Bardzo przykra sprawa…

  • 7 grudniu 2015 r. Małgorzata Rajkowska złożyła do Burmistrza Gminy wniosek o ustalenie warunków  zabudowy.
  • Po  11 miesiącach oczekiwania na decyzję (powinna być wydana w terminie 1-2 miesiąca) mieszkanka Czapur złożyła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego zażalenie na przewlekłe prowadzenie postępowania.
  • Samorządowe Kolegium postanowiło:

  • Po 15 miesiącach od złożenia wniosku Burmistrz wydał decyzję o odmowie ustalenia warunków zabudowy.
  • Małgorzata Rajkowska odwołała się od tej decyzji do SKO za pośrednictwem Burmistrza. Do organu II instancji Burmistrz przesłał akta sprawy i poinformował ją o tym fakcie. W piśmie podano, że przekazano 52 karty.
  • Akta sprawy liczyły ponad 170 kart, więc zainteresowana zwróciła się  do Burmistrza na piśmie z prośbą o wyjaśnienie tej rozbieżności. Nie otrzymała jednak odpowiedzi. Po miesiącu ponowiła prośbę, ale odpowiedź nie nadeszła.
  • Napisała więc skargę na Burmistrza do Rady Miejskiej w Mosinie.
  • Komisja Rewizyjna uznała tę skargę za zasadną.
  • W czasie ostatniej sesji Rada Miejska nie podzieliła zdania Komisji Rewizyjnej (wynik głosowania).
    Duży wpływ na głosowanie radnych miała opinia mecenasa, że Rada nie ma prawa zajmować się tą skargą, ponieważ ma ona związek z postępowaniem administracyjnym i trzeba ją przesłać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego lub Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
    W dyskusji radni usłyszeli od zastępcy burmistrza Przemysława Mielocha, że burmistrz nie mógł odpowiedzieć na pytania o ilość przesłanych kart, gdyż wysłał akta do SKO. Zwrócił się więc do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, by ten ustalił, ile kart zostało przesłanych.

Biurokratyczne podejście do mieszkańca, przewlekłe załatwianie spraw, nieudzielanie odpowiedzi na pisma,  przesłanie akt bez pozostawienia kopii lub przynajmniej wykazu w urzędzie – to wszystko mnie bulwersuje i zwyczajnie martwi.

Dziwi mnie to, że tak pracuje Referat Planowania Przestrzennego i że zastępca burmistrza, któremu ten referat podlega robi wszystko, by radni uznali skargę za bezzasadną, zamiast swoje wysiłki skierować na podniesienie poziom obsługi mieszkańców i skrócenie czasu oczekiwania na ważne dla nich decyzje.

Ubolewam, że większość radnych nie widzi w tej sytuacji niczego niepokojącego i akceptuje takie działania urzędu.

Ta sprawa jest dla mnie przykra, bo historia zatoczyła koło w kilku aspektach:

  1. Taki sam mechanizm działania władzy – mam większość w radzie = mam rację i nie mam zamiaru słuchać krytycznych uwag (skarga jest zwróceniem uwagi na problem).
  2. Burmistrz płaci, burmistrz wymaga –  zawsze można liczyć na opinię prawnika, która odpowiada mocodawcy. W poprzedniej kadencji większość skarg była przekazywana innym organom do rozpatrzenia. (TUTAJ)
  3. Radni w sytuacji stresowej nie rozróżniają kolorów, bywa że na białe mówią czarne lub szare – doświadczyłam podobnej sytuacji pod koniec poprzedniej kadencji, kiedy to Komisja Rewizyjna uznała mają skargę za zasadną, a na sesji pod czujnym okiem burmistrza radni zagłosowali inaczej.Fragm. protokołu Komisji Rewizyjnej, która

Fragm. pisma  do pełnomocnika p. Rajkowskiej z 26.06.2017, wysłanego 29.06.2017 i odebranego 3.07.2017 r.

15 komentarzy do “Bardzo przykra sprawa…

  • 04/07/2017 o 23:37
    Permalink

    Dzisiaj M. Rajkowska otrzymała pismo Burmistrza, w którym informuje ją, że w piśmie z dnia 6 kwietnia 2017 r. organ błędnie wskazał, że akta sprawy liczą 52 strony zamiast 278 stron. Burmistrz stwierdza, że przekazał kompletne akta sprawy, które liczyły 278 stron.
    Gdyby taką odpowiedź na swoje pismo otrzymała p. Rajkowska we właściwym czasie, nie byłoby skargi i dyskusji nad nią na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej, a następnie godzinnej dyskusji na sesji. Mecenas nie musiałby pisać opinii, radni nie musieliby głosować, a ja nie musiałabym poruszać tej sprawy w tym miejscu.
    Mam nadzieję, że ta sytuacja skłoni wszystkich do refleksji.

    Odpowiedz
    • 05/07/2017 o 09:52
      Permalink

      Mnie już skłoniła. Myślę sobie czy przed następną wizytą w urzędzie (nie Mosina),
      nie obrobic jakiegoś tira. Poważanie i siła przebicia w różnych urzędach wtedy znacznie wzrasta.

      Odpowiedz
  • 04/07/2017 o 13:32
    Permalink

    Tak patrząc z zewnątrz,jako niekwestionowany autorytet i niedościgły wzór jeśli chodzi o wuzetki w Mosinie, postrzegam pana Pyzę. Ten mógłby się odwdzięczyc za gościnnośc i podzielic z mieszkańcami wiedzą o tym jak się załatwia warunki zabudowy.

    Odpowiedz
    • 06/07/2017 o 16:41
      Permalink

      Czy ktoś zna przypadek, że deweloper odwoływał się do SKO?

      Odpowiedz
      • 07/07/2017 o 09:36
        Permalink

        Chyba jak tir z papierosami nie nadjechał, bo pomylił drogę. 🙂

        Odpowiedz
  • 04/07/2017 o 10:09
    Permalink

    Gdyby Burmistrz nie dostał przez 11 miesięcy uposażenia, to jego skarga została by rozpatrzona pozytywnie. To niestety standard w samorządach. Skarga na władcę jest traktowana jak zamach na niepodległośc. Radni typu “skąd się tu wziąłem” traktują to jak głosowanie “kto jest za Burmistrzem”. Tuż po wyborach zapominają,że nie zostali wybrani głosami wójta czy burmistrza. Każdą skargę należy ropzpatrywac jako potencjalną krzywdę wyrządzoną przez władzę obywatelowi. Obywatel nie musi miec racji, ale dlaczego rację ma zawsze pozostająca w bezczynności władza? Myślę, że p. Pyza podzieli mój pogląd, że w referatach planowania(bez względu na gminę) wolą rozmawiac z hurtownikami, a nie z detalistami. Nawet tam gdzie nie biorą. Tam gdzie biorą walną kłodę pod nóżkę, po 10 latach walki ktoś się podda, a deweloper za grosze odkupi i jest fajnie. Skarga na wójta to tak jakby się poskarżyc sądowi na Prezesa Sądu.
    Ja osobiście wolę się odwdzięczyc na zakaz zabudowy w mpzp(nie Mosina), poprzez
    uwalenie planu i kilku innych. Uważam, że mafia zrozumie przekaz, tylko kiedy poczuje to w finansach. Tyle, że to zadania rządu i nadzoru. SKO to przedłużenie ręki mafii.

    Odpowiedz
    • 04/07/2017 o 11:31
      Permalink

      “Dlaczego rację ma zawsze pozostająca w bezczynności władza?”
      Odpowiedź jest prosta: Mosina nie jest wyjątkiem. Dla większości ludzi w Polsce ważny jest interes, a nie zasady. Jeśli przyznanie racji mieszkańcowi miałoby lub nawet tylko mogłoby skutkować pogorszeniem relacji radnego z burmistrzem, to radny na wszelki wypadek zrobi wszystko, żeby tak się nie stało. Radny skurczy się w sobie, ale zagłosuje tak, żeby burmistrz był zadowolony. Mieszkaniec siedzi w domu, a burmistrz na sali.
      Cieszę się, że nie jestem już radnym i nie muszę na to wszystko patrzeć, bo widzę, że burmistrz się zmienił, radni w większości nowi, ale postawy te same.
      Mieszkańcu drogi, jeśli cenisz swoje zdrowie, to daj sobie spokój, nie buntuj się, bądź grzeczny, bo urzędnik to twój PAN. Na radnych nie licz, bo to działa tak jak na załączonym obrazku. Burmistrz przesłał 52 dokumenty, a nie 170. I co z tego? Tak dobrze, że w ogóle przesłał. Nie zadawaj głupich pytań – dlaczego tyle. Urzędnik nie musi Ci jak widać odpowiedzieć. Skarg nie pisz, bo po co. Więc drogi mieszkańcu siedź sobie spokojnie w domu i nie zawracaj głowy.
      A pani, pani Małgosiu się dziwię, że pani się jeszcze nie nauczyła, że nic się nie da zrobić. Nie zawróci pani Wisły kijem. Niech się Pani nie szarpie i nie traci swojego czasu. Szkoda zdrowia.

      Odpowiedz
      • 04/07/2017 o 12:13
        Permalink

        Bo tak. To trochę tak jak skarga na Burmistrza,skierowana do Burmistrza.
        Zawsze jest niezasadna. Potrzebne są zmiany ustawowe i konkretny nadzór.
        Ja wziąłem pod uwagę porażkę z mafią i staram się tylko jej odwździęczyc pięknym za nadobne. Za jeden plan skierowany przeciwko mnie muszą pęknąc co najmniej 3. Wtedy mafia się zastanowi, czy nie popełniła błędu na etapie typowania ofiary. Staram się wykazac, że nie jestem dobrym kandydatem na ofiarę. Muszę się zastrzec,że nie chodzi o Mosinę, bo art.212 kk i kancelaria Zwisło nie śpi-niebawem jej dokopię w WSA, a jeśli jej znajomości w WSA nie pozwolą, to w NSA.

        Odpowiedz
  • 04/07/2017 o 09:12
    Permalink

    Jest po staremu – taki wniosek się nasuwa po przeczytaniu tej opowieści. Miały być zmiany na lepsze, a wyszło jak zawsze – stara bida. Kpina z mieszkańca. Urzędnikowi włos z głowy nie spadnie, a mieszkaniec musi czekać miesiącami na załatwienie sprawy. Burmistrz chyba zapomniał, że jest wybrany przez mieszkańców a nie przez urzędników.

    Odpowiedz
  • 03/07/2017 o 21:38
    Permalink

    Jak to możliwe, że urząd przesłał niekompletną dokumentację? Też bym się zdenerwowała na miejscu M. Rajkowskiej. Decyzja odmowna po takim długim czasie! Jak był powód, to trzeba było wydać decyzję w 2 miesiące. Widocznie tak długo urząd szukał pretekstu, żeby nie dać. Jaka była przyczyna odmowy?

    Odpowiedz
    • 13/07/2017 o 09:11
      Permalink

      Zostały przekazane kompletne akta sprawy, z wpisana błędna liczba kart na piśmie przekazującym -proszę czytać z zrozumieniem. Pani Małgorzato chce Pani sprzedawać działki w polu, to proszę się nie dziwić ze Burmistrz za to odpowiedzialności niechce brać. Załatwia Pani swoje interesy prywatne jako radna. Nie wstyd ? Dlaczego nie piszą Państwo całej prawdy ?

      Odpowiedz
      • 13/07/2017 o 10:36
        Permalink

        Iza wpisała swój komentarz 3 lipca, a informacja o tym, że Urząd przekazał kompletną dokumentację dotarła później. Poinformowałam o tym 04/07/2017 O GODZ. 23:37. Nie ma znaczenia w tej sprawie fakt, że pani Rajkowska jest radną, nikt nie oczekuje, że by radny był traktowany lepiej niż pozostali mieszkańcy, ale też niedopuszczalne jest żeby był traktowany gorzej. Pisząc o tej sprawie ani razu nie napisałam, że sprawa dotyczy radnej. Sprawa przewlekłego wydawania decyzji o warunkach zabudowy dotyczy również innych mieszkańców. Pani Rajkowska otrzymała informację nieprawdziwą o 52 przekazanych kartach. Ktoś nie sprawdził, pomylił się i wywołał tym niepotrzebne zamieszanie. Została napisana skarga na burmistrza. Odpowiedź, którą po ponad 2 miesiącach otrzymała zainteresowana nie zawierała słów, które powinny w tej sytuacji paść, np. Za podanie błędnej informacji przepraszamy.
        Urzędnik robi błąd, jest skarga na burmistrza, zajmuje się tym wiele osób, a winny tego zamieszania nie ma poczucia, że jest coś nie tak.
        Jak to się nazywa? AROGANCJA WŁADZY!
        Apeluję w tym miejscu do Burmistrza i Urzędników o terminowe załatwianie spraw naszych mieszkańców, o udzielanie odpowiedzi na pisma w terminie, o rzetelne informowanie radnych i mieszkańców, czyli o rozwiązywanie problemów, a nie ich tworzenie.

        Odpowiedz
        • 13/07/2017 o 10:56
          Permalink

          Proponuję rozwiązanie kompromisowe. Doszło do przewlekłości postępowań.
          Pan Burmistrz skubnie 2 wuzetki p.Pyzie i ten się nawet nie zorientuje.
          Przydzieli je 2 paniom.Bilans będzie się zgadzał.
          Chyba, że w/w pan się zorientuje, to pozostaje modlitwa.

          Odpowiedz
      • 13/07/2017 o 11:11
        Permalink

        “Chce Pani sprzedawać działki w polu, to proszę się nie dziwić ze Burmistrz za to odpowiedzialności niechce brać”. Nie wiem, gdzie jest działka p. Rajkowskiej, ale sam fakt, że działka jest w polu nie powoduje, że tam się nie dostaje WZ, jeżeli spełnia się warunki. Przecież w polu zbudowano całe wielkie osiedle na szambach w Czapurach.

        Odpowiedz
  • 03/07/2017 o 11:31
    Permalink

    No nieźle! Jak radni mają pod górkę, to taki szarak jak ja nie ma po co wchodzić do urzędu. Dobrze, że nie planuję budowy domu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.