi. Nie bylo za to od strony ul. Gałczyńskiego żółtej tablicy informacyjne o tej inwestycji. Nie wiedzieliśmy kogo pytać, bo jak sie pyta burmistrza to sie wszystkiemu dziwi. Moze coś tam znowu poza nami mieszkancami uruchomili szkodliwego dla środowiska. Na terenie gminy od roku 2002 r. nikt nikogo z mieszkańców nie pyta czy mu sie inwestycja podoba czy nie. Takie zwyczaje wprowadziła pani Springer. Teraz dodatkowy kłopot bo podobno pani kier. Ref. Ochrony Sro. na urlopie macierzyńskim to dopiero będzie używanie dla inwestorów. Wprawdzie była spolegliwa jak Baraniak , no ale zawsze coś tam chyba upilnowała. Az strach pomyśleć co nam za los teraz zgotują inwestorzy z trzema burmistrzami , no bo liczy sie mamona.

            • Mam nadzieję, że zakopali coś, a nie kogoś.Zbiornik jak był lewy to zakopali. Czytałem, że metale ciężkie trafiają do ścieków przy druku fleksograficznym. W raporcie była mowa o podczyszczaniu ścieków przez oczyszczalnie zakładową. Zadam ci Halina pytanie retoryczne, czy takową mają?

              • Karpiu, to jest zadanie dla gminnego Referatu Ochrony Środowiska i burmistrza jako gospodarza terenu. To ONI POWINNI SPRAWDZIĆ CZY STORA MA PODCZYSZCZALNIE ŚCIEKÓW I CZY SA REGULARNIE PRZEPROWADZONE INTERWENCYJNE KONTROLE. JEŻELI NIE TO TYLKO PROKURATOR. Mamy tez wśród radnych komisje ds. ochrony środowiska. Nie wiem czy maja pojecie po co zostali powołani.

                • Tak szczerze mówiąc, to nie wiem czy oni mają obowiązek przedstawicieli UM Mosina wpuścić na teren. To też taki paradoks,że organ wydający decyzje może sobie nakukać.
                  Nie jestem tego jednak pewien.Wydaje mi się jednak, że wygranymi w tej sytuacji są osoby wydające lewe decyzje środowiskowe. Nie sądzę, by ktoś robił z siebie głupka za darmo.Jeszcze raz powtórzę, że nawet w wygranej przez naród
                  mosiński sprawie spalarni opon, nie była podnoszona kwestia braku postanowień Burmistrza Mosiny o nałożeniu obowiązku, lub o odstąpieniu od nałożenia obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.Jakoś żadna komisja ochrony żwirowiska tego nie zauważyła.
                  Jak na razie jedyną karą za wydanie niezgodnej z prawem decyzji środowiskowej w Polsce wydaje się wyjazd na Hawaje, lub dyskomfort ukrycia przed fiskusem dochodu z tego tytułu.Ostrzej to mogę napisać jak mi instytucja kierowana przez jedną panią rozpatrzy mój wniosek w pewnym programie. 🙂 Halina nie wywieszaj prania na dwór-emisja.

                  • Taki przykład z życia wzięty.
                    Wójt gminy Prątki wydawał lewe decyzje środowiskowe, choć niewiele.Żył zagospodarowania przestrzennego i podziałów nieruchomości.Odwiedził go NIK i stwierdził tylko uchybienia, że informował naród po postępowaniach. Tak naprawdę rzadko informował nawet strony,bo NIK to jak dzik nie rozpoznaje obcego środowiska . Kiedy przegrał w wyborach, głównie dzięki głosom ludzi, którzy osiedli w gminie po wcześniejszych wałkach wójta na rzecz ich deweloperów, to pomocną dłoń wyciągnęła doń
                    burmistrz M. która też wydawała lewe decyzje środowiskowe. Taka samopomoc babsko-chłopska.

          • Ile gmin w tym pięknym kraju wywalczyło już przed sądami odszkodowania tytułem uciążliwości, będących wynikiem istniejących stref pośrednich lub bezpośrednich ujęć wody? Z tego co mi wiadomo, obecne prawo przewiduje taką możliwość w odniesieniu do stref bezpośrednich. Czy któraś z gmin w Polsce wywalczyła już takie odszkodowanie? Warto się pokusić o analizę wyroków sądów w tej materii. Może bowiem się okazać, że jeszcze takie nie zapadły mimo złożonych wniosków…
            O ile dobrze pamietam, do 2014 roku chyba żadnej gminie nie udało się wygrać takiej sprawy.

            • Rzeczywiście mogą być problemy interpretacyjne. Widziałem taki wyrok sądu powszechnego, który mówił że właścicielem ujęcia wody podziemnej nie może być spółka wodociągowa, bo wody podziemne należą do Skarbu Państwa. Gdyby jednak przyjąć taką interpretację, to spółka wodociągowa nie mogłaby też wystąpić też o ustanowienie strefy.

              • Do Skarbu Państwa należy woda, ale nie ujęcie. Dlatego też właściciel ujęcia występuje o ustanowiennie strefy.
                Ja jednak pytam o to, czy którakolwiek z gmin wystąpiła do sądu o odszkodowanie, a jeśli tak, to czy wygrała i takie odszkodowanie otrzymała.
                Jeśli nie ma takiej gminy, to warto się zastanowić dlaczego, oraz o czym w takim razie mówili przedstawiciele Wód Polskich.
                Możliwe, że najzwyczajniej w świecie “lali wodę”.
                Jeśli tak, to marnie widzę starania Gminy Mosina w tej materii.

                • Gmina jest właścicielem jak każdy inny. We Wrocławiu ktoś wystąpił i Marszałek Województwa wydał decyzję o odszkodowaniu. Tutaj już robią się jaja, bo sądy administracyjne uznają spółki wodociągowe jako właścicieli ujęć. Tymczasem prawnicy spółki wystąpili do sądu powszechnego. Kontratak okazał się skuteczny.Nazywa się to roszczeniem o ustalenie nieistnienia obowiązku zapłaty odszkodowania Oto wnioski sądu:”W pierwszej kolejności, strona uprawniona kwestionowała obowiązek zapłaty odszkodowania co do zasady. Zgodnie z art. 187 ust. 2 ustawy Prawo wodne, w analizowanym stanie faktycznym, w związku z wyznaczenie strefy ochronnej na podstawie przepisu prawa miejscowego, obowiązanym do wypłaty odszkodowania jest właściciel ujęcia wody. W ocenie Sądu, podane wyżej argumenty strony uprawnionej czynią prawdopodobnym jej twierdzenie, że nie jest ona właścicielem wód, do których odnosi się strefa ochronna obejmująca również teren nieruchomości obowiązanych. Z faktu, że decyzja Marszałka Województwa (…)została podjęta w związku z wejściem w życie rozporządzenia w sprawie ustanowienia strefy ochronnej ujęcia wody powierzchniowej dla miasta W., obejmującej między innymi teren ochrony bezpośredniej ujęcia wody powierzchniowej, nie można wywodzić, że właścicielem wód, a tym samym podmiotem obowiązanym do zapłaty odszkodowania, jest (…)S.A. we W.”
                  https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/155025000000503_I_Co_000435_2013_Uz_2013-09-19_001
                  Tutaj doszedłem do punktu :wiem, że nic nie wiem.
                  Zastanawiam się nawet czy jeśli na mojej działce Strażyński
                  postawił bezprawnie studnię głębinową, która czerpie wodę podziemną, to jestem współwłaścicielem ujęcia, czy nie jestem?Oto jest pytanie.

                    • Postawię też pytanie: dlaczego tylko gmina ma uwzględniać strefę? Czy przy wydawaniu pozwoleń wodno-prawnych mój ulubiony starosta, który wydaje z dużym zacięciem pozwolenia na zrzut ścieków przemysłowych, które w czasie krótszym niż 24 h trafiają do jeziora, nie powinien kierować się strefą? W tym pozwoleniu gdzie dla oczyszczalni w Mosinie dla jednego z 3 metali ciężkich ustalono dopuszczalny poziom na granicy normy obowiązującej w Polsce. Czy organ wydający pozwolenie myślał o ochronie ujęcia Mosina-Krajkowo? Może źle postawiłem pytanie i powinienem je skrócić do czy myślał?Ja już kiedyś ustaliłem, że tam są ludzie bardziej ciężcy w myśleniu niż ciężkie są metale.Przy wydawaniu jednego z pozwoleń dla ZUK-Dopiewo upierali się, że jedna studnia głębinowa leży na 5 działkach rozciągających się na przestrzeni 1-1.5 km.Ja jestem przeciwnego zdania niż organ i uparcie twierdzę, że studnie głębinowe idą w głąb.
                      Dlaczego metale ciężkie w Mosinie akceptuje Aquanet?

                  • Woda jest dobrem wspólnym, dlatego nie płacimy za wodę wydobytą i dostarczoną do naszych kranów, ale za jej wydobycie, uzdatnienie i dostarczenie. Tutaj jest “pies” pogrzebany i dlatego tak trudno to ogarnąć… Gyby zarówno ujęcie jak i woda należały do konkretnej osoby prawnej, wówczas sądy nie miałyby takiej “zagwozdki”.
                    Wracając do zasadniczego problemu, czy ktoś z Was znalazł skuteczną egzekucję odszkodowania związaną z ustanowieniem stref? Jeśli tak, to czy dotyczyło to strefy bezpośredniej, czy pośredniej ochrony ujęcia?

                    • Jacek napisał, że pojęcie właściciela ujęcia powinno być doprecyzowane. Ustawowo to jedna droga.
                      Przychodzi mi na myśl, że w związku z rozbieżnym orzecznictwem sądów administracyjnych i powszechnych,
                      mógłby to zrobić też TK, ale ktoś musi się do niego o to zwrócić. Ktoś może też zainicjować sprawę o uznanie 2 (chyba)letniego okresu na roszczenia za niekonstytucyjne. Kodeks Cywilny mówi o 10 latach. Kiedyś to zrobili mieszkańcy Krzesin, ale nie wiem jaki był tego wynik.
                      https://plus.gloswielkopolski.pl/tk-nadzieja-mieszkancow-krzesin-na-odszkodowania/ar/12233112
                      Ja sobie przypominam jak przez mgłę, jak przed laty Wieści Lubońskie opisywały jak jakiś prawnik wygrał sprawę związaną z Krzesinami, bo poszedł inną drogę niż inni. Zdaje się złożył bardzo prosty pozew oparty
                      na jakimś ogólnie znanym przepisie z KC. To był chyba
                      art.415 kc :”Art. 415. Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.”
                      Mec. Zigi mógłby się wykazać wreszcie czymś innym, jak pozytywne zaopiniowanie powołania I zastępcy, bez odwołania wcześniej powołanego zastępcy.

                    • Sprawy, choć wydają się z pozoru podobne, to jednak mogą się znacznie różnić jeśli chodzi o stanowiska sądów. Odnoszę wrażenie, że łatwiej jest uzyskać osobie fizycznej odszkodowanie od miasta, gminy czy spółki bedących właścicielami ujecia, niż gminie czy miastu uzyskać rekompensatę od właściciela ujęcia za różnorakie ograniczenia wypływające z wprowadzenia stref ochronnych ujęcia. O ile osoby fizyczne mają duże szanse na wywalczenie takich odszkodowań szczególnie wówczas, kiedy usieli zlikwidować działalność gospodarczą, o tyle trudniej będzie gminom uzyskać takie odszkodowania (rekompensaty). Już widzę, jak zaciekle Wody Polskie będą broniły interesów właścicieli ujęć przed roszczeniami gmin… O takie wygrane sprawy pytałem twierdząc, że do 2014 roku w Polsce chyba żadna gmina nie uzyskała przed sądem takich rekompensat. Powód? Nieprzygotowane prawo. Myślę, że panią Grażynę Husak-Górną z PGW Wody Polskie poniosła nieco wyobraźnia.

            • Nieprzygotowane lub celowo tak przygotowane. Faktem jest, że ubiegający się o odszkodowania mają pod górę.Coś mi się kołacze, że nowe Prawo wodne trochę wymusza tworzenie stref. Zobaczymy jak w przypadku nowych będzie to wyglądało. Jednak grzechem było, że gmina nie próbowała nawet przetrzeć szlaku jeśli chodzi o swoje działki.Kwestia utraty potencjalnych dochodów to już wymaga silnego lobbingu i musi być rozwiązana kompleksowo.Taka delikatna sugestia, że moim zdaniem Wojewoda ostatnio urósł jeśli chodzi o możliwości, bo zaczyna rozdawać karty w regionie.Delikatnie, bo Jaśkowiak się obrazi.Strefa ochrony bezpośredniej=las+ godne odszkodowania dla właścicieli, to niezła koncepcja.

    • Pani Przewodnicząca, debata niw wniosła nic nowego. Zostało powiedziane to co już wiemy. Poznaniacy odebrali ten artykuł jako informację o zagrożeniu ujęcia ze strony Gminy Mosina i tym są zaniepokojeni.
      Trzeba wywołać wojnę z Poznaniem wystosowując na początek list otwarty do Prezydenta Miasta Poznania i Rady Miasta Poznania a także ich odpowiedników w gminach które są zaopatrywane w wodę z ujęcia w Krajkowie. W liście należałoby zaapelować o wypracowanie systemu rekompensaty dla Gminy Mosina za wszelkie uciążliwości, utrudnienia i straty powodowane lokalizacją ujęcia.Nie chcecie się włączyć ryzykujecie coraz gorszą jakością wody. Poza listem otwartym który uzmysłowi mieszkańcom metropolii problem ochrony ujęcia wody, należałoby zabiegać o debatę telewizyjną a także radiową.Dobrze też byłoby stworzyć sojusz z ekologami a także zaktywizować radnych powiatowych i radnych wojewódzkich. Z posłami bym się póki co wstrzymał chyba że sami się zgłoszą i zadeklarują wsparcie. Chodzi o to aby nie być kojarzonym z konkretnym ugrupowaniem bo za chwilę to wszystko może się zmienić.Przyszła pora aby temat wody zaktywizował jak najszersze masy. Jeżeli skończymy na debacie i artykule w Głosie Wlkp to nic się nie zmieni.Plac Wolności w Poznaniu jest wystarczająco duży dla zorganizowania demonstracji w obronie wody pitnej dla Poznania i całej Metropolii. To tylko niektóre pomysły prosto z brzegu. Wiem że internauci mają lepsze i napewno się nimi pochwalą. Kto powinien się ta sprawą zająć ? Właściwa Komisja Rady Miejskiej pod kierownictwem pierwszego ekologa w Gminie Waldemara Wiązka. Wszystkie inne tematy obrad tej Komisji powinny zejść na plan dalszy.

      • Tak cofnąłem się trochę wstecz i muszę napisać,że za pani Springer władze Mosiny zrobiły absolutnie wszystko, by sprowokować Aquanet do działań, które zaskutkowały Rozporządzeniem RZGW z 2012 roku. To pole golfowe w Studium, te Dudki i Kostki, lewe decyzje środowiskowe dla innych firm z Mosiny.Tak szczegółowe zapisy w Studium szyte pod konkretne osoby świadczą, że korupcja miała się dobrze.W tym kontekście kadencji Burmistrza Rysia nie
        można uznać za straconą, bo jednak to zahamował.Tak na marginesie-rezydencja Świtalskiego się ostatecznie sprzedała? To też było na wuzetkę?
        Wuzetki to były chyba w kadencji 2010-2014 ulubione ciastka w Mosinie.

      • Brawo Cenzorze, sypnąłeś pomysłami jak z rękawa. Debata nie wniosła nic nowego dla Ciebie, który jesteś, jak widzę, ekspertem w sprawach wody. Nie zapominaj jednak, że są osoby słabiej niż Ty zorientowane w temacie, np. nowi radni, którzy dostrzegli aspekty, z których nie zdawali sobie sprawy.
        Nie przyjechał Prezydent Poznania z workiem pieniędzy, ale chyba nikt rozsądny na to nie liczył. Ale była zastępca dyrektora PGW Wody Polskie, która uświadomiła nam, że wiele spraw przeoczyliśmy, ale są jeszcze pewne szanse, wskazała, że niewłaściwie interpretujemy prawo. W rozmowie po zakończeniu debaty wyraziła opinię, że Gmina Mosina po wejściu w życie Rozporządzenia Dyrektora RZGW w 2012 r. powinna przejrzeć dokumenty planistyczne i wprowadzić korekty. Dotyczy to chociażby Studium z 2010 roku. W tym jest problem, że w planie odwołujemy się do ustaleń Studium, które w obszarze Strefy Pośredniej zakłada zmianę przeznaczenia gruntów z rolnych na mieszkaniowe, a to w Rozporządzeniu jest zabronione (paragraf 2 pkt. 30)
        http://mosina.esesja.pl/zalaczniki/36532/rozporzadzenie-dyrektora-rzgw-w-poznaniu-1_397427.pdf
        Masz rację, że Mosina powinna utrzymać zainteresowanie tematem, ale łatwiej walczyć o interesy gminy, jeżeli z byle powodu nie wystawia się jej dobrego imienia na szwank. Jestem zbulwersowana wyrokiem NSA z 16.02.2012 r. podlinkowanym przez @karpia – http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/B73B7B2A76 właściwie nie wyrokiem, a sprawą odmowy udostępnienia przez Burmistrza Gminy Mosina w trybie dostępu do informacji publicznej informacji dotyczącej prowadzonych w ciągu ostatnich 3 latach postępowań w sprawach lokalizacji inwestycji na terenie strefy ochronnej ujęcia wody. Tak zachowuje się tylko ktoś, kto ma coś do ukrycia.
        A zachowanie prawników? Jak można bronić skutecznie interesów gminy, jak się trzyma dziesięć srok za ogon?
        Dzięki nagrywaniu sesji i co za tym idzie możliwości ich późniejszego oglądania ze zdziwieniem dostrzegłam w innej gminie na sesji naszego urzędowego prawnika zatrudnionego na etacie.

        • Pani przewodnicząca- nie chce by mnie Pani traktowała jako zarozumialca. Sprawami wody jako mieszkaniec tej Gminy się interesuję i to co przeczytałem i usłyszałem w przeszłości pokrywało się w zasadzie z tym o czym była mowa na debacie. Stąd moje przeświadczenie ( może i naiwne) ,że debata nic nowego nie wniosła.Tak czy inaczej temat został odświeżony i tego względu debata zasługuje na plus. Co do pozostałych poruszonych przez Panią kwestii to jestem poruszony i ze względu na późną godzinę nie będę tego komentował. To jest po prostu draństwo. Moja władza bardziej dba o interes innych aniżeli o swój.Taka władza nie ma legitymacji do zarządzania.

        • Ja bym taki krytyczny dla debaty nie był. Wielu rzeczy się z niej dowiedziałem. To nagłośnienie tematu i może,choć nie musi być pierwszym krokiem do innych działań. Z tą korektą dokumentów planistycznych teraz
          to delikatna sprawa,bo może chyba otworzyć drogę do odszkodowań od gminy.Aquanet skarżył wasze Studium, ale bez sukcesu.Moim zdaniem ich prawnicy też popełnili błąd, bo zbytnio skupili się na polu golfowym.
          Co do prawników, to kiedyś kancelaria Sowisło miała podpisane umowy z Dopiewem,Rokietnicą, Mosiną i Starostwem Powiatowym.Ja spotkałem się w Dopiewie z tym, że w jednej sprawie twierdzili, że jest informacja publiczna, a jak o nią wystąpiłem, to udowadniali że nie jest.
          Przekonał ich dopiero wyrok NSA, ale przed nim wyciągnęli z Dopiewa sporo kasy. Widziałem kiedyś ich umowę z gminą i z tego co pamiętam była wieloskładnikowa. Za gotowość, za robotę, za sukces itp.
          Ciekawe ile wyciągnęli z Mosiny za ściganie Kasprowicza. 🙂
          Czy czasem ten wasz orzeł Sigismundo z nimi kiedyś nie współpracował?

          • Bilokujący mecenas robił kiedyś w Mosinie,Śremie i Brodnicy.
            W takiej sytuacji 10 lat na zapoznanie się z ustawą okazało się za mało. Mogło go zabraknąć kiedy Burmistrz Mieloch powoływał p. Łukowiaka w miejsce nieodwołanego p.Ejchorsta,lub mógł opuścić lekturę art.26 a Ustawy o samorządzie gminnym. Jaki to ma związek z wodą?Mecenasi reprezentujący urząd często na sesjach leją wodę i wciskają radnym kit. W zasadzie to 2 ich główne zajęcia. Dobrym ruchem było to, że RM Mosina korzysta z usług innego mecenasa.

            • Trochę odejdę od tematu, ale nieco dziwnym zwyczajem wydaje mi się publikowanie tych samych zarządzeń, raz z podpisem, a innym razem bez. To zarządzenie w sprawie konsultacji społecznych rybie oko widziało już w lutym bez podpisu, a teraz widzi je opublikowane ponownie z podpisem zastępcy Ejchorsta. Łaj, spytam w języku lengłidż?

            • Zdaje się,że w przypadku mpzp dla Krajkowa jest to pierwszy plan, więc ten przepis nie ma zastosowania.
              Jednak i tak nie zazdroszczę Burmistrzowi i Radzie podejmowania decyzji w sprawie tego mpzp.
              Gdyby zostawiono rolnictwo-będą skarżyć właściciele gruntów, wskazując na sprzeczność ze Studium.
              Jeśli będzie mieszkaniówka, może to zaskarżyć Aquanet, Poznań itp.,powołując się na Rozporządzenie z 2012 roku.
              Jakby nie patrzeć, tak z przodu i z tyłu widać d… .
              Klincz.

        • Pani Przewodnicząca, czy może nam Pani bardziej przybliżyć o jakie inwestycje chodzi zagrażające ujęciu wody. Czy chodzi może o wydanie ekspresowej decyzji dla ROHRA o budowie stacji obsługi dla Tirów.???

  2. Odsłuchanie całego nagrania z debaty to duży wysiłek. Dość trafny wybór fragmentów debaty zawarty jest w trwającym 4,10 min. materiale radiowym https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/ujeciu-wody-pod-mosina-grozi-katastrofa.
    Dla zainteresowanych wystąpieniem profesorów Jana Przybyłka i Józefa Górskiego podaję link do prezentacji (w PDF)
    http://mosina.esesja.pl/zalaczniki/44063/ochrona-ujecia-wody-prof-jan-przybylek-i-prof-jozef-gorski_396565.pdf

    • Kłopoty techniczne to ostatnio norma.
      Jeśli chodzi o strefę ochrony bezpośredniej to zalesienie o którym mówiła pani Przewodnicząca wydaje się dobrym i jedynie skutecznym sposobem. Narażę się rolnikom, ale rolnictwo może zdegradować w dłuższej perspektywie wody podziemne bardziej niż zabudowa mieszkaniowa z kanalizacją.
      Dzisiaj rolnicy nawożą szczodrze i tylko od czasu przesiąkliwości zależy kiedy to badziewie się przesączy. Jednocześnie rolnicy nie mogą być poszkodowani i trzeba brać pod uwagę, że przy wykupie gruntów odbiera im się możliwość zarobkowania. Na pewno nie pójdą na wykup po cenie gruntów rolnych.Wyobrażam sobie, że musiałaby być to jakaś cena pośrednia między działkami pod zabudowę
      i rolnymi np.cena gruntów pod drogi. Część kosztów na Aquanet i większą część
      na bogatą instytucję Lasy Państwowe. Kiedyś szerokim strumieniem pieniądze od państwa szły do rodziny Kulczyków i nic się nie stanie jeśli obecnie pójdą do rolników z Krajkowa.
      Tego wszystkiego nie da się zrobić bez udziału polityków z partii, która obecnie rządzi i nieważne czy to się komuś podoba czy nie. To jednak wymaga jednak dużej dyplomacji, bo jak Jaśkowiakowe się dowiedzą, że Mosina rozmawia z PIS to się zbieszą.Politycy są jak dzieci i trzeba z nimi ostrożnie.

      • Wiem po swoim przypadku, że nie jest łatwo zmusić właścicieli gruntów
        do ponoszenia kosztów strefy ujęcia. Wełniane głowy w Prątkach myślały że mogą mieć strefę bez ustanowienia strefy i uchwaliły mi już drugi plan z zakazem zabudowy. To można podciągnąć pod władztwo planistyczne gminy. Dołożyli jednak parę dróg wewnętrznych i nakaz otoczenia pola zielenią izolacyjną.
        Na deser stanowisko archeologiczne, gdzie koszty badań powinna ponieść gmina, gdy 10 lat temu tam kopała na podstawie sfałszowanych papierów.
        To już przystoi tylko baranom.W celu lepszej ochrony strefy wrzucili w plan
        jeszcze jakiś zakład przemysłowy, bo działka kolesia. Jest oczywiste, że gdy właściciel nieruchomości spotka się z chamstwem, to będzie walczył do końca. Swojego lub gminy czy spółki wodociągowej.

  3. Pani Husak-Górna z Wód Polskich potwierdziła moje przypuszczenia, że Mosina przespała okres po 2012 roku, kiedy mogła się ubiegać o odszkodowania.
    Nie mam co prawda wiedzy na ten temat, ale to był chyba okres kiedy na liście priorytetów były wuzetki dla p.Pyzy i lipne decyzje środowiskowe.
    Teraz można apelować i prosić. Postulaty Burmistrza były słuszne, ale wymagają zmian na poziomie ustawy, a ta była niedawno nowelizowana.Apele do Jaśkowiaka są skuteczne jeśli apelującymi jest jego twardy elektorat, czyli geje i lesbijki.
    Radny Waldemar ma na sesjach mądre wystąpienia, ale co drugie. Tutaj mądrze zaczął, a skończył mądrze inaczej. Gdyby wyciąć część żwirową, to było to jedno z lepszych wystąpień. Na pewno żwirownie nie są panaceum na światowe problemy z wodą pitną.

    • Wszyscy niby się troszczą o ujęcie, a tylko w oczyszczalni w Mosinie jest dopuszczalna jednocześnie obecność takich metali ciężkich w ściekach jak cynk,nikiel i ołów. Czy więc chodzi o szczególną ochronę ujęcia, czy też o dopuszczanie gdzie indziej nie występujących zanieczyszczeń ? O takie pozwolenie wodno-prawne to musiał chyba wystąpić sam Aquanet.Jak im zależy na zanieczyszczaniu, to niech nie zawracają głowy ochroną. Można się pogubić.
      https://www.aquanet.pl/oczyszczanie-sciekow,26

  4. przed chwilą zakończyłem przesłuchanie nagrania ( marnej jakości szczególnie w warstwie dźwiękowej). Kolejna dyskusja i nadal stoimy w miejscu. Potrzebne są bardzo konkretne zabiegi aby prezydent Jaśkowiak zamiast wykładać religię zajął się problemem wody.Sprawa musi być nagłośniona za pośrednictwem wielu mediów. Trzeba poznaniakom uświadomić,że jak zabraknie wody to ich to w pierwszej kolejności dotknie.Sprawa jest trudna ale debatą w Mosińskim Domu Kultury jej nie rozwiążemy. Jak zwykle jestem pod wrażeniem krasomówczego wystąpienia Waldemara Wiązka który przy okazji i swoją sprawę pobłogosławił. Na ten temat napewno wypowie się karp@.

    Dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.