30 902 zameldowanych + x bez meldunku

Najwięcej osób zameldowanych przybyło na terenie wsi Czapury. Niewiele w porównaniu do lat poprzednich jest w Krośnie i Daszewicach. Są miejscowości, które rozwijają się bardzo wolno, są i takie, w których odnotowano spadek liczby mieszkańców.

Najwięcej osób mieszka na Osiedlu nr 4 “Za Barwą”. Nieco mniej na Osiedlu nr 3 “Strzelnica” oraz w sołectwach Krosno i Czapury. Najmniej, bo zaledwie 82 osoby w sołectwie Baranówko.

W 2000 r. największymi wsiami w gminie Mosina były Pecna i Rogalinek. Ich rozwój jednak zwolnił tempo, natomiast dynamicznie zaczęły się rozwijać najpierw Krosno, potem Czapury i Daszewice.

Dane dotyczące ilości mieszkańców poszczególnych ulic znajdują się TUTAJ

9 Komentarze

  1. Patrzę na ostania stronę styczniowego numeru Informatora Mosińskiego i zadaje sobie pytanie : czy Mosina jest już państwem kościelnym ? Żeby nie było wątpliwości: jestem wierzącym i praktykującym katolikiem a jednocześnie – ze względu na dobro obu stron – wyznawcą rozdziału sacrum od profanum.Jesteś osoba publiczną masz obowiązek występować w wydarzeniach o randze publicznej w tej roli. Jesteś na mszy masz prawo – niezależnie od pełnionej funkcji w życiu publicznym – występować w możliwej do zaakceptowania przez liturgie roli.

  2. Jestem mieszkańcem Borkowic i od kilku lat obserwuję jak przybywa nowych mieszkańców. Nowe domostwa powstają tam gdzie jeszcze wcześniej rosło żyto czy kukurydza. Podziwiam ludzi którzy chcą się tu osiedlić za to, że mimo braku podstawowej infrastruktury jaką jest chociażby wodociąg, budują swoje domy. Chciałoby się by na wzór niemiecki zadbano o podstawową infrastrukturę tj. wodociągi, oświetlenie, utwardzenie dróg zanim jeszcze powstaną domy. Wiem, że obecnie jest to trudne do realizacji ze względu na brak funduszy, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości może tak właśnie będą wyglądać tereny pod zabudowę.
    P.S. W wykresie przedstawiającym liczbę sołectw błędny jest rok 2017 zamiast 2016

    • Jeśli ktoś kupuje działkę na terenie nieuzbrojonym, tam, gdzie jeszcze niedawno rosło zboże płaci za nią mniej niż na terenie zurbanizowanym. Dokonuje wyboru – stawia na prawdziwą wieś i sielskie widoki. Kiedy tylko zamieszka, dochodzi do wniosku, że sam widok to za mało i stawia żądania, by na wsi było tak jak w mieście. Chce i to w krótkim czasie tego, co jest na terenie zurbanizowanym. Domaga się, by kierować środki gminne czyli nasze wspólne, by ucywilizować jego otoczenie. Z jakiej racji? To jest dziecinne myślenie. Skoro buduję się pod lasem, dokonuję wyboru pewnego stylu życia. Muszę się liczyć z tym, że dziki zryją mi ogród. Nie mogę oczekiwać, że wybije się w okolicy wszystkie zwierzęta dzikie, żeby mi zapewnić warunki miejskie. Jak buduję się w polu, muszę się liczyć, że doprowadzenie wody, odbiór ścieków będzie problemem. Nie mogę oczekiwać, że za mój wybór zapłacą inni.

      • Zgadzam się w pełni z Panem powyżej. Taki jest koszt osiedlania się na wsi. Mnie bardzo boli jako starego mieszkańca, że nowo przybyli mają roszczenia budowy w szczerym polu pełnej infrastruktury. Coś za coś. Albo spokój z konsekwencją braku mediów i dziurawa błotnistą drogą, albo full serwis.. i działka za 200-400 zł za metr kwadratowy. Akurat Borkowice w naszej części gminy zawsze były uważane za koniec świata (co nie zmienia faktu, że tak ma być zawsze) i nagle kosztem reszty społeczeństwa maja być tu lokowane jakieś duże pieniądze. Coś czuję tu interes jednego radnego i jego rodziny.. hi hi hi

          • Teraz podobno walczy o to, żeby zaopatrzyć Borkowice w wodę… oczywiście to jest ogólnik łatwochwytliwy dla wyborców. Tymczasem chodzi o pewną konkretna cześć Borkowic, gdzie kilkadziesiąt działek budowlanych należy do S… gdzieś widziałem na BIP jego intensywne zapytania i ponaglenia w stronę Burmistrza. Udało mu się nawet Łukaszka oszukać i zwieść, bo ten w swojej telewizji materiał zrobił jak Borkowicom brakuje wody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.