Żwirownia w Krosinku

21 września 2017 r. zwróciłam się z wnioskiem o udostępnienie informacji dot. działki w Krosinku, na której powstaje żwirownia. Była to moja reakcja na zainteresowanie mieszkańców.
Poprosiłam o decyzje o warunkach zabudowy i decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji.
Otrzymałam WZ dla budynku mieszkalnego i odpowiedź, że Burmistrz Gminy Mosina nie wydał decyzji środowiskowej.
Potem się okazało, że Starosta w kwietniu 2010 r. wydał koncesję i że jego zdaniem wszystko jest zgodnie z prawem.

W Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Mosina z 2010 r. działka jest terenem rolniczym z możliwością zabudowy wielofunkcyjnej przy drodze wojewódzkiej 431.
Działka znajduje się w otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego i na terenie Natura 2000. Przebiega przez nią łącznik ekologiczny.

Fragment Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Mosina z 25 lutego 2010 r.

Działka graniczy  z rzeką Samicą Stęszewską.

Żwirownia powstanie 6 metrów od rzeki.

Nie znam treści Postanowienia Burmistrza Gminy Mosina w sprawie zaopiniowania projektu koncesji na wydobywanie żwiru w tym miejscu. Burmistrz znając specyficzne położenie tej działki powinien wszcząć postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia z udziałem społeczeństwa.

Społeczeństwo nie miało wiedzy o zamiarach właściciela i nie miało możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie.

Postanowienie w sprawie innej żwirowni w innej gminie

KOMENTARZE

  1. Staram się na sprawę patrzec chłodno. Wciąż jest za mało informacji, a sporo emocjonalnego pierdu,pierdu.Z programu dowiedziałem się tylko dwóch istotnych rzeczy z ust Wicestarosty Łubińskiego.
    1. Dla przedmiotowej działki wydano pozwolenie na budowę domu.
    2. Nie było pełnej procedury środowiskowej z raportem i udziałem społeczeństwa.
    Dotąd nie ma przekroczenia prawa. Nasuwają się jednak pytania jakie teren ma przeznaczenie w Studium i czy jest mpzp dla tego terenu? Domyślam się, że nie.
    Jak ta działka jest oznaczona w ewidencji gruntów? Jeśli był wałek, to na etapie uzgodnienia przez gminę. Trochę mnie bawi domaganie się raportu 10 lat po postępowaniu środowiskowym. W przypadku 10 razy większej żwirowni Joanka SM znajdującej się również w otulinie WPN nie zainteresowali się tym ekolodzy a WPN zachował się biernie. Tam był raport w pierwszym postępowaniu i dlaczego jedymym jego czytelnikiem był piszący te słowa? Dlaczego nikt w RDOŚ, WPN czy organizacjach ekologicznych nie dostrzegł, że to od początku do końca, to wałek
    i ustawka?Czy ktoś wam zabronił czytac? Czy nie zakołatała przypadkiem jakaś myśl, że jest coś nie halo z tym,że jest najpierw możliwośc składania uwag, a potem raport? Dlaczego nawet autor raportu z tytułem naukowym, stworzonego metodą kopiuj-wklej, nie zadał sobie trudu by go przeczytac i stwierdzic, że w 2 różnych miejscach są przeciwstawne dane? Na koniec najważniejsze pytanie:
    ile hektarów musi miec żwirownia i jaki musi przynosic roczny dochód, by tzw. funkcjonariuszom publicznym opłacało się robic z siebie głupka i nikt nie tarabanił w bębęnek? Jeżeli firma z drugiego końca kraju płaci za grunt milion zł za ha, to chyba to jest dochodowe. Dlaczego niektóre gminy stosują promocję
    podatkową i opodatkowują żwirownie podatkiem rolnym?
    Zdaje się, że na wszystkie moje pytania odpowiedział już trener Wójcik: Kasa misiu,kasa…
    http://dopiewo.nowoczesnagmina.pl/?c=1050
    http://dopiewo.nowoczesnagmina.pl/?c=1184

  2. Nie współpracuję z ruskim wywiadem. O kanapie nie wiedziałem, ale wiem na czym polega selekcja negatywna.
    Co do tego, że mogę wywołac czyjś gniew, to spływa to po mnie jak woda po karpiu. Nie znam terenu, nie znam ludzi, nie wiem czyje to i mało mnie to obchodzi. Nawet jeśli wydobywany jest tam żwirek do kuwety kota Prezesa.
    “Jak na wigilijną rybę to jesteś bardzo dobrze zorientowany w materii ochrony środowiska. ”
    Tu ruski wywiad popełnił błąd logiczny. Nie można byc zorientowanym w czymś czego nie ma. Ochrona środowiska to ściema, by pseudonaukowcy z tytułami mogli dorobic na wypisywaniu bzdur w raportach, że oddziaływanie zamyka się w granicach działki. Inni zarabiają na wzjatkach. W decyzji o środowiskowych uwarunkowniach , zbędne jest słowo środowiskowych. Ważne są uwarunkowania: lokalne, polityczne i finansowe. Gdyby istniało coś co się nazywa
    błędnie ochroną środowiska, to pp.Ratajczakowie chronili by Mosinę przed Dudkiem i Kostkiem, a nie Dudka i Kostka przed Mosiną.
    Decyzje są zawsze pozytywne, chyna że jest nagłośniony protest, lub wnioskodawca jest podpadnięty. W tej konkretnej sprawie protestujący pwowinni przede wszystkim dysponowac dostępem do wszelkich dokumentów i informacji. Decyzje, informacja dla społeczeństwa, korespondencja pomiędzy UM i RDOŚ. Obecnie panujący Jerzy I nie powinien robic problemów, bo to decyzje z myszką.

    • Mam pytanie, o jaką kopalnię właściwie chodzi. Koncesja na Krosno I wygasła 30 kwietnia 2014. Te artykuły są tak powierzchowne, jakby wyprane z informacji.

      • Mosina nabrała wody w usta, więc muszę sobie odpowiedziec -Krosinko BW.
        Z drugiej strony zastanawia mnie klucz wyboru organizacji eko co do wyboru
        oprotestowanych miejsc. Znacznie większa żwirownia(ze stałą tendencją do poszerzania), też w otulinie WPN, w gminie Dopiewo, jakoś nie była oprotestowywana. Nie wierzę by Dyrekcja WPN czy Rdoś nie zauważyły, postępowanie z udziałem społeczeństwa przed raportem to lewizna, ale wolały rżnąc głupa. Starosta jak tak kocha ten WPN to nie powinien wydawac pozwolenia wodno-prawnego na spust ścieków do kanału przepływającego na granicy WPN, a stamtąd do Jeziora Witobelskiego. Powinien bardziej pokochac Ustawę Prawo Wodne.

      • Czy w Mosinie ktoś się interesuje środowiskiem, czy wszyscy zajmują się tylko robieniem biznesu? W Poznaniu pikieta przed starostwem w sprawie żwirowni w otulinie parku, a u nas cisza. To znaczy że wszyscy burmistrz i radni a także mieszkańcy mają w nosie ochronę przyrody. Rada powinna się sama rozwiązać. Podobno tylko nasza gmina nie zatwierdziła planu ochrony Wielkopolskiego Parku Narodowego i dlatego nie wszedł w życie. Inne gminy wokół WPN zaopiniowały ten plan pozytywnie. Czy to nie dziwne, że ochroną środowiska w radzie zajmuje się właściciel tej żwirowni? Jak radni maja taką optykę jak przewodniczący komisji, to może lepiej , aby takiej komisji nie było.
        Nawet pani Kaptur milczy w tej sprawie. Dlaczego? Boi się pani radnego WW?
        Wczoraj w TVP3 dyskutowano na ten temat.
        http://poznan.tvp.pl/35866761/02022018

        • Znakomicie w temacie wypowiedział się Kierownik Katedry Siedliskoznawstwa i Ekologii Lasu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, dr hab. Paweł Rutkowski. Co prawda stwierdził, iż osobiście nie zdecydowałby się na budowę kopalni w otulinie parku jednak przy okazji wspomniał o pozytywnej roli żwirowni w pasie ochronnym Puszczy Zielonka. Tam rekultywacja terenów kopalnianych poprzez budowe stawów wodnych spowodowało utworzenie bogatego ekosystemu, który wcześniej tam nie istniał.
          Warto wczytać się w treść wywiadu ze Starostą Poznańskim, Janem Grabkowskim zamieszczonego na stronie Forum-epoznan.pl

          https://epoznan.pl/forum-topic-90154?page=3

          „Wydobycie surowców rozpoczęto w zeszłym roku. Koncesja umożliwiająca prace została wydana już w 2010 roku. Starosta poznański uważa, że nie ma podstaw do cofnięcia wydanych zgodnie z prawem decyzji administracyjnych. Po wszystkich działaniach administracyjnych, czyli po uzyskaniu opinii burmistrza Mosiny, po uzyskaniu opinii marszałka wielkopolskiego. Okręgowego Urzędu Górniczego, co do wydania koncesji – wydaliśmy ją – to był 2010 rok – tłumaczy Jan Grabkowski, starosta poznański.

          Ta otulina Parku Narodowego nie jest zatwierdzona żadną decyzją ministra.

          Obszarem chronionym jest Wielkopolski Park Narodowy. W związku z tym tak naprawdę my nie mieliśmy innego wyjścia. Kiedy to przedsiębiorca zwraca się do nas, spełnia wszelkie warunki – nie możemy mu odmówić wydania koncesji na ten cel – dodaje.”

          Na ten temat jak i na temat Planu Ochrony Wielkopolskiego Parku Narodowego dużo dobrego materiału tutaj:

          http://czasmosiny.e-samorzadowiec.pl/tresc2/wyswietl/5111/plan-ochrony-wpn-na-lata-2013-2032-i-jego-skutki-dla-mieszkancow
          Także tutaj:
          https://issuu.com/czas_mosiny/docs/projekt_rozporz__dzenia_w_sprawie_p

          Także tutaj:
          http://bip.mosina.pl/zasoby/files/rada/kadencja2010-2014/uchwaly/uchwala_432.pdf

          Także tutaj:
          http://bip.mosina.pl/zasoby/files/rada/kadencja2010-2014/projekty/u.wpnp(1).pdf

          • Zamiast poziomu był pion, bo pana Burmistrza zabrakło.
            Gdyby Burmistrz był, to o ile umiem czytac w myślach, powiedziałby że:
            1. Ktoś tam kiedyś chciał zrobic inwestorowi dobrze w UM i dokonał uzgodnienia w niezgodzie z tym artykułem:
            ” Art. 7. prawo geol.i górn.
            Warunki podejmowania i wykonywania działalności określonej ustawą
            1.
            Podejmowanie i wykonywanie działalności określonej ustawą jest dozwolone tylko wówczas, jeżeli nie naruszy ona przeznaczenia nieruchomości określonego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego oraz w odrębnych przepisach.
            2.
            W przypadku braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego podejmowanie i wykonywanie działalności określonej ustawą jest dopuszczalne tylko wówczas, jeżeli nie naruszy ona sposobu wykorzystywania nieruchomości ustalonego w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz w odrębnych przepisach.” Nie można winic inwestora za to, że się temu poddał.
            2.Po 8 latach od koncesji starosta ma nadal bałagan w papierach i nie
            oznaczył terenu jako K.
            3.UM prowadzi akcję promocyjną polegającą na zrównaniu podatkowym rolników i żwirowników. Ma ona zniechęcic do orania i zachęcic do żwirowania.
            Wskazany przykład rekultywacji to raczej wyjątek niż reguła.
            Jak już jest dziura w ziemi, to można wrzucic odpady i skasowac po 1000 zł za tonę. Najwyżej przyjadą panie z WIOŚ z takimi łopatkami,
            jakimi bawiliśmy się w dzieciństwie. Jeśli będą kopac z niedzielami i świętami włącznie to po 20 latach dokopią się do warstwy odpadów.
            Z braku informacji trzeba się domyślac co poeta miał na myśli.

  3. Przepraszam, że przydługo. Tak zapomniałem o kilku ważnych sprawach.
    Jeśli organ bardzo chce wydac decyzję, to ją wyda i prawo mu w tym nie przeszkodzi. W postępowaniu które opisałem, organ poszedł tak po bandzie, że pominął stanowisko archeologiczne na działce oraz występowanie obszarów
    wodno-błotnych.
    Ten protest jest trochę dziwny i mam kilka pytań:
    1. Czy protestujący są tak zaspani, że przez 8 lat nie zauważyli decyzji środowiskowej czy UM Mosina nienachalnie informował o postepowaniu?
    Decyzja środowiskowa jest z czasów kiedy jeszcze myszy Popiela nie zjadły.
    2. Dec. środowiskowa obowiązuje 4 lata, kiedy została wydana koncesja i czy czasami nie na podstawie martwej jak karp przed wigilią, decyzji środowiskowej?
    Zwykle po otrzymaniu koncesji inwestor zaczyna fedrowac aż furczy.
    Odpowiedź na te pytania pozwoli mi się domyślic czy były wzjatki.
    Jeszcze raz pozdrawiam panią Ratajczak, która kiedyś w kores ondencji oświadczyła, że RDOŚ jest organem wpadkowym. Stwierdziłem, że sam bym nie znalazł lepszego określenia dla organu, który zalicza same wpadki, Merytorycznie zaś, że raporty trzeba jednak czytac i jak w jednym miejscu jest napisane, że jest stanowisko archeologiczne, a w drugim że go nie ma, to trzeba to wyjaśnic. Nawet jeśli autor jest członkiem rady mędrców przy RDOŚ powołanej przez panią Ratajczak. Nie jestem przesadnym zwolennikiem protestów, ale z drugiej strony, gdyby świat układały organy administracyjne, to wszędzie były by spalarnie opon Dudek&Kostek, jak kiedyś sobie organy uzgodniły w Mosinie.
    Słowa decyzja środowiskowa i żwirownia działają na mnie jak płachta na byka.

    • @karp
      Jak na wigilijną rybę to jesteś bardzo dobrze zorientowany w materii ochrony środowiska. Widzę Cię nawet jako jednego ze znaczących urzędników nieodległego magistratu. Zastanawia mnie jednak dlaczego dalej lokujesz panią Ratajczak na fotelu dyrektora RDOŚ podczas gdy zajmuje już kanapę prezesa zarządu WFOŚiGW w Poznaniu.
      Co do żwirowni do drogi karpiu zważaj na słowa bo możesz wywołać gniew pewnego ustosunkowanego i bardzo pryncypialnego radnego zwanego …….
      Pamiętaj : ryby i dzieci nie mają głosu !

    • Jak donosi mój agent Oleg, chodzi o żwirownię w Krosinku.Ze żwirownią ma powiązania pewien mosiński radny.

      • “Papiery w porządku”. Jak nie sprawdziłeś, to nie wiesz. Rzadko są w porządku,a ja raczej skłaniam się ku tezie, że nigdy nie są w porządku, w przypadku żwirowni. Ja sprawdzałem papiery żwirowni w Trzcielinie (Joanka) w gminie Dopiewo.Koncesje wydaje teraz UMWW. Tam też WPN nieśmiało w opinii napisał, że to w pobliżu przejścia dla zwierząt na S-5 i takie tam, ale to nie jest wiążące . Okazało się w RDOŚ nikt nawet nie czytał raportu, co im udowodniłem. Postępowanie z udziałem społeczeństwa było przed sporządzeniem raportu i to całkowita lipa, która świadczy o tym, że ktoś chciał bardzo inwestorowi ze Śląska zrobic dobrze. Uzgodnienie do koncesji zrobiono w ciągu 1 dnia, niezgodnie z art.7 Prawo Geologiczne i Górnicze. To jest na gruncie przeznaczonym w Studium pod rolnictwo. Wójt jednak był tak miły, że
        zinterpretował to tak,że żwirownia tylko czasowo, a później będzie rekultywacja w kierunku rolnym. GDOŚ uwalił tę decyzję przed SKO w Poznaniu.
        Jednak wójt w całkowitej tajemnicy przeprowadził następne postępowanie środowiskowe i szybko wydał następną decyzję rozszerzając teren żwirowni o następne kilka hektarów.O rolnictwie nie ma już mowy, piszą o rekultywacji w kierunku wodno-leśnym.
        Tu chcciałbym pozdrowic panią Jolantę Ratajczak Dyrektor RDOŚ w Poznaniu. Zagadką dla mnie jest to za co bierze pieniądze.
        Tereny takie jak żwirownia, z tego co pamiętam, powinny byc oznaczone jako K
        w ewidencji gruntów. Takie uzgodnienie, jak opisałem skutkuje tym, że teren nadal jest oznaczony jako R i co za tym idzie do kasy gminy wpływa od żwirowni podatek rolny, zamiast podatku od nieruchomości.
        Fajne słowo rekultywacja w praktyce oznacza tablicę Mendelejewa i parę cm ziemi na wierzch. Czasami beczki z chemikaliami. Otulina rzeczywiście nie jest chroniona prawnie, ale kiedy gmina przystępowała do opracowania mpzp z zakazem zabudowy, to chciała chronic otulinę WPN. Jak wieśc gminna niesie,zlecenie na zrobienie mi kuku, wyszło z pewnego ZUKU.
        Mniej więcej w tym samym miejscu wójt chciał chronic otulinę przez żwirownię
        i fermę drobiu.Kraj nadal trochę dziki.

 

30 Comments
karp 18/02/2018
| |

Rzeczywiście jest mała możliwośc że w dzbanie znajdzie się stówka.
Jest wielce prawdopodobne, że już ubyło z niego wiele stówek na obsługę prawną
i koszty sądowe.
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/EDE6E6C3F3
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/62F84CFC07
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/EDE6E6C3F3
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/F456130842
Czyżby te wyroki miały związek z działką żwirową?
W każdym razie widzę ponadstandardowe zaangażowanie gminy w wuzetkę dla jakiegoś obywatela. Determinacja taka sama z jaką gmina Dopiewo nakazała mi
w mpzp otoczyc działkę rolną zielenią izolacyjną.Wysiłek podobny, tylko wektory
siły przeciwne. Ja w sumie też wolałbym by Dopiewo robiło mi tak dobrze, jak Mosina obywatelowi x. Pan Burmistrz widzi coś złego w tym że internauci mają nicki. W jednym z wyroków gmina ukrywa się pod nickiem G.M.

karp 13/02/2018
| |

Wczoraj w TV Starosta mówił, że się przemieszcza i wie czym kto w domu pali.
Ja się obawiam, że nawet tak doskonała mobilna stacja kontroli zanieczyszczeń może nie wyłapac gryzącego smrodu wałków koncesyjnych. Dlatego też sadzę, że
konieczna jest nie tylko wymiana kotłów.

karp 09/02/2018
| |

Na wszelki wypadek, gdyby ktoś mnie chciał jeszcze otulic otuliną, mam taki żwirowy wyrok:
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/5EAF4CEBBD
Czytamy w nim między innymi:
“W orzecznictwie sądów administracyjnych podkreśla się, że brak naruszenia, o którym mowa w art.7 ust.2 p.g.g. ma miejsce wówczas gdy istnieje zgodność planowanego wydobywania kruszywa z zapisami studium. Nie jest przy tym wystarczające aby planowana działalność była niesprzeczna ze studium tj. dała się pogodzić z przeznaczeniem terenu w studium lecz działalność ta nie może naruszać postanowień studium. Innymi słowy musi istnieć zgodność planowanego przedsięwzięcia z założeniami studium. Pogląd taki wyraził WSA w Bydgoszczy w wyroku z 11 marca 2014r. w spr. II SA/Bd 1590/13, WSA w Krakowie w wyrokach z 18 listopada 2014r. w spr. III SA/Kr 832/14 i z 4 grudnia 2013r. w spr. III SA/Kr 286/13 oraz WSA w Warszawie w wyroku z 22 października 2014r. w spr. VI SA/Wa 1622/14. Sąd w obecnym składzie podzielił pogląd wyrażony w wymienionych orzeczeniach.”
“Jak podkreśla się w orzecznictwie sądów administracyjnych decyzja środowiskowa stanowi załącznik sine qua non wniosku koncesyjnego”.
Wałki samorządowe mają tę dobrą stronę, że można się na nich sporo nauczyc.

Pusty_dzban_Salomona 08/02/2018
| |

A mnie zastanawia ta odwieczna bierność wobec poczynań radnego W.? Poprzednie władze, te władze, radni z prawej i lewej, wszyscy się z nim układają. Podobno, nawet tej jesieni burmistrz zakupił jakieś drogi w Borkowicach, ażeby wzrosła wartość gruntów szwagrowi radnego W.

karp 08/02/2018
| |

Ekolodzy nie rzucili na kolana przygotowaniem merytorycznym. “Otulina jest prawie prawnie chroniona”.Dzik martwy jest prawie żywy?
Starosta i Burmistrz też zamiatają sprawę otuliną. Mój dziadek używał do zamiatania wikliny. Pod materiałem TTVI zawiązało się koło przyjaciół żwiru.
Niestety muszę smagnąc płetwą radnego Kasprowicza-nieformalnego przewodniczącego koła. O ile w poprzedniej kadencji rozumiałem o czym pisze, to teraz chyba już on sam nie rozumie. Mam nadzieję, że nie wynajmie Sowisło i nie pozwie mnie z art.212 kk. Chcoiaż z drugiej strony, byłby ubaw. Czy w Mosinie każdy inwestor dostaje bonus w postaci możliwości ominięcia ustawy ooś. Dajcie tę informację na stronie UM, a Dudek&Kostek wrócą i sprowadzą kolegów. Skąd taki bezkrytycyzm do pozaprawnej decyzji o uzgodnieniu? Kto ustalił inne przeznaczenie działki:radni czy ryby?
Skoro pani Springer robiła wszystko świetnie, to razem z obecnym Burmistrzem poprosicie ją o powrót? Jeśli macie w pompie ustawy, to szanujcie przynajmniej prawo miejscowe, które sami stanowicie. Jeśli radny ma je z tyłu, to dlaczego ktoś ma płacic podatki lokalne i np. za śmieci?Jak, jak na tę sprawę nie patrzę
z przodu czy z tyłu, widzę wałek, przekręt pospolity i przekroczenie uprawnień
przez decydentów. Gdyby państwo działało, to by łajzów potraktowało co najmniej
tak samo jak człowieka, który buchnął w sklepie batonik. Jednak nie działało i nie działa mac, bo każda następna władza zostawia sobie furtkę, by z ominięciem
prawa lepiej potraktowac swoich. Na jednego któremu wyciąga belki spod nóg, jest 10 takich, którym kłody pod nogi rzuci. Zanim znowu nabierzecie wody w usta, zastanówcie się czy przynajmniej mieszkańcy Krosinka nie mieli prawa do informacji i kto je im odebrał. Nieważne już czy są za żwirownią czy przeciw.
Trochę jestem na tym punkcie przewrażliwiony bo Starosta odebrał mi to prawo
i wielu (ze strachu) innym milczącym na podstawie spreparowanych papierów, w co najmniej 3 postępowaniach. Czy ktoś uważa, że inwestor mojszy nie powinien
sporządzic KIP i składac wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach? Ile koncesji beż decyzji środowiksowej wydał Starosta :jedną, 10 czy 100? Czy jak przyjdzie TV i go o to spyta, to te koncesje zmieszczą się na biurku, czy będzie je musiał rozkładac na podłodze? No ale przynajmniej wolnośc słowa macie, jeśli nie zostałem jeszcze wykasowany.

karp 06/02/2018
| |

Znam, ludzie Puczka od 10 lat próbują mnie tą otuliną ustawic w szeregu.
Słowo to jeszcze 2 lata temu odmieniali przez wszystkie przypadki. Teraz w Puklandii zniknęło ze słownika.
Pierwszy raz spotykam się z takim eksponowaniem przez władze publiczne, że otulina nie jest chroniona prawnie.Ja to wiem od dawna, ale nikt mi tego na tacy nie podawał. To próba odwrócenia uwagi od braku decyzji środowiskowej. Ekolodzy wam to trochę ułatwili,kładząc akcenty nie tam gdzie trzeba. Prawo opiniowania koncesji bez decyzji środowiskowej i niezgodnie z przeznaczeniem to prawo Springer? Wydawanie koncesji bez decyzji środowiskowej to prawo Grabkowkiego? Mam takie prawo w nosie. Pan sobie nie strzela w te stopy w rokuwyborczym. Nawet pukowy Adrian, który przez 3 lata wydawał lewe decyzje środowiskowe teraz jest wzorowy i praworządny. Żeby to były grzechy pana Rysiowe, ale krycie przekrętu skrajnie zdemoralizowanych polityków i to sprzed 10 lat…Grabkowski i tak nie przebił swojego pozwolenia na budowę pewnej drogi w Skórzewie, na wniosek Strażyńskiego. Podane we wniosku działki były zbieraniną z całego Skórzewa. Inne działki w papierach, inne w realu.
To szczytowe osiągnięcie w dziedzinie przekrętu.

karp 06/02/2018
| |

Strona Eko trochę się zafiksowała na słowie otulina. Trochę też na wodzie.
Jako karp zdumiewająco kiepsko znam się na wodzie i jest to wiedza tylko ciut lepsza od Starosty, który wydaje pozwolenia wodno-prawne. Jeśli działka wydoywcza graniczy z Kanałem Samicy lub czymś podobnym, to mamy do czynienia z interesem Skarbu Państwa, zwanego jako SP. Jeśli rybi mózg nie szwankuje, to SP powinien byc reprezentowany przez Marszała w postępowaniu środowiskowym.
Jeśli koledzy nie zadbali to znaczy,że dbali o interes SP, jak urzędnicy UM Mosina( z ówczesną Burmistrz na czele), o podatek od nieruchomości od żwirowni.
Dotąd mnie nic nie dziwi-normalna patologia. Tylko dlaczego obecny Burmistrz ciągle strzela sobie w stopę? Nie jego cyrk i nie jego małpy?

EKO 05/02/2018
| |

Niestety nagranie z dyskusji w programie Lustra jest już niedostępne i trudno zweryfikować pewne informacje, które tam padły. Wydaje mi się, że odległość żwirowni od rzeki jest 10 a nie 6 m jak pani podaje. Wydaje mi się też, że wicedyrektor WPN mówił, że przedmiotowa działka graniczy z Kanałem Mosińskim, a nie z Samicą. Co do pożytków płynących dla otoczenia ze stawów na terenie po żwirowni, to chodziło o urozmaicenie na terenach śródpolnych. Tu jest inna sytuacja. Niestety profesor Józef Górski nie dokończył myśli, bo jak to w telewizji więcej zazwyczaj gadają ci, którzy mniej mają do powiedzenia. Ja jestem zbulwersowany podejściem do tematu burmistrza, który chyba nie zajrzał do akt sprawy. Szkoda, bo to pewno byłoby pouczające i korzystne dla nas wszystkich, a już na pewno do środowiska. Mosina nie może się zdecydować, czy chronić przyrodę, czy nie.
Podejście do sprawy żwirowni przypomina stosunek do kwestii spalarni opon. Wydawać decyzje po cichu, żeby nikt się nie dowiedział. To metody poprzedniej ekipy.

karp 05/02/2018
| |

Gdyby pan Starosta chciał wydac jeszcze jakąs koncesję, to służę linkiem.
https://www.arslege.pl/tryb-wydania-decyzji-o-o-srodowiskowych-uwarunkowaniach/k137/a27911/
Lepiej się uczyc późno niż wcale.
art.72ooś
” 1. Wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach następuje przed uzyskaniem:
….
3) decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu – wydawanej na podstawie ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym;
…4b) decyzji zatwierdzającej plan ruchu dla wykonywania robót geologicznych na podstawie koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złoża kopaliny – wydawanej na podstawie ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. – Prawo geologiczne i górnicze;

5) decyzji określającej szczegółowe warunki wydobywania kopaliny – wydawanej na podstawie ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o zmianie ustawy – Prawo geologiczne i górnicze;”

karp 05/02/2018
| |

No to grubo. Artykuł wiele wyjaśnia. Spodziewałem się wałka przy uzgodnieniu,takiego jak zrobił Napierała w sprawie Joanka SM i on rzeczywiście jest. Natomiast brak decyzji środowiskowej to już totalne przegięcie.
Muszę tu sprostowac, że powinna zostac wydana bez względu na położenie inwestycji. Powinno to nastąpic przed uzgodnieniem koncesji i przed jej wydaniem. Przedtem myślałem, że Starosta wydał pierwszą mi znaną, zgodną z prawem decyzję. Okazuje się, że nie tylko dla Strażyńskiego wydawał wyłącznie lewe. Wicestaroście Łubińskiemu nos urośnie parę cm w związku z twierdzeniem
w TV że nie było potrzeby sporządzania raportu. To mogło stwierdzac ewentualnie
postanowienie Burmistrza Mosiny, po przeanalizowaniu KIP i stanowiska organów uzgadniających: PIS i RDOŚ. Program TV byłby znacznie ciekawszy, gdyby uwzględniał to, że to od początku do końca była lewizna.
Trochę mnie zastanawiało, że Burmistrz,Starosta i pan Żwirek ciągle zamylają o tym oczku wodnym. To samo mówił też Dolata od oprotestowanej żwirowni w Jaraczu. Zupełnie jak przekaz dnia partii żwiru. Jeszcze chwila i bym uwierzył,
że w tym biznesie chodzi o domki dla żab. Teraz już rozumiem, że było co maskowac.